23 grudnia Magic zmierzą się z Houston Rockets, a wieczorem w pierwszy dzień Świąt podejmą w prestiżowym spotkaniu
Boston Celtics.
- Święta spędzę w domu. Choinka już jest. Zaprosiłem paru znajomych Polaków z rejonu Orlando. Kilka produktów kupimy w polskiej restauracji w Orlando. Będą polskie dania i nasz język przy stole, czyli to, co w tym momencie jest dla mnie najważniejsze. To będzie pierwsza taka Wigilia od dłuższego czasu. Święta w Ameryce są bowiem krótsze niż w naszym kraju i obchodzone z mniejszą pompą - powiedział
Marcin Gortat.
Środkowy Magic przyznał, że najbardziej z wigilijnych potraw smakują mu
pierogi. - Zawsze uwielbiałem pierogi. Były numerem jeden i do dziś je uwielbiam. W rodzinnym domu były różnego rodzaju
sałatki i pieczarki opiekane w cieście przez moją mamę. To były potrawy, które uwielbiałem - wyjaśnił.
Gortat nie może też zapomnieć o swoim wymarzonym prezencie z dzieciństwa. - Największym, wymarzonym prezentem był rower, który oczywiście ... skradziono mi rok później przez moją nieuwagę. Pamiętam go do dziś. Marzyłem też o ogromnym zamku z klocków lego, którego nigdy nie dostałem. Nie było nawet miejsca, gdzie mógłbym to trzymać. Nie było chyba sensu tego kupować, bo wyrastałem z dzieciństwa bardzo szybko - dodał.
W tym roku ma dwa świąteczne marzenia. - Przede wszystkim zdrowie. Żebym był twardy, żebym się trzymał i by omijały mnie kontuzje. A oprócz tego chciałbym dostać specjalny duży pierścień, na którym będzie wygrawerowane "championship" - zdradził, choć media nieustannie spekulują o możliwości jego transferu do Dallas Mavericks.
- O zmianie klimatu jeszcze nie myślałem. Jakby nie patrzyć Teksas i Floryda to prawie to samo. W kapeluszu (kowbojskim, symbol Teksasu - przyp.) nie jest mi do twarzy, więc na razie nigdzie się nie wybieram. Jestem zawodnikiem Orlando Magic i tutaj chcę zdobyć mistrzostwo
NBA - zakończył.
Pierwszy prezent gwiazdkowy Polak już otrzymał, a sam obdarował ... własny samochód: - Niektórzy zawodnicy robią drobne upominki dla całego zespołu, ale nie ma w zwyczaju kupowania drogich prezentów. Takie sami sobie robimy.
- W tym roku każdy dostał od prezydenta klubu laptopa. Ja natomiast prezent sprawiłem już mojemu... autu - kupiłem nowe felgi razem z oponami i wlałem nowiutki olej. Było też dokładne mycie - zdradził koszykarz.
Orlando od kilku dni jest już rozświetlone tysiącami lampek. - Jest bardzo ładnie. Naprawdę fantastyczna, świąteczna atmosfera. Wszystkie kluby, restauracje, bary są poozdabiane. Rozwieszane są małe choinki, choć lampki zdarzają się i na ... palmach - opisał.