NBA. Gortat wygrał z grypą, Magic z Thunder
19.11.2009
, aktualizacja: 19.11.2009 09:08
Marcin Gortat szybko wrócił do formy po grypie. W meczu z Oklahoma City Thunder zdobył 10 punktów, a jego zespół wygrał 108:94.
ZOBACZ TAKŻE
- Komentatorzy zawieszeni za wypowiedzi o Irańczyku (21-11-09, 19:31)
- Euroliga koszykarek. KSSSE - Bourges 49:39 (19-11-09, 08:17)
- NBA. Poważne osłabienie zespołu Marcina Gortata (17-11-09, 21:53)
- NBA. Kelenna Azubuike nie zagra do końca sezonu (17-11-09, 20:35)
- NBA - Gortat nie zagra w najbliższych meczach (17-11-09, 20:04)
- NBA. Grizzlies rozwiązali kontrakt z Iversonem (17-11-09, 16:58)
- NBA. Gortat ma grypę. Świńską? Testy trwają (17-11-09, 09:04)
- NBA. 40 punktów Bryanta dało wygraną Lakers (18-11-09, 08:42)
- NBA: Kolano Nelsona wykopie Gortata z Magic? (18-11-09, 22:10)
- NBA. Pau Gasol wraca na mecz z Chicago (19-11-09, 08:37)
- NBA. Trzecia porażka Suns (20-11-09, 08:40)
- NBA. Magic zwyciężyli w Bostonie (21-11-09, 08:33)
- NBA. Świetna passa Jastrzębi (21-11-09, 10:15)
SERWISY
Z grypą Gortat zmagał się od soboty, rozchorował się tuż po meczu z New Jersey Nets. Nie zagrał w poniedziałkowym meczu z Charlotte Bobcats, ale na środowe starcie z Oklahoma City Thunder był gotowy. Po chorobie nie było śladu. Polak dostał dużo minut, bo problemy z faulami miał Dwight Howard.
Gortat na parkiecie pojawił się już w pierwszej połowie i chwilę po wejściu zdobył swoje pierwsze punkty w meczu po ładnej, dwójkowej akcji z Jasonem Williamsem. Polak był aktywny w ataku, dobrze współpracował z Rashardem Lewisem. To po ich dwójkowych akcjach Gortat zdobywał punkty w drugiej kwarcie. Polak grał też bardzo dobrze w obronie. Na tablicach nie miał zbyt wiele roboty, bo jego partnerzy trafiali raz za razem, ale skutecznie wyłączał z gry wysokich graczy rywala, potrafił wymusić faul ofensywny wchodzącego w strefę podkoszową Kevina Duranta. Takich zagrań w poprzednich meczach w grze Gortata brakowało.
Gortat dużo grał też w drugiej połowie - i dzięki faulom Howarda, ale też dlatego, że Magic wysoko prowadzili. W sumie środkowy z Łodzi zagrał 24 minuty, trafił trzy z pięciu rzutów z gry i cztery z pięciu wolnych. 10 punktów to jego pierwsze dwucyfrowe osiągnięcie w tym sezonie. Polak dołożył jeszcze cztery zbiórki, dwa bloki oraz po jednym przechwycie, faulu i stracie.
Gra Magic bez Jameera Nelsona (ma kontuzjowane kolano, nie zagra do sześciu tygodni) nie załamała się. Dobrze w roli pierwszego rozgrywającego spisywał się doświadczony Williams, który umiejętnie kontrolował tempo gry, świetnie dostrzegał partnerów na wolnych pozycjach i dogrywał do nich piłki, choć sam był nieskuteczny (1/5 z gry). Ale jego występ przyćmił najlepszy tego dnia w Amway Arena Rashard Lewis. W swoim drugim meczu po zawieszeniu pokazał, że jest w formie. Trafiał, zbierał, podawał - zagrał najbardziej wszechstronnie ze wszystkich zawodników Magic. Do swojego pierwszego triple-double w tym sezonie zabrakło mu jednej asysty - w całym meczu zdobył 17 punktów, miał 10 zbiórek i dziewięć asyst.
Thunder, którzy wygrali pierwsze starcie z Magic, w środę nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Od pierwszych minut dali się zdominować gospodarzom, nie mieli pomysłu na wreszcie skuteczną obronę Magic. Słabo zagrali młodzi liderzy ekipy z Oklahomy - Kevin Durant i Russel Westbrook, niewiele do gry wnosili rezerwowi. W czwartej kwarcie dzięki trójkom skutecznego Jamesa Hardena (trafił ich sześć) Thunder zbliżyli się na 16 punktów niespełna cztery minuty przed końcem meczu, ale odrobić wszystkich strat nie byli już w stanie.
Magic w piątek zagrają na wyjeździe z Boston Celtics. Mecz pokaże Canal+ Sport, początek transmisji od 2 w nocy.
Orlando Magic - Oklahoma City Thunder 108:94. Kwarty: 28:17, 33:26, 27:15, 36:20. Magic: Carter 18 (2), Lewis 17 (2), Pietrus 14 (2), Howard 11, Williams 4 (1) oraz Anderson 12 (2), Gortat 10, Johnson 9 (1), Reddick 9 (3), Barnes 2, Bass 2. Thunder: Durant 12, Green 11 (1),Westbrook 10, Krstić 2, Sefolosha 2 oraz Harden 24 (6), Weaver 11 (1), White 8, Ibaka 6, Thomas 4, Collison 2, Ollie 2.
Gortat na parkiecie pojawił się już w pierwszej połowie i chwilę po wejściu zdobył swoje pierwsze punkty w meczu po ładnej, dwójkowej akcji z Jasonem Williamsem. Polak był aktywny w ataku, dobrze współpracował z Rashardem Lewisem. To po ich dwójkowych akcjach Gortat zdobywał punkty w drugiej kwarcie. Polak grał też bardzo dobrze w obronie. Na tablicach nie miał zbyt wiele roboty, bo jego partnerzy trafiali raz za razem, ale skutecznie wyłączał z gry wysokich graczy rywala, potrafił wymusić faul ofensywny wchodzącego w strefę podkoszową Kevina Duranta. Takich zagrań w poprzednich meczach w grze Gortata brakowało.
Gortat dużo grał też w drugiej połowie - i dzięki faulom Howarda, ale też dlatego, że Magic wysoko prowadzili. W sumie środkowy z Łodzi zagrał 24 minuty, trafił trzy z pięciu rzutów z gry i cztery z pięciu wolnych. 10 punktów to jego pierwsze dwucyfrowe osiągnięcie w tym sezonie. Polak dołożył jeszcze cztery zbiórki, dwa bloki oraz po jednym przechwycie, faulu i stracie.
Gra Magic bez Jameera Nelsona (ma kontuzjowane kolano, nie zagra do sześciu tygodni) nie załamała się. Dobrze w roli pierwszego rozgrywającego spisywał się doświadczony Williams, który umiejętnie kontrolował tempo gry, świetnie dostrzegał partnerów na wolnych pozycjach i dogrywał do nich piłki, choć sam był nieskuteczny (1/5 z gry). Ale jego występ przyćmił najlepszy tego dnia w Amway Arena Rashard Lewis. W swoim drugim meczu po zawieszeniu pokazał, że jest w formie. Trafiał, zbierał, podawał - zagrał najbardziej wszechstronnie ze wszystkich zawodników Magic. Do swojego pierwszego triple-double w tym sezonie zabrakło mu jednej asysty - w całym meczu zdobył 17 punktów, miał 10 zbiórek i dziewięć asyst.
Thunder, którzy wygrali pierwsze starcie z Magic, w środę nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Od pierwszych minut dali się zdominować gospodarzom, nie mieli pomysłu na wreszcie skuteczną obronę Magic. Słabo zagrali młodzi liderzy ekipy z Oklahomy - Kevin Durant i Russel Westbrook, niewiele do gry wnosili rezerwowi. W czwartej kwarcie dzięki trójkom skutecznego Jamesa Hardena (trafił ich sześć) Thunder zbliżyli się na 16 punktów niespełna cztery minuty przed końcem meczu, ale odrobić wszystkich strat nie byli już w stanie.
Magic w piątek zagrają na wyjeździe z Boston Celtics. Mecz pokaże Canal+ Sport, początek transmisji od 2 w nocy.
Orlando Magic - Oklahoma City Thunder 108:94. Kwarty: 28:17, 33:26, 27:15, 36:20. Magic: Carter 18 (2), Lewis 17 (2), Pietrus 14 (2), Howard 11, Williams 4 (1) oraz Anderson 12 (2), Gortat 10, Johnson 9 (1), Reddick 9 (3), Barnes 2, Bass 2. Thunder: Durant 12, Green 11 (1),Westbrook 10, Krstić 2, Sefolosha 2 oraz Harden 24 (6), Weaver 11 (1), White 8, Ibaka 6, Thomas 4, Collison 2, Ollie 2.
Kontuzja Nelsona wykopie Marcina Gortata »
NBA tabela
| Dywizja/Zespół | Zw. | Por. | bilans |
|---|---|---|---|
| EASTERN CONFERENCE | |||
| ATLANTIC DIVISION | |||
| Philadelphia | 18 | 8 | 0.692 |
| Boston | 14 | 10 | 0.583 |
| New York | 11 | 15 | 0.423 |
| New Jersey | 8 | 19 | 0.296 |
| Toronto | 8 | 19 | 0.296 |
| CENTRAL DIVISION | |||
| Chicago | 22 | 6 | 0.786 |
| Indiana | 17 | 8 | 0.680 |
| Milwaukee | 11 | 14 | 0.440 |
| Cleveland | 10 | 14 | 0.417 |
| Detroit | 7 | 20 | 0.259 |
| SOUTHEAST DIVISION | |||
| Miami | 19 | 7 | 0.731 |
| Atlanta | 17 | 9 | 0.654 |
| Orlando | 16 | 10 | 0.615 |
| Washington | 5 | 21 | 0.192 |
| Charlotte | 3 | 22 | 0.120 |
| WESTERN CONFERENCE | |||
| NORTHWEST DIVISION | |||
| Oklahoma | 20 | 5 | 0.800 |
| Denver | 15 | 11 | 0.577 |
| Utah | 13 | 11 | 0.542 |
| Portland | 14 | 12 | 0.538 |
| Minnesota | 13 | 13 | 0.500 |
| PACIFIC DIVISION | |||
| LA Clippers | 15 | 8 | 0.652 |
| LA Lakers | 14 | 11 | 0.560 |
| Phoenix | 11 | 14 | 0.440 |
| Golden State | 8 | 14 | 0.364 |
| Sacramento | 9 | 16 | 0.360 |
| SOUTHWEST DIVISION | |||
| San Antonio | 18 | 9 | 0.667 |
| Dallas | 15 | 11 | 0.577 |
| Houston | 15 | 11 | 0.577 |
| Memphis | 13 | 13 | 0.500 |
| New Orleans | 4 | 22 | 0.154 |




