Sport.pl

NBA. Gortat niewidoczny w meczu z outsiderem

Orlando Magic prowadzeni przez Dwighta Howarda pokonali najsłabszych w lidze New Jersey Nets 88:72. Marcin Gortat zagrał 12 minut, punktów nie zdobył.
Magic do meczu z New Jersey Nets przystąpili ze sporymi problemami kadrowymi pod koszem. Z powodu zawieszenia za doping znów nie grał Rashard Lewis, kontuzjowanej kostki nie wyleczył jeszcze Ryan Anderson, a tuż przed meczem okazało się, że nie zagra też Brandon Bass, który zachorował na grypę. W tej sytuacji Stan Van Gundy miał do dyspozycji tylko dwóch klasycznych podkoszowych - Dwighta Howarda i Marcina Gortata, a w pierwszej piątce jako silny skrzydłowy wyszedł Matt Barnes.

Eksperyment z Barnesem wypalił. W ciągu 38 minut rzucił 13 punktów i miał 13 zbiórek, ale gwiazdą Magic był Howard. Ekipa z Florydy miała w pierwszej kwarcie ogromne problemy z ofensywą. Przez pierwsze trzy minuty meczu nie potrafiła zdobyć punktu, a w dwóch pierwszych kwartach przeważali gracze Nets, którzy mądrze grali w obronie. Zacieśniali strefę podkoszową, czym uniemożliwiali wejścia pod kosz i dobrze bronili na obwodzie nie pozwalając na rzuty z czystych pozycji. Jedynym, który potrafił przebić się przez defensywny mur z New Jersey był Howard. Lider Magic rzucił w pierwszej połowie 20 z 42 punktów swojej drużyny. Mecz zakończył z 26 punktami i 12 zbiórkami.

Nets długo utrzymywali się w grze, bo świetnie grał rozgrywający Rafer Alston, który jeszcze w zeszłym sezonie był zawodnikiem Magic. Alston zaliczył swoje pierwsze triple-double w karierze (17 punktów, 10 asyst, 10 zbiórek), ale swojej drużyny do zwycięstwa nie poprowadził.

Po przerwie gospodarze wzmocnili obronę, na deskach zaczęli pomagać gracze obwodowi, a w ataku włączyła się większa ilość graczy. Liczne kontry wykańczali Barnes i Mickael Pietrus, w ważnych momentach trójki trafiał Vince Carter i na początku czwartej kwarty Magic odskoczyli na kilkanaście punktów, a po trójce Pietrusa było nawet 18 punktów przewagi (70:88).

Marcin Gortat zagrał w meczu z Nets 12 minut, najmniej w zespole. Był też jedynym oprócz J.J. Reddicka graczem Magic, który nie zdobył punktu - Polak przez cały mecz nie oddał ani jednego rzutu, ale miał trzy zbiórki (wszystkie w obronie) i dwa bloki. Braki w ataku środkowy z Łodzi starał się nadrabiać walką obronie. Wykonał kawał dobrej roboty kryjąc Brooka Lopeza, który pod presją Gortata miał ogromne problemy w ataku (w całym meczu zdobył tylko cztery punkty).

Dla Magic, którzy w dziesięciu pierwszych meczach zagrali sześcioma różnymi pierwszymi piątkami, był to ostatni mecz bez Rasharda Lewisa. Dyskwalifikacja skrzydłowego dobiegła w piątek końca i najprawdopodobniej w poniedziałek przeciwko Bobcats Lewis powróci do pierwszej piątki Magic. Do gry w poniedziałek ma być też gotowy Ryan Anderson, który twierdzi, że po kontuzji kostki nie ma już śladu.

Po 10 meczach Magic mają bilans siedmiu zwycięstw i trzech porażek. New Jersey Nets nie wygrali żadnego z dziewięciu rozegranych meczów.

Orlando Magic - New Jersey Nets 88:72. Kwarty: 23:27, 19:15, 20:14, 26:16. Magic: Howard 26, Pietrus 16 (2), Carter 14 (3), Barnes 13 (1), Nelson 10 (1) oraz Williams 9 (1), Gortat 0, Reddick 0. Nets: Alsont 17 (1), Simmons 15 (3), Hassell 13, Lopez 4, Boone 0 oraz T. Wiliams 11 (1), Douglas-Roberts 5, Najera 4, S. Wiliams 3.

Żona Shaquille'a O'Neala chce rozwodu »


Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Orlando42400.512
Charlotte39430.476
Miami39430.476
Washington32500.390
Atlanta29530.354
ATLANTIC DIVISION
Toronto58240.707
Philadelphia51310.622
Boston49330.598
Brooklyn42400.512
New York17650.207
CENTRAL
Milwaukee60220.732
Indiana48340.585
Detroit41410.500
Chicago22600.268
Cleveland19630.232
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Houston53290.646
San Antonio48340.585
Memphis33490.402
New Orleans33490.402
Dallas33490.402
PACIFIC
Golden State57250.695
L.A. Clippers48340.585
Sacramento39430.476
L.A. Lakers37450.451
Phoenix19630.232
NORTHWEST
Denver54280.659
Portland53290.646
Utah50320.610
Oklahoma City49330.598
Minnesota36460.439