Sport.pl

Marcin Gortat dla Sport.pl o awansie do finału NBA: Zaskoczyliśmy nawet pracowników klubu

- To rzeczywiście jest trochę szalone i trudno mi do końca uwierzyć w to, co się dzieje - mówi w rozmowie ze Sport.pl Marcin Gortat, który wraz z Orlando Magic awansował do wielkiego finału NBA. Teraz zagra przeciw Los Angeles Lakers.
Łukasz Cegliński: Przewidział pan zwycięstwa nad Philadelphia 76ers, Boston Celtics i Cleveland Cavaliers.

Marcin Gortat: Niewielu w nas wierzyło, ale jesteśmy w finale! Zaskoczyliśmy tym kibiców, ekspertów, a nawet pracowników klubu.

Co skłaniało pana do tak optymistycznych prognoz?

- Jestem częścią zespołu i codziennie oglądam to, czego większość osób nie dostrzega - ta drużyna ma charakter, wolę walki, ale przede wszystkim talent. Mamy wielu wszechstronnych zawodników i pokazaliśmy to z Cavaliers. Trafialiśmy z dystansu, wchodziliśmy pod kosz, ale przede wszystkim panowaliśmy w walce o zbiórki. Wielu nie doceniało tego, co potrafimy, i także dlatego awansowaliśmy do finału.
Gortat odejdzie do słabszego klubu by grać w pierwszej piątce?


Jak będzie wyglądał finał?

- Pod koszem będzie nam ciężko, bo trzeba zatrzymać i Pau Gasola, i Andrewa Bynuma. Ale i im nie będzie łatwo ograniczyć naszych ruchliwych wysokich. Wydaje mi się, że my wkładamy w grę więcej energii niż oni. Oczywiście nasi najlepsi defensorzy będą musieli zatrzymać Kobe Bryanta, co będzie zadaniem bardzo ciężkim. Spróbujemy ograniczać go całym zespołem.

Pańskimi rywalami będą Gasol, Bynum i Lamar Odom. Są lepsi niż podkoszowi Cavaliers.

- Oni przede wszystkim są typowymi wysokimi. Lubią kontakt, grę tyłem do kosza. W Cavaliers Zydrunas Ilgauskas ustawiał się daleko od kosza, a Anderson Varejao polegał przeważnie tylko na podaniach od LeBrona Jamesa.

Bryant i James - który jest lepszy?

- Obaj są unikalni. Niesamowici w tym, co robią. LeBron jest potężniejszy, silniejszy i lepiej broni. Kobe ma lepszy rzut i więcej możliwości w ataku dalej od kosza. James jest bardziej wszechstronny - ma wiele zbiórek i asyst. Potrafi grać przeciwko zawodnikom z każdej pozycji. I niewątpliwie obaj mają respekt u sędziów. Ale równie ważne jest pilnowanie ich kolegów, a nie tylko tych gwiazd.

Jak z perspektywy boiska wyglądały pańskie bloki na Jamesie?

- Jak obroniona akcja pod koszem, z której zespół miał pożytek. Gdybym zdołał zablokować Bryanta, byłoby fantastycznie, ale chodzi o to, żebyśmy wygrali mecz. Bloki są miłe, ale nie najważniejsze. Nie podniecam się tym, że biały chłopak z Polski zablokował LeBrona, choć myślę, że teraz tacy zawodnicy będą mnie bardziej szanować.

Odpowiada wam rola pogromcy faworytów?

- Lakers mają przewagę własnego parkietu i są notowani wyżej niż my, ale gramy tak już od dwóch serii i jesteśmy przygotowani. Faworytami nie jesteśmy, ale postaramy się zachować swój styl gry i wywieźć co najmniej jedną wygraną z Los Angeles.

Dwa lata temu szykował się pan do wakacyjnej ligi letniej dla głębokich rezerwowych, a teraz zagra pan o mistrzostwo w hali, gdzie pod sufitem wiszą koszulki Kareema Abdula-Jabbara, Magica Johnsona i innych sław.

- To rzeczywiście jest trochę szalone i trudno mi do końca uwierzyć w to, co się dzieje. Dojście do finału to niesamowite przeżycie i dobrze by ten sezon się nigdy nie kończył. Ale śmiałem się ostatnio z chłopakami, że aby robić postępy, jestem gotów grać w kolejnej lidze letniej. A jeśli to ma mi dać największy sukces, czyli mistrzostwo NBA, to mogę w wakacyjnych rozgrywkach grać nawet 15 razy.

Co takiego zrobił Marcin Gortat, że w dwa lat doszedł do obecnej pozycji?

- Ciężko pracował i starał się wykorzystać pomoc ludzi, których miał dookoła. Unikał też kłopotów, które czyhają na zawodników NBA - kobiet, nocnych klubów, wyścigów samochodowych czy innych wypadków. Nigdy nie zapomniał, że trzeba dbać o własne ciało.

Jak procentowo oceni pan swój wkład w awans do finału NBA?

- Trudno powiedzieć, ale nawet jeśli jest to pół procentu, to jestem zadowolony. Liczy się to, że pojawiałem się na parkiecie i mogłem pomóc zespołowi. Drużyna ma teraz wielkie aspiracje i bycie jej członkiem, granie tuż za liderem Howardem, trenowanie u Stana Van Gundy'ego jest dla mnie wielkim przeżyciem. Po prostu cieszę się, że gram.

Czy udany sezon Magic zmieni pańskie nastawienie do nowego kontraktu? Będzie pan skłonny zostać w Orlando w roli zmiennika Howarda?

- Takie zadanie nie będzie mnie już satysfakcjonowało, ale jeszcze za wcześnie, żeby poruszać te tematy. Teraz chcemy wygrać mistrzostwo. O kontraktach będziemy rozmawiać w wakacje.

To jaki będzie wynik z Lakers?

- Wygramy. "Jedziemy" do samego końca.

A co powie pan tym, którzy słysząc te słowa, pukają się w głowę, że Gortat jest niepoprawnym optymistą?

- Niech wezmą duży rozbieg i uderzą głową w ścianę. Słyszałem ludzi, którzy mówili, że nie dostanę się do NBA, a potem, że odpadnę po pierwszym roku. Teraz słuchałem, że odpadniemy z Celtics, że wyeliminują nas Cavaliers. Sceptycy zawsze się znajdą, a ja będę robić swoje.



Fruwając pod koszem: It's a Kind of Magic »


Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391