Sport.pl

Magic rozgromieni w Bostonie

Łukasz Cegliński
07.05.2009 , aktualizacja: 07.05.2009 10:43
A A A Drukuj
W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Gracze Celtics cieszą się ze zwycięstwa Fot. ADAM HUNGER REUTERS W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Gracze Celtics cieszą się ze zwycięstwa
Boston Celtics łatwo pokonali Orlando Magic 112:94 w drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej i wyrównali stan rywalizacji na 1:1. Marcin Gortat grał przez sześć minut, w których zdobył dwa punkty.
W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Marcin Gortat usiłuje zatrzymać Eddie'go House'a
Fot. BRIAN SNYDER REUTERS
W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Marcin Gortat usiłuje zatrzymać Eddie'go House'a
W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Kendrick Perkins fauluje Dwighta Howarda
Fot. Elise Amendola AP
W drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej Orlando Magic przegrali w Bostonie z Celtics 94:112. Kendrick Perkins fauluje Dwighta Howarda
Zobacz fragmenty na Zczuba.tv »

Magic, którzy w meczu nr 1 na przełomie drugiej i trzeciej kwarty wypracowali sobie aż 28 punktów przewagi (ostatecznie wygrali 95:90), w środowym spotkaniu nie istnieli. Już po sześciu minutach przegrywali 6:16 i choć w pierwszej połowie dwukrotnie redukowali straty do pięciu punktów, to jednak przez cały mecz byli zespołem dużo słabszym.

Przede wszystkim dlatego, że o wiele lepiej zagrali Celtics.

Mistrzowie NBA od początku byli agresywni i szybcy w ataku, co wobec słabszej zespołowej i indywidualnej obrony Magic dawało duże efekty. O wiele lepiej niż w spotkaniu nr 1 zagrali Rajon Rondo i Ray Allen, a na dodatek niesamowity mecz rozegrał rezerwowy rzucający Eddie House. Filar i kapitan Celtics Paul Pierce szybko wpadł w kłopoty z faulami, na ławce przesiedział niemal cały mecz, ale jego braku w ogóle nie było widać.

Rondo już do przerwy miał 12 asyst, a w trzeciej kwarcie osiągnął swoje trzecie triple-double w tegorocznym play-off z impetem wsadzając piłkę do kosza. Spóźniony z pomocą w obronie środkowy Magic Dwight Howard nawet nie próbował go blokować... W sumie Rondo zaliczył 15 punktów, 11 zbiórek i aż 18 asyst.

Allen rzucił 22 punkty i miał cztery asysty i dobrze współpracował w pierwszej połowie ze środkowym Kendrickiem Perkinsem. Ten ostatni nic sobie nie robił z obecności Howarda, bądź co bądź najlepszego obrońcy tego sezonu w NBA, i miał nad nim przewagę pod koszem.

Ale największym atutem Celtics byli rezerwowi, którzy ograli ławkę gości aż 43:29. Niesamowity House, który był najszybszym zawodnikiem na parkiecie, a do rzutu składał się, jeszcze zanim dostał piłkę, zdobył aż 31 punktów trafiając 11 z 14 rzutów z gry! Lekceważony i wyśmiewany biały podkoszowy z końca ławki Celtics Brian Scalabrine, który szansę gry na tym etapie rozgrywek otrzymał tylko dzięki kontuzjom Kevina Garnetta i Leona Powe'a, zdobył osiem punktów i dobrze radził sobie w obronie z Rashardem Lewisem.

Magic najlepszy moment mieli w pierwszej kwarcie, kiedy 11 punktów zdobył J.J. Redick (trzykrotnie trafił za trzy). Potem goście - słusznie - próbowali dogrywać piłki do Howarda i Lewisa. Słusznie, bo na tych pozycjach Magic teoretycznie powinni mieć przewagę. Ale w środę nie mieli, bo Lewisa (17 punktów, ale tylko 6/15 z gry) skutecznie ograniczyli Glen Davis i Scalabrine, a Howard (12 punktów, 5/13 z gry i 2/8 z wolnych) do kosza rzucał kamieniami, a nie piłką.

Znów okazało się, że w starciu z mocniejszą, przede wszystkim lepiej zorganizowaną defensywą, Howard bywa bezradny. Jego repertuar zagrań w ataku, w momencie, kiedy nie wystarczy wykorzystać świetnej siły i skoczności, ogranicza się do chaotycznych prób rzucania półhakiem, które trafiają w obręcz, tablicę, ale rzadko do kosza.

Howard miał 12 zbiórek, ale w trzech ostatnich kwartach zgromadził tylko pięć. Na dodatek popełnił także aż pięć strat.

Magic trafili tylko 31 z 70 rzutów z gry (44 proc.) i 24 z 37 wolnych (65 proc.) - gospodarze byli dużo bardziej skuteczni, ale był to tylko jeden z elementów, w którym przewyższali rywali.

Gortat jedyne punkty zdobył zaraz po wejściu na boisko, kiedy lekkim wsadem z powietrza zakończył dwójkową akcję z Anthonym Johnsonem. Chwilę później zagubił się w obronie i Davis po dwójkowej akcji z Rondo zdobył łatwe punkty. Gortat popełnił błąd, ale i tak pomylił się mniej niż kilka minut później Howard, który zupełnie zostawił bez obrony Perkinsa.

W epizodzie z czwartej kwarty Polak zaliczył dwie zbiórki.

Dwa kolejne mecze serii do czterech zwycięstw odbędą się w Orlando. Piątkowe spotkanie nr 3 pokaże na żywo Canal+ Sport.



W Oklahoma City chwalą Gortata - przeczytaj dlaczego >


Podziel się

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
ATLANTIC DIVISION
Boston39270.591
New York36300.545
Philadelphia35310.530
New Jersey22440.333
Toronto23430.348
CENTRAL DIVISION
Chicago50160.758
Indiana42240.636
Milwaukee31350.470
Detroit25410.379
Cleveland21450.318
SOUTHEAST DIVISION
Miami46200.697
Atlanta40260.606
Orlando37290.561
Washington20460.303
Charlotte7590.106
WESTERN CONFERENCE
NORTHWEST DIVISION
Oklahoma47190.712
Denver38280.576
Utah36300.545
Portland28380.424
Minnesota26400.394
PACIFIC DIVISION
LA Lakers41250.621
LA Clippers40260.606
Phoenix33330.500
Golden State23430.333
Sacramento22440.333
SOUTHWEST DIVISION
San Antonio50160.758
Memphis41250.621
Dallas36300.545
Houston34320.515
New Orleans21450.318