Zobacz występ Gortata -
na Z czuba.tv » Polak pojawił się na parkiecie już w szóstej minucie gry, gdy po drugim faulu na ławce usiadł Dwight Howard. Wraz z Tonym Battie'm Gortat szybko zdominował grę pod tablicami, dzięki czemu Magic zdobyli 11 punktów przy tylko dwóch rywali. W ciągu tylko sześciu minut obecności na parkiecie polski środkowy zaliczył aż osiem punktów i zebrał pięć piłek. W drugiej kwarcie kontynuował on dobrą grę i zszedł z parkietu dopiero na dwie minuty przed końcem połowy.
Kolejny raz Gortat wszedł do gry na początku czwartej kwarty i szybko trafił trzy punkty. Orlando prowadziło wtedy już prawie 30 punktami, po tym jak w trzeciej kwarcie miało serię 19 do pięciu. Na niecałe cztery minut przed końcem Polak popisał się wsadem po asyście Tyrrona Lue. W sumie Gortat spędził na parkiecie aż 23 i pół minuty, a po wygranym meczu powiedział o pokonanych - Naprawdę nie martwię się, czy mnie szanują, czy nie. Staram się po prostu wykonywać swoją pracę. Jeśli oni nie mieli do mnie szacunku, to był to jeden z powodów, dla których przegrali ten mecz - zakończył polski center.
Najlepszym zawodnikiem w szeregach Magic, którzy wygrali po raz piąty w sześciu ostatnich meczach, był Tony Battie - 18 pkt i osiem zbiórek, a dokładnie taki sam dorobek miał najskuteczniejszy zawodnik Bulls - John Salmons.
Wszystkie wyniki:
Atlanta - Utah 100:93
Orlando -
Chicago 107:79
Philadelphia -
Toronto 115:106
Washington - New Orleans 98:109
Detroit - NY Knicks 111:116 (po dogrywce)
Miami - Boston 107:99
Minnesota - Memphis 104:79
Houston - LA Lakers 96:102
Denver - Oklahoma City 112:99
Portland - Dallas 89:93
Golden State - New Jersey 116:112