Sport.pl

Wielkie zwycięstwo Magic, epizody Gortata

Łukasz Cegliński
12.01.2009 , aktualizacja: 12.01.2009 12:00
A A A Drukuj
Marcin Gortat Fot. Phelan M. Ebenhack AP Marcin Gortat
Orlando Magic wygrali na wyjeździe z mocnymi San Antonio Spurs 105:98. Marcin Gortat w ciągu niespełna 7 minut gry spudłował dwa rzuty i miał dwie zbiórki w obronie.
SERWISY
Gortat przekroczył barierę 100 punktów i zbiórek w NBA  »

Polak w niedzielnym meczu wchodził na parkiet tylko po to, aby dać odpocząć Dwightowi Howardowi - tak było na przełomie pierwszej i drugiej oraz trzeciej i czwartej kwarty. Howard grał bardzo dobrze (24 punkty i 14 zbiórek), nie miał kłopotów z faulami, więc trener Stan van Gundy nie miał powodów sięgania po Gortata. Tym bardziej, że mecz był bardzo zacięty.

Polak w pierwszej kwarcie przez moment pilnował Tima Duncana i nie dał sobie rzucić punktów. Sam spudłował jednak rzut z półdystansu. W czwartej kwarcie Gortat nie trafił z bliska półhakiem, pozwolił też na skuteczne wejście pod kosz George'owi Hillowi. W ataku postawił kilka dobrych zasłon, ale jego rola w spotkaniu ze Spurs była marginalna.

Dla Magic mecz w San Antonio był kolejną szansą na udowodnienie sobie i obserwatorom, że zespół należy postrzegać jako kandydata do mistrzostwa. Spurs byli rywalem wymagającym, bo po słabym początku sezonu, kiedy kontuzje leczyli Tony Parker i Manu Ginobili, ostatnio grali bardzo dobrze. Wygrali 9 z 10 spotkań i awansowali na drugie miejsce (za Los Angeles Lakers) w Konferencji Zachodniej.

Ale Magic zagrali spotkanie pokazowe. Jeśli van Gundy przymknąłby oko na kilka błędów, to wideo z tego meczu mógłby pokazywać wszystkim, którzy chcieliby poznać odpowiedź na pytanie: jak mają grać Orlando Magic?

Drużyna z Florydy od kilku lat realizuje ogólne założenie taktyczne polegające na tym, że skuteczny pod koszem Howard otoczony jest strzelcami, którzy rzucają z dystansu, jeśli nie uda się dograć piłki do swojego lidera. I tak było w niedzielę - już w pierwszej połowie Magic trafili 8 z 11 prób za trzy. Wymusili też siedem strat rywali, no i nieźle dostarczali piłkę do Howarda - ten zdobył 13 punktów.

Były jednak i kłopoty, a konkretnie jeden, poważny - jak zatrzymać Tony'ego Parkera? Francuz do przerwy zdobył 18 punktów, ale Magic prowadzili 55:50.

Parker na początku trzeciej kwarty trafiał jednak seriami i gdyby nie skuteczny Hedo Turkoglu, Spurs już w połowie tej części gry mogliby uciec Magic. Czwarty faul popełnił wówczas rozgrywający gości Jameer Nelson, technicznym przewinieniem został ukarany van Gundy, Parker zdobył punkt numer 29. i było 66:63 dla Spurs.

Ale kiedy do Turkoglu dołączyli się w ataku Howard i J.J. Redick (12 punktów i 4/6 za trzy w meczu), Magic odzyskali prowadzenie. Na początku ostatnich 12 minut Ginobili trafił co prawda za trzy i Spurs wygrywali 77:74, ale Howard wrócił na parkiet za Gortata i wynik szybko się odmienił.

Skuteczność Magic z dystansu była dla gospodarzy rażąca - koszykarze z Florydy wykorzystali 14 z 22 prób (63 proc.)! Keith Bogans i Rashard Lewis wyprowadzili gości na prowadzenie 80:77, a po trzypunktowej akcji Howarda (w tym okresie sposób gry Magic naprawdę był modelowy) było już 79:85.

Spurs szybko zdobyli jednak 7 punktów i 6.24 minuty przed końcem prowadzili 86:85. Przez pięć kolejnych minut oba zespoły walczyły kosz za kosz do momentu, kiedy sprawy w swoje ręce wziął Nelson - rozgrywający Magic grał wówczas już z pięcioma faulami, ale zaczął trafiać seriami. Wspomógł do Redick (trójka z ośmiu metrów), a po rzucie Nelsona z półdystansu na półtorej minuty przed końcem było 102:96 dla gości.

Parker zepsuł dwa ataki, a rozgrywający Magic wykorzystał 3 z 4 wolnych. W sumie Nelson zdobył 22 punkty i miał 5 asyst. Trzecim strzelcem Orlando był Turkoglu - 22 punkty, 5 zbiórek, 5 asyst. 15 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty dołożył Lewis.

Najwięcej punktów dla San Antonio rzucił Parker, ale w końcówce Francuz zdobył tylko dwa z 31 punktów. Po 18 rzucili Duncan i Ginobili.

Magic wygrali już 30. mecz w tym sezonie i z bilansem 30-8 zajmują drugie miejsce w Konferencji Wschodniej. Lepsi są Cleveland Cavaliers (29-6), a nieco gorsi Boston Celtics (30-9). Następne spotkanie Magic rozegrają we wtorek na wyjeździe z Sacramento Kings (8-29).

Zobacz skrót meczu na Z Czuba.tv »

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Wielkie zwycięstwo Magic, epizody Gortata tejon23 12.01.09, 13:26

    Pierwsze primo:NBA jest wspaniała, nie to co gimnastyka, której waga wynika tylko z tego, żełatwiej na igrzyskach coś w niej osiągnąć. Nikt mi nie powie, że nieobecny naolimpiadzie baseball »

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
ATLANTIC DIVISION
Boston39270.591
New York36300.545
Philadelphia35310.530
New Jersey22440.333
Toronto23430.348
CENTRAL DIVISION
Chicago50160.758
Indiana42240.636
Milwaukee31350.470
Detroit25410.379
Cleveland21450.318
SOUTHEAST DIVISION
Miami46200.697
Atlanta40260.606
Orlando37290.561
Washington20460.303
Charlotte7590.106
WESTERN CONFERENCE
NORTHWEST DIVISION
Oklahoma47190.712
Denver38280.576
Utah36300.545
Portland28380.424
Minnesota26400.394
PACIFIC DIVISION
LA Lakers41250.621
LA Clippers40260.606
Phoenix33330.500
Golden State23430.333
Sacramento22440.333
SOUTHWEST DIVISION
San Antonio50160.758
Memphis41250.621
Dallas36300.545
Houston34320.515
New Orleans21450.318