Sport.pl

Gortat znów przydatny w Magic

Łukasz Cegliński
07.01.2009 , aktualizacja: 07.01.2009 08:37
A A A Drukuj
Marcin Gortat zdobył 2 punkty i miał 7 zbiórek w zwycięskim meczu Orlando Magic z Washington Wizards. Gospodarze zwyciężyli 89:80.
Andray Blatche (Washington Wizards) nie ma szans w starciu z Marcinem Gortatem (Orlando Magic)
Fot. John Raoux AP
Andray Blatche (Washington Wizards) nie ma szans w starciu z Marcinem Gortatem (Orlando Magic)
Darius Songaila i Marcin Gortat z meczu NBA w 2009 roku
Fot. John Raoux AP
Darius Songaila i Marcin Gortat z meczu NBA w 2009 roku
Gortat utrzymuje pozycję w Magic »

Magic byli zdecydowanym faworytem - grający wciąż bez kontuzjowanego gwiazdora Gilberta Arenasa Wizards zawodzą. We wtorkowym meczu w Orlando od początku zanosiło się na ich wyraźną porażkę.

Pierwszą, bardzo ofensywną kwartę, Magic wygrali 30:24. Właśnie w tym okresie swoje jedyne punkty zdobył Gortat, który obecność zaznaczył tuż po wejściu na parkiet - zebrał piłkę w obronie, a po chwili jedną ręką dobił w ataku niecelny rzut Jameera Nelsona. Magic powiększyli przewagę, ale Polak szybko wrócił na ławkę zastąpiony przez Dwighta Howarda.

Druga kwarta to popis defensywy gospodarzy - Wizards w ciągu 12 minut zdołali zdobyć tylko 6 punktów. Dobra rotacja w defensywie dawała Magic seryjne przechwyty i nawet dwa niewykorzystane kontrataki z rzędu nie przeszkodziły zespołowi Gortata w powiększaniu przewagi. Gospodarzom zdarzały się też proste pomyłki w ataku pozycyjnym, ale Wizards grali jeszcze gorzej - w połowie drugiej kwarty było już 41:28.

Trener Stan van Gundy wprowadził wówczas na boisku Polaka - środkowy z Łodzi znów zaczął od zbiórki w obronie, a potem skutecznie walczył na tablicy w ataku. Jednak przy próbie dobitki Gortat wykonał nieporadny obrót i piłka wypadła mu z rąk. Po chwili Polak zrehabilitował się jednak w obronie blokując rzut rezerwowego środkowego Wizards Andray'a Blatche'a.

Gortat nie popełniał błędów w obronie, a pilnowani przez niego zawodnicy punktów nie zdobywali. Ale znów dość szybko na parkiet wrócił Howard i Magic powiększyli przewagę. Do przerwy prowadzili 46:30.

Po przerwie Wizards mieli niezły moment, kiedy wykonali dwie trzypunktowe akcje z rzędu, ale w obronie nie potrafili zatrzymać Howarda. Środkowy gospodarzy niszczył obręcz, bo goście przeważnie zostawiali go bez obrony - tak, jak po rzucie za trzy Rasharda Lewisa, kiedy piłka odbiła się od obręczy i oddalała się od kosza prostopadle do linii końcowej, a Howard wyskoczył w tempo i z impetem wsadził ją w obręcz.

W zespole gości w dobry rytm wszedł jednak wreszcie Caron Butler i po jego akcjach zrobiło się 59:50 dla Magic. Po chwili gospodarze prowadzili już tylko 62:56, ale wówczas dał o sobie znać wszechstronny Hedo Turkoglu - trafił za trzy, potem z wejścia pod kosz. Na boisko wszedł Gortat, który zebrał piłkę w obronie, a Turkoglu znów trafił za trzy. W ostatniej akcji kwarty trzy punkty zdobył jednak także Butler.

Czwartą część Gortat rozpoczął na parkiecie i miał bardzo dobry moment - najpierw w ataku pozycyjnym znalazł po drugiej stronie parkietu niepilnowanego J.J. Redicka, który trafił za trzy na 75:63 (ciekawe, że w oficjalnych statystykach NBA tej ewidentnej asysty Polakowi nie zaliczono), a potem potężnie zablokował Blatche'a - piłka wyleciała na aut. Gortat robił sporo zamieszania w obronie, przeszkadzał rywalom wyciągniętymi rękami i zebrał dwie piłki. Ale na parkiet wrócił Howard.

Po drugiej stronie szalał jednak Butler - po serii jego rzutów było już tylko 83:80 dla Magic, ale wówczas punkty z wejścia zdobył Nelson, a po chwili dwa rzuty wolne wykorzystał Howard. Ostatecznie Magic wygrali 89:80.

Gortat w sumie spędził na parkiecie 10 minut bez dwóch sekund - 2 punkty (1/2 z gry) i 7 zbiórek (5 w obronie) dopełniły 2 bloki i asysta, której nie zaliczono. Polak tradycyjnie był pewnym punktem w obronie i trzecioplanowym graczem ataku -stawiał sporo zasłon, ale nawet specjalnie nie ustawiał się po piłkę. Podań praktycznie nie dostawał, a rzuty oddawał tylko po zbiórkach.

Inny podkoszowy rezerwowy Tony Battie grał aż 27 minut i zdobył 8 punktów - jego koledzy znajdowali częściej, ale Battie grał dalej od kosza niż Gortat. Polak od kilku spotkań jest tylko i wyłącznie zmiennikiem Howarda na środku.

Magic byli osłabieni brakiem dwóch najlepszych rzucających - Mickaela Pietrusa i Keitha Bogansa (obaj kontuzjowani). W związku z tym w pierwszej piątce zadebiutował pierwszoroczniak Courtney Lee, a szansę gry już w drugiej kwarcie otrzymał Redick. Obaj grali nieźle.

Najwięcej punktów dla Magic zdobył Turkoglu (22, a także 5 zbiórek i 7 asyst). 15 punktów i 16 zbiórek dodał Howard. Dla Wizards 29 punktów zdobył Butler.

Orlando Magic z bilansem 27-8 wciąż są w ścisłej czołówce Konferencji Wschodniej - lepsi są tylko Cleveland Cavaliers i Boston Celtics.

Zdjęcia, wywiady artykuły - wszystko o Gortacie znajdziesz tu » »

Podziel się

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
ATLANTIC DIVISION
Boston39270.591
New York36300.545
Philadelphia35310.530
New Jersey22440.333
Toronto23430.348
CENTRAL DIVISION
Chicago50160.758
Indiana42240.636
Milwaukee31350.470
Detroit25410.379
Cleveland21450.318
SOUTHEAST DIVISION
Miami46200.697
Atlanta40260.606
Orlando37290.561
Washington20460.303
Charlotte7590.106
WESTERN CONFERENCE
NORTHWEST DIVISION
Oklahoma47190.712
Denver38280.576
Utah36300.545
Portland28380.424
Minnesota26400.394
PACIFIC DIVISION
LA Lakers41250.621
LA Clippers40260.606
Phoenix33330.500
Golden State23430.333
Sacramento22440.333
SOUTHWEST DIVISION
San Antonio50160.758
Memphis41250.621
Dallas36300.545
Houston34320.515
New Orleans21450.318