Polak po raz pierwszy na parkiecie pojawił się od początku drugiej kwarty i od razu zaczął bardzo dobrze. W pierwszej akcji dobił niecelny rzut Hedo Turkoglu. Chwilę później zablokował rzucającego z półdystansu Andersa Nocioniego. W ataku trafił z półdystansu, a swoje pierwsze wejście pod kosz zakończył świetny minięciem rywala i punktami z faulem. Z Gortatem na parkiecie Magic powiększyli prowadzenie z 18 do 22 punktów.
Jedyny Polak w
NBA wrócił do
gry pod koniec trzeciej kwarty przy prowadzeniu Magic 80:54 i został na boisku już do końca meczu. Był bardzo aktywny, często pokazywał się na czystych pozycjach, mijał wolniejszych rywali i zdobywał punkty. Zakończył występ dwoma udanymi rzutami półhakiem, który powoli (poza blokami) staje się jego firmowym zagraniem.
W sumie spędził na parkiecie 19 minut, zdobył 14 punktów (6/9 za dwa, 2/4 z wolnych), miał 7 zbiórek, z czego aż cztery w ataku, oraz po 2 bloki i faule. Rywalizujący z Gortatem o miejsce i minuty na parkiecie Adonal Foyle cały mecz przesiedział na ławce. Polak znów był najlepszy z rezerwowych, ale trzeba przyznać, że rywal nie był zbyt wymagający.
Magic od początku kontrolowali przebieg meczu w
Chicago. Bulls bez trzech kluczowych graczy (Luola Denga, Drew Goodena i Kirka Hinricha) nie byli w stanie nawiązać walki. Już po pierwszej kwarcie przegrywali 17:33. - Jeśli rywal jest osłabiony, musisz zagrać, jak my dzisiaj - powiedział po meczu trener Stan van Gundy. Od początku spotkania fenomenalnie grał duet Rashard Lewis - Dwight Howard. Lewis w pierwszej połowie zdobył 16 ze swoich 21 punktów, a Howard rządził pod koszami. Mecz zakończył z 15 punktami i 14 zbiórkami, co było jego 23. double-double w sezonie.
Howard jest kluczowym zawodnikiem ekipy trenera van Gundy'ego. Jeśli jemu nie idzie lub rywale wyłączą go z gry, tak jak w przegranym poniedziałkowym meczu z Detroit Pistons, to zespół ma spore problemy w ataku. Jeśli jednak Howard zacznie mecz od kilku dobrych akcji pod koszami, jego partnerom, zwłaszcza na obwodzie, idzie o wiele łatwiej.
Tak było właśnie w środę. - Jeśli nie podwoisz Howarda, to wykończy cię pod koszem. Ale dookoła ma świetnych strzelców z dystansu, co tylko utrudnia grę w obronie. Wyglądało to, jakbyśmy biegali w kółko - mówił trener Bulls Vinny Del Negro. Było to 25. zwycięstwo Magic w sezonie. W Konferencji Wschodniej ustępują tylko Celtics i Cavaliers.
Sylwestrowa liczba NBA 900
Tyle zwycięstw ma w NBA trener George Karl, po tym jak jego Denver Nuggets pokonali
Toronto Raptors. - Nie przepadam za szampanem, wolę piwo. Ale w takich chwilach piwo smakuje jak szampan - mówił Karl.
Środowe wyniki NBA: Chicago Bulls - Orlando Magic 94:113
Detroit Pistons - New Jersey Nets 83:75
Houston Rockets - Milwaukee Bucks 85:81
Toronto Raptors - Denver Nuggets 107:114
Oklahoma City Thunder - Golden State Warriors 107:100
Los Angeles Clippers - Philadelphia 76ers 92:100.