Sport.pl

NBA. Gortat bez double-double, Blazers rozbili Suns

mo
28.01.2012 , aktualizacja: 28.01.2012 09:46
A A A Drukuj
Marcin Gortat w meczu z Portland Fot. REUTERS/STEVE DIPAOLA Marcin Gortat w meczu z Portland
Osiem punktów i 10 zbiórek miał Marcin Gortat w piątkowym meczu z Portland Trail Blazers. Jego Phoenix Suns ulegli aż 71:109, co jest ich trzecią najwyższą porażką w historii. Zespół z Arizony przegrał trzeci mecz z rzędu.

Fot. Rick Bowmer AP
SERWISY
To najgorszy mecz Gortata od trzech tygodni, ale cały zespół z Phoenix zagrał katastrofalnie. Polak oddał w sumie 10 rzutów, trafił zaledwie trzy - dwa razy spod samego kosza po podaniach od Steve'a Nasha, raz z czterech metrów po ładnym manewrze przeciwko doświadczonemu Marcusowi Camby'emu. Zdarzyły mu się jednak pudła z półdystansu, dwa jego rzuty blokowali rywale.

Gortat do ośmiu punktów dołożył 10 zbiórek i blok, miał też trzy straty i dwa faule. Jego seria double-double zakończyła się na dziewięciu kolejnych meczach.

W sumie Gortat zagrał 28 minut, bo trener Alvin Gentry przez ponad półtorej kwarty grał rezerwami.

Suns prowadzili po pierwszej kwarcie trzema punktami (24:21), ale w kolejnych dwóch sprawiali wrażenie, jakby grali ze sobą pierwszy raz. W drugiej kwarcie uciułali ledwie dziewięć punktów, w trzeciej 12, a Blazers to skwapliwie wykorzystali wykańczając efektownie kolejne akcje. Przez osiem minut na przełomie drugiej i trzeciej kwarty Suns nie byli w stanie zdobyć punktów, rywale odskoczyli na 33 punkty. Ostatecznie Blazers wygrali różnicą 38 punktów i zrewanżowali się za 25-punktową porażkę z 6 stycznia.

- Nie możemy rzucić dziewięciu punktów w kwarcie i liczyć na to, że będziemy w grze. Nie realizowaliśmy zagrywek, traciliśmy piłkę i rywale nam pokazali, jak kosztowne są takie błędy - mówił Alvin Gentry, trener Suns.

Najwięcej punktów dla Suns rzucił Grant Hill - 12. Rezerwowy Sebastian Telfair dodał 10. Suns rzucali z katastrofalną 37-procentową skutecznością, sromotnie przegrali walkę o zbiórki (41:58) i mieli aż 21 strat, po których rywale zdobyli 24 punkty. - Będą zmiany w zespole, bo widać, że obecny system nie funkcjonuje - powiedział trener, a zmiany mają nastąpić już w sobotnim meczu z Memphis Grizzlies.

23 punkty dla Blazers zdobył LaMarcus Aldridge, a 17 dorzucił Gerald Wallace. Marcus Camby spudłował cztery rzuty z gry, ale miał aż 20 zbiórek.

Suns do samego końca walczyli o to, by nie było to ich najgorszy ofensywnie mecz w historii. Dopiero trójka Sebastiana Telfaira na niespełna 20 sekund przed końcem sprawiła, że zespół z Arizony nie wyrównał niechlubnego rekordu z 1981 roku, kiedy w jednym ze spotkań zdobył ledwie 68 punktów.

71 punktów rzuconych to najgorszy wynik Suns od 2002 roku. 38-punktowa porażka jest trzecią najwyższą w historii - większą różnicą punktów przegrali tylko w 1971 roku w Atlancie (różnicą 41 punktów) oraz w 1988 roku w Seattle (44 punkty).

Była to trzecia porażka Suns z rzędu. Zespół z Arizony z bilansem 6-12 zajmuje odległe 12 miejsce na zachodzie i szanse na play-off ma marne. Blazers, którzy wygrali 12 z 20 meczów są na piątym miejscu. Prowadzą Oklahoma City Thunder (16-3).

Zespół Marcina Gortata zagra jeszcze dwa trudne mecze przed własną publicznością. W nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu Suns podejmą Memphis Grizzlies, a dwa dni później zmierzą się z mistrzami NBA Dallas Mavericks.

NBA. Lakers znów na czele. Zobacz zestawienie najbogatszych klubów NBA wg "Forbesa" »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • gwindorpl

    Oceniono 3 razy 3

    Do marudzących, że dobre mecze Gortata nie przekładają się na zwycięstwa - dobre mecze Gortata przekładają się na wyrównane spotkania, jak nie gra na swoim normalnym, dobrym poziomie, to Suns nie utrzymują się nawet w grze...

    • gm114

      Oceniono 1 raz 1

      @gwindorpl

      Lopez ma kontuzję a jedynie Gortat jest w Suns podkoszowym z prawdziwego zdarzenia.

      Z kolei w Suns w ogóle nie ma nikogo, kto by oprócz Gortata próbował bronić, Frye ustawiany pod koszem gra jakby pierwszy dzień w życiu wszedł na boisko. Skakać mu się nie chce i tylko patrzy jak go ogrywają.

      Morrisa tłumaczą rzekomym brakiem dośwaidczenia, ale faktem jest, że więcej przeszkadza Gortatowi jak pomaga drużynie.

      Hill i Nash graja nieźle i w każdej chwili mogą przejść do drużyn chcących walczyć o mistrzostwo.

      Gortat oczywiście też może bez problemu przejść byle gdzie do jakiegoś lepszego klubu. A dla odmiany pozostałych nie chcieliby zapewne nawet za dopłatą.

      Wreszcie wynik tego dziwnego meczu był wypisany na twarzach jeszcze przed meczem. Gracze weszli na boisko sztywni ze smutnymi minami. Według mnie tam są jakieś awantury w szatni, bo słabsi widzą co się dzieje i próbują walczyc o przetrwanie a jest ich więcej więc nie chcą się podporządkować.

      Zresztą Gortat kiepsko jak często zaczął a potem mu prawie nie podawali a w III kwarcie trener wpuścił samych frajerów i ci grali już wyłącznie egoistycznie, co kosztowało blamaż.

      Dlaczego trener tak długo trzymał na boisku frajerów, gdy ci z każdą sekundą tracili kontakt punktowy z rywalami. Czy nie po to, żeby udowodnić im, że są frajerami ?

      Ponadto jest tam taki gracz z Izraela, nawet całkiem poprawnie grający, ale nie nadaje się do NBA z powodu mizernej postury. No i mimo to dali mu kontrakt, podono zarabia 6.5 miliona rocznie, a prawie cały czas siedzi na ławce.

      Także są jakieś tarcia.

      Myślę, ze Gortata, Nasha i Hilla, powinni oddać do lepszych klubów, reszty się jakoś pozbyć za darmo a w to miejsce wprowadzić samych nowicjuszy i budować drużynę od zera w stylu Nuggetsów, którym po kilku latach udało się wejść do czołówki od zera.

  • Gość: ungazabunga

    Oceniono 2 razy 2

    Eh, szkoda, że kiedy była okazja przejścia do Mavericks Orlando wyrównało kontrakt Gortata i w końcu wylądował w Phoenix. Teraz przez to mamy sytuację, że jedyny Polak w NBA gra w zespole, którego po prostu nie chce się oglądać - beznadziejna skuteczność, liderzy starzy, brak zbiórek, Suns wyglądają jak zespół, który wychodzi na boisko nie żeby wygrywać, lecz aby nie przegrać.

    • manddia

      Oceniono 3 razy 3

      @Gość: ungazabunga

      No niestety, ale zaczyna to wyglądać na zespół z dwoma emerytami (Nash i Hill), kilkoma przeciętniakami (Price, Frye, Dudley, Warrick, Childress, Telfair, Lopez, Brown i Redd), nowicjuszem Morrisem i w miarę stabilnie grającym, choć bez fajerwerków Gortatem. Brakuje prawdziwego lidera, który w końcówce nie boi się brać odpowiedzialności na swoje barki i trafia celnie. Frye i Lopez grają w tym sezonie wprost tragicznie. Dudley też wyleciał razem z Channingiem z pierwszej piątki. Suns chyba celują w dobre miejsce podczas draftu. Tylko na jaką pozycję powinni szukać wzmocnienia, bo właściwie tylko Marcin i Markieff są przyszłością klubu z Arizony?

  • augusto.pinoczet

    Oceniono 9 razy -9

    Coś mi się wydaje, że zespół z Phoenix potrzebuje odmłodzenia i całkowitej przebudowy co by oznaczało, że Marcin już w przyszłym sezonie zakończy karierę w NBA.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
ATLANTIC DIVISION
Boston39270.591
New York36300.545
Philadelphia35310.530
New Jersey22440.333
Toronto23430.348
CENTRAL DIVISION
Chicago50160.758
Indiana42240.636
Milwaukee31350.470
Detroit25410.379
Cleveland21450.318
SOUTHEAST DIVISION
Miami46200.697
Atlanta40260.606
Orlando37290.561
Washington20460.303
Charlotte7590.106
WESTERN CONFERENCE
NORTHWEST DIVISION
Oklahoma47190.712
Denver38280.576
Utah36300.545
Portland28380.424
Minnesota26400.394
PACIFIC DIVISION
LA Lakers41250.621
LA Clippers40260.606
Phoenix33330.500
Golden State23430.333
Sacramento22440.333
SOUTHWEST DIVISION
San Antonio50160.758
Memphis41250.621
Dallas36300.545
Houston34320.515
New Orleans21450.318