Sport.pl

EuroBasket 2015. Mateusz Ponitka, bezkompromisowy twardziel, poprowadził Polaków do wygranej

13 punktów, pięć zbiórek, sześć asyst i dwa przechwyty miał Mateusz Ponitka w wygranym 68:64 meczu z Bośnią i Hercegowiną. - Mateusz był dzisiaj znakomity. W ataku kreował akcje i dla siebie, i dla kolegów, ale bardzo dobrze grał po obu stronach boiska, także w obronie - mówił po meczu trener reprezentacji Polski Mike Taylor.
22-letni Ponitka był jednym z bohaterów zwycięskiej inauguracji Polaków na EuroBaskecie we Francji. Dobre momenty mieli też Adam Waczyński (15 punktów, zwykle w ważnych momentach), Marcin Gortat (10 punktów, siedem zbiórek, dobry początek) czy Aaron Cel (skuteczny z ławki w pierwszej połowie) i A.J. Slaughter (10 punktów, trzy asysty), ale Ponitka, który zdobył pierwsze punkty dla Polaków, grał najrówniej i najczęściej był motorem napędowym biało-czerwonych.

- Mateusz był dzisiaj znakomity - przyznał trener Mike Taylor. - W ataku kreował akcje i dla siebie, i dla kolegów, ale bardzo dobrze grał po obu stronach boiska, także w obronie. To, co najbardziej podobało mi się w jego występie, to fakt, że stawka meczu oraz to, jak było to twarde spotkanie, nie miało na niego wpływu.

Nie miało, bo Ponitka to też twardziel. Gdy w drugiej kwarcie po mocnym ataku na kosz i zderzeniu z dużo wyższym Andriją Stipanoviciem, chwycił się za wygięty lewy nadgarstek, można było być niemal pewnym, że wytrzyma ból, będzie grał dalej. I tak było - Ponitka łyknął przy ławce rezerwowych środki przeciwbólowe, grał dalej.

Bo on gra tak od dawna. Odważnie, bezkompromisowo, przebojowo. Gdy wchodzi na kosz, to wygląda tak, jakby chciał urwać obręcz, a nie tylko trafić. Większość kibiców usłyszała o nim w 2010 roku, gdy ten dotarł z reprezentacją Polski do finału mistrzostw świata do lat 17. Mierzący 197 cm wzrostu skrzydłowy został wówczas wybrany do pierwszej piątki turnieju i poszedł za ciosem.

Rok później, w Portland, zdobył 17 punktów w meczu najlepszych nastoletnich koszykarzy z całego świata. Potem zadebiutował w Eurolidze, Europucharze, zagrał na EuroBaskecie w 2013 roku, a w eliminacjach do tegorocznego rzucał dla Polski średnio po 13 punktów w meczu. W dwóch ostatnich sezonach zdobywał mistrzostwo Belgii z Telenetem Ostenda, gdzie był czołowym strzelcem.

W sobotę pokazał, że może być liderem reprezentacji na poziomie mistrzostw Europy. I to nie tylko jako młody wilk, który biega do kontrataków, tylko jako gracz, który potrafi kontrolować to, co dzieje się na boisku. W meczu z Bośnią było wiele akcji, w których Slaughter przeprowadzał piłkę, oddawał ją Ponitce, a ten decydował o tym, jak będzie rozegrana akcja. W czwartej kwarcie, gdy chciał zagrać ze swoim obrońcą tyłem do kosza, musiał z grymasem na twarzy machnąć ręką na Gortata, który blokował mu miejsce.

- Na wysokim poziomie musisz mieć w drużynie gracza, który dobrze radzi sobie z piłką, jest takim drugim rozgrywającym - mówi o sposobie gry Ponitki Taylor. - My mamy kilku takich graczy - Ponitkę, Adama Waczyńskiego, możemy grać jednocześnie z Łukaszem Koszarkiem i A.J. Slaughterem. Żeby z takiej roli wywiązywać się dobrze, musisz umieć minąć obrońcę, wejść pod kosz, rzucić, ale także odegrać piłkę koledze. Mateusz to wszystko potrafi.

I na dodatek jest boiskowym cwaniakiem - w drugiej połowie była akcja, w której Polacy się pogubili, oddali przypadkowy, niecelny rzut w tablicę. Ale Ponitka był na miejscu - sprytnie wypchnął spod kosza wyższego rywala i, nie łapiąc piłki, dobił ją od dołu kontuzjowaną ręką. Nic dziwnego, że po meczu jego nazwisko było w trendach wśród polskich użytkowników Twittera. Gdyby lepiej rozegrał akcję, która mogła powiększyć przewagę Polaków przy stanie 64:61 na 20 sekund przed końcem, można byłoby chwalić go jeszcze bardziej.

Po meczu Ponitka, jak to ma w zwyczaju, pytanie o swoją grę zbył, skupiał się na innych wątkach. O urazie z drugiej kwarty opowiedział, przyznał, że ręka bardzo go boli i szybko powiedział: - Panowie, jesteśmy na EuroBaskecie. Tu nie ma co płakać, tu trzeba grać.

Jak Mateusz Ponitka.

Więcej o:
Komentarze (7)
EuroBasket 2015. Mateusz Ponitka, bezkompromisowy twardziel, poprowadził Polaków do wygranej
Zaloguj się
  • the-voice-of-reason

    Oceniono 38 razy -30

    Pamiętam jak tego lata ten "bezkompromisowy twardziel" jęczał, że na kampach do NBA jest już zmęczony. Taki z niego "bezkompromisowy twardziel".

  • maxgazeta.pl

    Oceniono 18 razy -8

    Ceglinski to sie zakochal w Ponitce czy o co chodzi? Skad takie pompowanie balona? Ponitka sympatyczny chlopak ale takich jak on jest na swiecie mnostwo, on nie ma zadnych szans na NBA, nawet sie nie lapie do przyzwoitego europejskiego klubu. To, ze 5 lat temu zagral kilka fajnych spotkan nic nie znaczy. bo we wszystkich dyscyplinach sportu bylo wielu utalentowanych juniorow ktorzy pozniej nie rozwineli sie i zostali przecietniakami.
    Ponitka praktycznie nie robi postepow, gdzie jest on a gdzie sa gracze ktorzy wtedy z nim grali? Kto mial zrobic kariere to wlasnie ja robi i nie jest to niestety Mateusz.
    Przestan juz Ceglinski sie onanizowac bo tylko robisz krzywde chlopakowi takimi artykulami.

  • tomsmola

    Oceniono 19 razy 15

    Brawo Polacy!!!

    Wierny kibic zwycięskich drużyn, a bigos się skończył.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX