Sport.pl

Cztery cegły o meczu z Hiszpanią: LeBrończyk a MG-20

To, że z Hiszpanią chcącą wygrać najmniejszym nakładem sił, Polacy walczyli do ostatnich akcji, nie oznacza, że tak samo - albo lepiej - będzie z kolejnymi rywalami. Ale nie zmienia to faktu, że po środowym spotkaniu łatwiej oczekiwać od biało-czerwonych zwycięstw niż jeszcze we wtorek wieczorem - pisze po pierwszym meczu Polaków w mistrzostwach Europy na Litwie Łukasz Cegliński.
83 : 78
Informacje
Eurobasket 2011 - Grupa A
Środa 31.08.2011 godzina 14:15
Wyniki szczegółowe
1 Kw
2 Kw
3 Kw
4 Kw
Wynik
Hiszpania
22
22
17
22
83
Polska
15
16
21
26
78
Składy i szczegóły
Hiszpania
Skład: P. Gasol 29 (1), Navarro 23 (2), M. Gasol 16, Fernandez 4, Calderon 0 oraz Ibaka 7, San Emeterio 3, Reyes 1, Claver 0, Llull 0, Sada 0.
Polska
Skład: Koszarek 19 (1), Kelati (18), Hrycaniuk 12, Szewczyk 10 (1), Berisha 0 oraz Szczotka 6, Leończyk 6, Skibniewski 4, Pamuła 3 (1), Łapeta 0, Waczyński 0, Wiśniewski 0.
Zadowoleni? Ja jestem zadowolony. Polska z Hiszpanią przegrała, ale niewysoko, tylko 78:83. Była walka, były ładne akcje, były pogoń i emocje. Było też oczywiście trochę bezradnej szamotaniny Polaków na początku meczu, no i widoczny brak mobilizacji Hiszpanów po przerwie. Ale nie było źle, są podstawy do optymizmu.

Są też podstawy do tego, by wznowić cykl analiz pół żartem, pół serio.

Pierwsza cegła: Thomas Kelati

Jeśli to było 85 proc. Kelatiego, a wysiłek włożony w mecz z Hiszpanią nie zastopuje odradzającej się sprawności Amerykanina z polskim paszportem, to jestem spokojny o osobę lidera drużyny Alesa Pipana w kolejnych spotkaniach. 18 punktów (6/11 z gry), siedem asyst oraz po trzy zbiórki i przechwyty w 35 minut to jedno, ale mądrość i gracja, z jaką Kelati rozgrywał akcje w drugiej połowie, to drugie.

Jasne, zdarzały mu się błędy, jak np. zakozłowanie we własną nogę, ale Kelati i tak wykonał kawał dobrej roboty pomagając przy przeprowadzaniu piłki, kiedy Hiszpanie bronili na całym boisku. Piękne jest to, że Amerykanin z erytrejskimi korzeniami, który przyszłość wiąże z Polską, jest tak zdeterminowanym i pożytecznym graczem reprezentacji.

Druga cegła: Paweł Leończyk

A żeby być precyzyjnym - Paweł LeBrończyk. Żartobliwe określenie, którego użył w trakcie meczu na Facebooku jeden z redaktorów blogu 3 Sekundy, jak ulał pasowało do dwóch akcji podkoszowego Energi Czarnych Słupsk, który - zupełnie, ale to zupełnie nie w swoim stylu - wchodził pod kosz z obwodu i to jeszcze z zakrętasem piłką w trakcie dwutaktu.

W spotkaniu z Hiszpanią LeBrończyk był dla mnie także symbolem "Polski walczącej". W 21 minut zdobył sześć punktów (3/5 z gry), zebrał trzy piłki w ataku i popełnił pięć fauli. O tych faulach to on sam zresztą mówił przed meczem, że trzeba "wyjść twardo, przepychać się, grać na łokcie, czasem ostro sfaulować". Sprawa jest prosta - jak brakuje umiejętności (a Leończykowi i większości Polaków brakuje w porównaniu z Hiszpanami), to trzeba się bić.

Polacy się bili i to mi się podobało.

Trzecia cegła: Piotr Pamuła

Wszedł po to, żeby trafić za trzy, bo do momentu jego pojawienia się na boisku Polacy mieli 2/22 z dystansu. Czekał na piłkę, wyszedł na pozycję, dostał podanie, oddał rzut, trafił. Proste? Dla Pamuły proste, pokazywał to już w sparingach. W ciągu pięciu minut miał jeszcze asystę w kontrze do Łukasza Koszarka (nie piszę tu o nim, ale też zagrał bardzo dobrze!). 21-letniego rzucającego zapamiętamy po tym meczu o wiele lepiej niż Dardana Berishę, który wyszarpał dwa przechwyty, dwie zbiórki i miał dwie asysty, ale nie trafił ani jednego rzutu z gry.

Berisha rozczarował, ale w gruncie rzeczy zagrał tak, jak się można było po nim spodziewać - rzucający Anwilu jest przecież albo zaskakująco dobry, albo zupełnie zawodzi. W środę miał słaby dzień. Pytałem Berishę z czego ta sinusoida wynika, ale ten rzucił tylko: - Jak bym wiedział, to robiłbym tak, żeby tylko trafiać.

Cóż, tym razem polski "Karabin" sromotnie przegrał rywalizację z hiszpańską "La Bombą" - Berisha punktu nie zdobył, a Juan Carlos Navarro uzbierał ich aż 23.

Czwarta cegła: Marcin Gortat

MG-20. Słowa Gortata o tym, że kadra - bez niego - jedzie na Litwę po baty, zostały mu zapamiętane. - Niech pojadą, zobaczą, jak to jest grać na najwyższym poziomie. Myślę, że przegrane mecze 20 punktami pokażą im miejsce w szeregu - powiedział - nie wiadomo po co - Gortat po tym, jak dał do zrozumienia, że ważniejsze są dla niego pieniądze z kontraktu w NBA niż gra w reprezentacji Polski.

"Polski Młot" uderzył się tymi słowami w palec - szczególnie, że koledzy nie zamierzali przeciwko w Hiszpanii ustawiać się na końcu szeregu w roli chłopców do bicia. Czy z Gortatem w składzie Polacy mieliby większe szanse na zwycięstwo? Nie chcę podejmować takich rozważań, bo przecież nie sposób odtworzyć ciągu wydarzeń w sytuacji, w której i Polacy, i Hiszpanie mieliby inne nastawienie do meczu. A z MG-20 byłoby ono inne. No, przynajmniej po stronie polskiej.

Wracając do słów MG-20 o meczach przegrywanych 20 punktami - one mogą się... sprawdzić. I, kto wie, być może już w czwartek z Litwą. Turniej jest długi, zmęczenie ma znaczenie, Kelati i Koszarek kolejnych drużyn już raczej nie zaskoczą itd., itp. To, że z Hiszpanią chcącą wygrać najmniejszym nakładem sił, Polacy walczyli do ostatnich akcji, nie oznacza, że tak samo - albo lepiej - będzie z kolejnymi rywalami.

Ale nie zmienia to faktu, że po środowym spotkaniu łatwiej oczekiwać od biało-czerwonych zwycięstw niż jeszcze we wtorek wieczorem.

Komentarze (6)
Cztery cegły o meczu z Hiszpanią: LeBrończyk a MG-20
Zaloguj się
  • Gość: gośćććć

    0

    Gortat mega przywieśniaczył nie takie są obyczaje na bałutach :(

  • Gość: b

    0

    Oby walczyli tak z Litwą będzie ciężko.

  • Gość: gość

    0

    jeśli miejsce Polaków w szeregu jest adekwatnie do wyniku - tuż za Hiszpanią - to ja nie narzekam.

  • Gość: koszkosz i jeszcze raz kosz

    0

    Chyba nie ma co gdybać, co by było z Gortatem i innymi Polakami, którzy nie zagrali na tym Euro, była by inna drużyna i tyle. Hiszpanie na pewno trochę zlekceważyli Polaków i to mogło się na nich zemścić, choć tak na prawdę cały czas kontrolowali grę na parkiecie. Nie przesadzałbym też z pisaniem, że były emocje, bo było ich jak na lekarstwo. Na polskiej reprezentacji mści się to, że w swoich drużynach, odpowiedzialność bardziej leży na zawodnikach zagranicznych i taki obcokrajowiec w trudnych chwilach bierze ciężar na siebie, a Polacy po prostu nie mają we krwi takiej odpowiedzialności. Jeśli dalej nasza klubowa koszykówka będzie się głownie opierać na zawodnikach zagranicznych, to nigdy niczego w koszykówce nie zwojujemy. W dzisiejszym meczu pozytywnie mnie zaskoczył ten Pamuła, natomiast wielkie rozczarowanie zafundowali Berisha i Łapeta. Totalne zagubienie na boisku, jakby pierwszy raz grali w kosza. Odechciewa się oglądać meczu przez takich zawodników.

  • Gość: ,,,,,,,,,,,,

    0

    gortat oczywiścke niech chociaz powalczą portugalia jest w zasieguj

  • Gość: ,,,,,,,,,,,,

    0

    gprtat to niezly wal sam nie gra i innych zniecheca

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX