Sport.pl

Liege-Bastogne-Liege. "Staruszka" musi na Kwiatkowskiego jeszcze poczekać

Nie udało się Michałowi Kwiatkowskiemu sięgnąć po upragnione zwycięstwo w najstarszym wyścigu jednodniowym na świecie. Rozgrywany w bardzo trudnych warunkach pogodowych klasyk wygrał po samotnym ataku Duńczyk Jakob Fuglsang z Astany. Obok niego na podium stanęło dwóch kolarzy BORA-hansgrohe: Davide Formolo i Maximilian Schachmann. Kwiatkowski ukończył wyścig na 12. miejscu, z półtoraminutową stratą do zwycięzcy.

6 godzin i 37 minut potrzebował Jakob Fuglsang (Astana) na pokonanie trasy jednego z najtrudniejszych wyścigów klasycznych świata: Liège-Bastogne-Liège. A o względy rozgrywanej od 1892 roku „Staruszki” było w tym roku wyjątkowo trudno: walońskie drogi przywitały peleton deszczem, wiatrem i temperaturą, która na termometrach rzadko wznosiła się powyżej szóstej kreski. Wyzwaniu, rzuconemu przez pogodę, nie sprostało wielu znakomitych kolarzy, w tym między innymi wymieniani w gronie faworytów: mistrz świata i czterokrotny zwycięzca „La Doyenne”, Alejandro Valverde (Movistar) oraz Daniel Martin (UAE Team Emirates).

W pierwszej połowie trasy tempo wyścigu dyktowała 8-osobowa ucieczka, której na drogach, wiodących w stronę Bastogne, udało się wypracować ponad 10-minutową przewagę. Dopiero gdy peleton skierował się w z powrotem w kierunku Liège, a przed kolarzami wyrosły najpoważniejsze wzniesienia, inicjatywę w głównej grupie przejęła drużyna Deceuninck-Quick Step i przewaga uciekinierów zaczęła gwałtownie maleć. Jednocześnie topniała też główna grupa, w której dla wielu kolarzy tempo, narzucone przez kolegów Alaphilippe i Gilberta, okazało się zbyt mocne.

Lider CCC Team aktywny

Nieco ponad 70 kilometrów przed metą zdziesiątkowany peleton podzielił się na dwie grupy. W pierwszej, około 30-osobowej, jechała większość faworytów, prowadzonych przez Grega Van Avermaeta (CCC Team), ale oszczędnie gospodarująca siłami grupa została na kolejnym podjeździe dogoniona przez zdziesiątkowany peleton. Oderwała się za to kolejna ucieczka, zainicjowana przez Tanela Kangerta (EF Education First) i Omara Fraile (Astana), za którymi podążyło jeszcze ośmiu kolarzy.

Na Col de La Redoute – jeden z kluczowych podjazdów wyścigu – na czele zostało już tylko czterech kolarzy, których przewaga nad peletonem wynosiła niespełna minutę. Chwilę później większość odjazdu została zlikwidowana, na czele pozostał tylko Tanel Kangert, do którego dołączył Patrick Konrad (BORA-hansgrohe), a za nim Tim Wellens (Lotto-Soudal) i Daryl Impey (Mitchelton-Scott).

Ostatni podjazd, na Col de la Roche aux Faucons, rozpoczęła z kilkunastosekundową przewagą prowadząca czwórka, z której zaatakował Tim Wellens. Ale prowadzona przez Astanę grupka pościgowa, w której znajdowali się m.in. Michał Kwiatkowski (Team Sky), Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step), Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida), Adam Yates (Mitchelton-Scott), Mikel Landa (Movistar) oraz kilku kolarzy BORA-hansgrohe, nie pozwoliła uciekinierom na wypracowanie większej przewagi.

Tymczasem w chwili, w której niewielki już peleton dochodził Wellensa, mocno przyspieszył Michael Woods (EF Education First), a chwilę później jego atak poprawił Jakob Fuglsang (Astana). Do tej dwójki zdołał jeszcze doskoczyć Davide Formolo (BORA-hansgrohe) i na szczycie ostatniego klasyfikowanego podjazdu prowadząca trójka zaczęła budować swoją przewagę.

Atak Jakoba Fuglsanga

Tuż za szczytem Col de la Roche aux Faucons znajdowało się jeszcze jedno, niewielkie wzniesienie, na którym od czołówki oderwał się Jakob Fuglsang. Formolo próbował go jeszcze dogonić, ale nie był w stanie utrzymać tempa uciekającego Duńczyka; zjazdy w stronę Liège rozpoczął z kilkunastosekundową stratą. Za jego plecami podzielona grupa faworytów dochodziła już Michaela Woodsa. Kwiatkowski, który aż do ostatniego podjazdu znakomicie znosił trudy wyścigu, na ostatniej górze nie był już w stanie odpowiedzieć na ataki rywali. Prowadził drugą część grupy pościgowej, która do prowadzącego Fuglsanga traciła już blisko półtorej minuty.

Już na zjazdach w kierunku Liège stawało się jasne, że nikt nie jest w stanie odebrać zwycięstwa Duńczykowi, choć w pewnym momencie w jeden z zakrętów wszedł zbyt mocno i niemal cudem udało mu się wybronić przed groźnym upadkiem, który mógł kosztować go zwycięstwo w całym wyścigu.

Ale pozostałe 5 kilometrów, jakie dzieliły go od mety w Liège, przejechał już bezbłędnie, nawet na moment nie zwalniając tempa.

Michał Kwiatkowski musi czekać

Fuglsang, który w tym roku już kilka razy był bliski triumfu w ważnych klasykach (w Strade Bianche i w Walońskiej Strzale pokonał go Julian Alaphilippe, w Amstel Gold Race – mimo zaciętej walki – musiał na ostatnich metrach uznać wyższość Mathieu Van Der Poela i Simona Clarke’a), tym razem nie pozwolił sobie odebrać zwycięstwa. Na metę w Liège przyjechał z 27-sekundową przewagą nad Davidem Formolo. Grupę pościgową przyprowadził drugi z kolarzy BORA-hansgrohe, Maximilian Schachmann, a kolejne pół minuty później metę osiągnęła grupa z Michałem Kwiatkowskim, który na łaskawość „Staruszki” musi niestety poczekać kolejny rok.

105. edycja Liège-Bastogne-Liège, 256 km, 11 kategoryzowanych podjazdów.

1. Jakob Fuglsang (Astana) – 6:37:37
2. Davide Formolo (BORA-hansgrohe) +0,27
3. Maximilian Schachmann (BORA-hansgrohe) +0,57

12. Michał Kwiatkowski (Team Sky) + 1,29
74. Michał Gołaś (Team Sky) +13,11
90. Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal) +17,39

Więcej o: