Sport.pl

Kolarstwo. O biało-czerwoną tęczę

9 zawodniczek i 16 zawodników w biało-czerwonych strojach stanie już w najbliższą środę do walki o 20 medali i tęczowych koszulek mistrzów świata. 27 lutego w Pruszkowie rozpoczną się 116. Mistrzostwa Świata w kolarstwie torowym. Komu kibicować? Jakie szanse mają polscy kolarze? W jakich konkurencjach ich zobaczymy? Przedstawiamy krótki przewodnik po torowych konkurencjach i polskich reprezentantach.

Omnium

Ten kolarski wielobój zwykle przedstawiany jest na końcu tego typu prezentacji, bo jest konkurencją dosyć trudną do zrozumienia dla kibica, który z kolarstwem torowym spotyka się po raz pierwszy. Ale jest jeden ważny powód, dla którego warto od niego zacząć: to właśnie w omnium Szymon Sajnok będzie bronił wywalczonej przed rokiem koszulki mistrza świata i złotego medalu - jednego z dziewięciu w całej historii polskiego kolarstwa torowego. 21-letni kolarz, dziś reprezentujący barwy worldtourowej drużyny CCC Pro Team, mistrzowski tytuł wywalczył przed rokiem w holenderskim Apeldoorn, pokonując w tej trudnej konkurencji Holendra Jana-Willema van Shipa i Włocha Simone Consonniego.

Na omnium składają się cztery konkurencje, rozgrywane w ciągu jednego dnia. Pierwszą z nich jest scratch – wyścig ze startu wspólnego na dystansie 10 kilometrów (7,5 km dla kobiet), rozgrywany według prostej zasady, znanej z tradycyjnych wyścigów szosowych: kto pierwszy na mecie – wygrywa. Drugą, znacznie trudniejszą konkurencją, jest wyścig tempowy – z pozoru podobny do scratcha, ale począwszy od 4. okrążenia, na każdym kolejnym rozgrywany jest sprint, za wygranie którego zawodnik otrzymuje 1 punkt. Dodatkowe 20 punktów można zdobyć, wyprzedzając resztę stawki o pełne okrążenie, co w gronie zawodników, walczących na każdym kółku o jak najlepszą pozycję, jest niezwykle wymagającym zadaniem.

Trzecią konkurencją omnium jest wyścig eliminacyjny, w którym lotne finisze rozgrywane są co drugie okrążenie. Ale w tym przypadku walka nie toczy się o pierwsze miejsce na kresce, ale o to, by nie wjechać na nią na końcu. Ostatni zawodnik na każdym finiszu odpada bowiem z rywalizacji, która toczy się aż do ostatecznego rozstrzygnięcia między dwoma zawodnikami, którzy dotrwali do jej końca. Omnium kończy się wyścigiem punktowym, rozgrywanym na dystansie 25 km dla mężczyzn lub 20 km dla kobiet. Jego zasady są podobne do wyścigu tempowego, ale sprinty rozgrywane są na co dziesiątym okrążeniu, a punkty przyznawane są za cztery pierwsze miejsca (odpowiednio: 5, 3, 2 i 1 punkt). Tutaj również można walczyć o dodatkowy bonus, wynikający z nadrobienia okrążenia nad rywalami.

Widowiskowość omnium wynika nie tylko z tempa, w jakim rozgrywana jest cała rywalizacja, ale również z tego, że ta konkurencja wymaga doskonałej taktyki. Wszystkie konkurencje rozgrywane są w ciągu jednego dnia, więc jeśli kolarz zbyt mocno zaangażuje się w łowienie punktów na przykład w wyścigu tempowym, może już nie wystarczyć mu sił na walkę o punkty w ostatniej konkurencji. Szymon Sajnok w Apeldoorn rozegrał fenomenalne zawody i można mieć nadzieję, że tanio nie odda swojej tęczowej koszulki. Wśród kobiet w walce o medale w omnium zobaczymy Darię Pikulik.

Scratch

Wspomniany wcześniej scratch występuje również na mistrzostwach jako osobna konkurencja, ale rozgrywany jest na nieco dłuższych dystansach: 15 km dla mężczyzn i 10 km dla kobiet. Wyścig, pozornie łatwy, w rzeczywistości okazuje się bardzo wymagającą rywalizacją (jak niemal wszystkie konkurencje torowe). Na torze jest 24 zawodników, tylko po jednym reprezentancie danego kraju, więc nie ma za bardzo mowy o drużynowej współpracy i realizacji ustalonej strategii. Przez cały dystans zawodnicy są zdani wyłącznie na swoje siły i swój spryt w wykorzystywaniu pracy rywali.

Scratch jest w pewnym sensie „polską specjalnością” w kolarstwie torowym: to w tej dyscyplinie Katarzyna Pawłowska dwukrotnie zdobyła tytuł mistrzyni, a raz wicemistrzyni świata. W 2017 roku tęczową koszulkę w tej konkurencji wywalczył również Adrian Tekliński, którego zobaczymy w przyszłym tygodniu na pruszkowskim torze. Wśród kobiet reprezentować Polskę w tej konkurencji będzie Justyna Kaczkowska – dwukrotna mistrzyni świata juniorek i kilkukrotna medalistka mistrzostw Europy w wyścigu na dochodzenie.

Wyścig punktowy

Jest rozgrywany w ramach omnium i jako osobna konkurencja, na dystansach 40 km (mężczyźni) i 25 km (kobiety). Również w tej konkurencji mamy nadzieje medalowe, związane z występami Wojciecha Pszczolarskiego – aktualnego mistrza Europy w tej specjalności oraz Alana Banaszka, który tytuł mistrza Starego Kontynentu wywalczył rok wcześniej. Wśród kobiet Polskę reprezentować będzie Nikol Płosaj.

Wyścigi na dochodzenie (indywidualne i drużynowe)

Formuła jest dość prosta: po przeciwległych stronach toru startuje dwóch zawodników lub zawodniczki (lub dwie drużyny), a celem rywalizacji jest dogonienie rywala. Jeśli to się nie uda, decydujący o zwycięstwie jest czas, osiągany przez kolarzy po przejechaniu całego dystansu (4 km dla mężczyzn lub 3 km dla kobiet). W przypadku drużyn, złożonych z 4 zawodników, decydujący jest czas trzeciego z nich.

Reprezentacja Polski do tej konkurencji wystawiła wśród kobiet Justynę Kaczkowską (wyścig indywidualny i drużynowy), Nikol Płosaj (drużyna), Darię Pikulik (drużyna), Łucję Pietrzak (drużyna) oraz Martę Jaskulską, która pełni rolę zawodniczki rezerwowej, zarówno w konkurencji indywidualnej, jak i drużynowej. Wśród mężczyzn reprezentować nas będą: Bartosz Rudyk (indywidualnie i drużynowo), Adrian Kaiser (indywidualnie i drużynowo) oraz Szymon Sajnok i Szymon Krawczyk (w drużynie). Zawodnikiem rezerwowym drużyny będzie Filip Prokopyszyn.

Madison

Ostatnia i chyba najbardziej pasjonująca konkurencja średniodystansowa na torze, przez wielu komentatorów nazywana często „kontrolowanym chaosem”. W madisonie, rozgrywanym wśród mężczyzn na dystansie 50 km, a wśród kobiet na 30 km, udział bierze kilkanaście reprezentacji, złożonych z dwóch zawodników. Podczas gdy jeden z nich aktywnie uczestniczy w rywalizacji, drugi ma chwilę czasu na odpoczynek – w tym czasie porusza się w górnej części toru, powyżej niebieskiej linii. Co kilka okrążeń następuje zmiana, polegająca na złapaniu zawodnika zmieniającego za rękę i wypchnięciu go do przodu prze kolarza, który oddaje zmianę. Ale to nie wszystko: w madisonie również rozgrywane są sprinty, podobnie jak w wyścigu punktowym (co 10 okrążeń), a drużyny mogą również nadrabiać okrążenia nad rywalami. Śledzenie tej rywalizacji przez 200 okrążeń toru wymaga od kibiców niebywałej koncentracji, ale dla wielu miłośników kolarstwa torowego madison jest tą konkurencją, na którą czekają najbardziej.

Polskę reprezentować będą dwie pary: siostry Daria i Wiktoria Pikulik oraz Wojciech Pszczolarski z Danielem Staniszewskim – polski dream-team madisona, który sukcesy możemy coraz częściej obserwować w pasjonujących cyklach tzw. sześciodniówek.

Sprint

Konkurencje kolarstwa torowego dzieli się na dwie kategorie: średniodystansowe (opisane wyżej) i sprinterskie. Jedna z ulubionych przez kibiców, zwłaszcza tych obecnych na torze, to sprint, rozgrywany indywidualnie (nazywany wówczas klasycznym) oraz drużynowo (tzw. sprint olimpijski). W sprincie indywidualnym zawodnicy rywalizują w parach i mają do pokonania 3 okrążenia toru. Z pozoru sprawa jest dość prosta: trzeba przejechać 750 metrów szybciej od rywala. W praktyce jednak przewaga nie zawsze leży po stronie kolarza, który jest lepiej przygotowany fizycznie, bowiem olbrzymią rolę pełni tu wytrzymałość psychiczna i umiejętność zaskoczenia rywala. Dlatego bardzo często w konkurencjach sprinterów i sprinterek obserwujemy w początkowej fazie wyścigu walkę o drugą pozycję, z której łatwiej jest kontrolować przebieg rywalizacji i zaatakować w ostatnim momencie, wcześniej korzystając z tunelu aerodynamicznego, który tworzy zawodnik prowadzący. Stąd często w sprincie oglądamy tzw. stójki, czyli kolarzy, którzy wręcz zatrzymują się na torze, oczekując na pierwszy ruch rywala. To właśnie ten element najbardziej lubią kibice na torze: to napięcie między kolarzami jest niemal wyczuwalne na widowni.

W konkurencji drużynowej sprawa jest nieco prostsza: ze startu zatrzymanego do rywalizacji ruszają dwie 3-osobowe drużyny mężczyzn lub 2-osobowe zespoły kobiet. Wygrywa drużyna, która pierwsza zamelduje się na mecie, ale warunkiem jest to, że na każdym okrążeniu musi prowadzić inny zawodnik z drużyny. Kobiety ścigają się w związku z tym na 500 metrach, a mężczyźni na 750 metrach. Tu już nie ma żadnej kalkulacji: sprint drużynowy „idzie się w trupa” – jak zwykło się mawiać w kolarskim żargonie.

W polskiej reprezentacji również w tych specjalnościach mamy mocne karty. Wśród kobiet w sprincie indywidualnym zobaczymy utalentowaną i regularnie punktującą w Pucharze Świata Urszulę Łoś, która w konkurencji drużynowej wystąpi w parze z Marleną Karwacką (przed miesiącem zajęły 3. miejsce w zawodach Pucharu Świata w Nowej Zelandii). Rezerwową w składzie Polek będzie Julita Jagodzińska. Wśród mężczyzn największe nadzieje wiążemy z występem Mateusza Rudyka – zwycięzcy cyklu Pucharu Świata w sprincie w sezonie 2017/2018. W drużynie wystąpi z Krzysztofem Makselem i Maciejem Bieleckim, a rezerwowymi będą Mateusz Miłek i Rafał Sarnecki.

Jazda na czas

1000 metrów (mężczyźni) lub 500 metrów (kobiety) i żadnych kalkulacji. Od chwili, gdy koło roweru uwalniane jest ze specjalnej maszyny startowej, liczy się tylko jedno: dotarcie do mety w możliwie najkrótszym czasie. Rekord świata na 1 kilometr wynosi aktualnie 56.303 s. (należy do Francuza Francois Pervisa), można więc sobie wyobrazić prędkość, z jaką zawodnik porusza się po torze. Co ciekawe: pierwszy, historyczny złoty medal Mistrzostw

Świata zdobył dla Polski właśnie w tej konkurencji Wacław Latoch, podczas czempionatu w Amsterdamie, w 1967 roku.

W Pruszkowie w konkurencjach jazdy na czas zobaczymy Urszulę Łoś (rezerwową będzie Julita Jagodzińska) oraz Krzysztofa Maksela (w rezerwie Mateusz Lipa).

Keirin

Dla wielu crème de la crème kolarstwa torowego: niezwykle widowiskowa i uwielbiana przez kibiców konkurencja sprinterska, w której początkowej fazie 6 zawodników jedzie za tzw. derną, czyli motocyklem, dyktującym tempo rywalizacji. Gdy derna rozpędzi całą stawkę do prędkości około 45-50 kmh, dernista zjeżdża z toru, a kolarzom pozostają do pokonania 3 okrążenia. Żeby zwyciężyć w tej konkurencji trzeba wykazać się nie lada sprytem i wytrzymałością, bo tempo rywalizacji w jej końcowej fazie jest niezwykle mocne.

W keirinie zobaczymy występ Urszuli Łoś (3. zawodniczki rozgrywek tegorocznego Pucharu Świata w Londynie), zawodniczką rezerwową będzie Julita Jagodzińska. Wśród mężczyzn specjalistą od Keirinu jest Krzysztof Maksel, a jego rezerwowymi są Patryk Rajkowski i Mateusz Lipa.

Już nie Kopciuszek

Czy polscy reprezentanci, występując przed własną publicznością, mają szanse na medale mistrzostw świata? Na razie wszyscy wypowiadają się na ten temat ostrożnie, przypominając, że do Pruszkowa przyjadą najsilniejsze składy najlepszych torowych reprezentacji na świecie. Mistrzostwa Świata sa bowiem jednym z ważniejszych etapów w procesie kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Tokio (aż sześć z dziesięciu konkurencji wchodzi w skład rywalizacji podczas igrzysk). Ale Jacek Kasprzak, trener polskiej kadry średniodystansowców, podczas poprzedzającej start w mistrzostwach konferencji prasowej przypomniał, że ostatnie polskie medale na najważniejszych światowych imprezach nie są przypadkiem, a polskie kolarstwo torowe wyrosło już z roli Kopciuszka i jest liczącą się w świecie siłą. Pozostaje mieć tylko nadzieję na gorący doping pruszkowskiej publiczności i jazdę naszych kolarzy zgodnie z zapowiedziami trenera: co najmniej na 105 procent.