Sport.pl

Tour de Pologne. Michał Kwiatkowski wygrywa w Szczyrku i przejmuje prowadzenie w wyścigu!

Po fantastycznie rozegranym finiszu na wymagającym podjeździe, prowadzącym do Orlego Gniazda w Szczyrku, Michał Kwiatkowski (Team Sky) pokonał ubiegłorocznego triumfatora Tour de Pologne - Dylana Teunsa (BMC) i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

"Myślę, że dopiero etap do Szczyrku i finałowa ścianka pokażą więcej, niż którykolwiek z płaskich etapów." – tak Michał Kwiatkowski mówił jeszcze w poniedziałek, gdy rozmawialiśmy przed startem do trzeciego etapu Tour de Pologne. Dzień później na tej finałowej ściance rozegrał kapitalną akcję, sięgając po etapowe zwycięstwo i prowadzenie w całym wyścigu. Zrobił to po profesorsku, nie spiesząc się z kontrą ani na atak Carapaza (Movistar), ani na późniejszą szarżę Teunsa (BMC). Wyczekał do ostatniej chwili i ostatniego zakrętu, gdzie Belg nie miał już siły się bronić. Kwiatkowski objechał bezradnego zwycięzcę ze Szczyrku sprzed roku i z kilkunastometrową przewagą przekroczył linię mety.

179-kilometrowy, najdłuższy etap tegorocznej edycji Tour de Pologne, prowadził z Jaworzna do Szczyrku, przez który peleton najpierw przejechał, kierując się w stronę Przełęczy Salmopolskiej i Wisły, gdzie zostały rozegrane dwie rundy z górskimi premiami na Zameczku, by następnie wrócić do Szczyrku i na krótkim, ale bardzo wymagającym podjeździe rozegrać finisz. Już kilka kilometrów po starcie uformowała się 3-osobowa grupa, tworzona przez Marka Rutkiewicza (Reprezentacja Polski), Jana Tratnika (CCC Sprandi Polkowice) i Berta Van Lerberghe (Cofidis), która wypracowała ponad 5-minutową przewagę i przez większość etapu jechała przed peletonem, rozgrywając między sobą lotne premie.

Taka sytuacja trwała przez pierwszą, płaską część etapu, bo gdy tylko zaczęły się pierwsze podjazdy Van Lerberghe zaczął tracić dystans do pozostałej dwójki, a przewaga całej ucieczki zaczęła powoli topnieć. O górskie premie zaczęli walczyć Tratnik z Rutkiewiczem, ale wyraźnie lepszy w tej rywalizacji okazał się Słoweniec, wygrywając trzy z czterech premii 1. kategorii: pierwszy wjazd na Salmopol i dwukrotnie Zameczek, na drugiej rundzie jadąc już samotnie, bo Rutkiewicz wyraźnie osłabł i został wchłonięty przez peleton. W pogoń za Tratnikiem ruszyła jeszcze 4-osobowa grupa kolarzy, którzy odjechali z peletonu na około 30 sekund, ale jeszcze przed powrotną wspinaczką na Salmopol peleton zlikwidował całą ucieczkę i zjazd w kierunku Szczyrku rozpoczęła duża grupa, prowadzona przez kolarzy Sky.

Finałowy podjazd to nieco ponad kilometr ostrej wspinaczki po drodze, o nachyleniu przekraczającym momentami 17%. Wystarczająco stromo i na tyle krótko, żeby zaangażować w walkę najwybitniejszych specjalistów od rozgrywania tego typu końcówek. Wysoko jechał Fabio Aru (UAE Team Emirates), czołówki pilnował Simon Yates (Mitchelton-Scott), czujnie jechali George Bennett (Lotto NL Jumbo) i Thibaut Pinot (Groupama-FDJ) – czyli wielu kolarzy dobrze znanych z górskich etapów Giro d’Italia. Wśród nich jechał również Michał Kwiatkowski (Team Sky), prowadzony przez Sergio Henao. Ale jako pierwszy atak rozpoczął Richard Carapaz (Movistar) – czwarty kolarz tegorocznego Giro. Gdy tylko droga skręciła na finałowy podjazd wyrwał się do przodu i udało mu się wypracować kilkanaście metrów przewagi, która z każdą chwilą rosła, a z głównej grupy nie ruszał jeszcze żaden kontratak. Yates, Kwiatkowski, Pinot i inni nie reagowali.

Gdy tylko Carapaz wjechał na najbardziej stromy fragment wzniesienia, jego przewaga zaczęła się gwałtownie kurczyć i stało się jasne, że Ekwadorczyk poświęcił na początkową fazę podjazdu zbyt wiele sił. Po dosłownie kilkudziesięciu metrach zaczęli go wyprzedzać inni kolarze. Około 250 metrów przed metą przyspieszył Dylan Teuns (BMC). Belg chciał powtórzyć manewr sprzed roku, którym udało mu się ograć Sagana i Majkę. Ale o ile kolarze Bory spóźnili się przed rokiem z kontrą, a dodatkowo zaczęli między sobą dzielić potencjalne zdobycze, o tyle dzisiaj Michał Kwiatkowski był wyjątkowo czujny, a przed sobą miał tylko jeden cel: zwyciężyć.

Nieco ponad 150 metrów przed metą stanął na pedałach i na ostatnim zakręcie, gdzie droga raz jeszcze ostro wspinała się w górę, pojechał nieco szerszym i łagodniejszym łukiem, wyprzedzając Teunsa i wjechał na linię mety kilkanaście metrów przed młodym Belgiem. Sięgnął w ten sposób po pierwsze od trzech lat polskie zwycięstwo w Tour de Pologne. Ostatnim Polakiem który stał na najwyższym stopniu podium, był Marcin Białobłocki, który w 2015 roku wygrał w Krakowie kończącą wyścig czasówkę. Dzisiejszy triumf Kwiatkowskiego jest o tyle cenniejszy, że wraz z nim kolarz Team Sky objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu i do jutrzejszego etapu, prowadzącego z Wieliczki do Bielska-Białej (152 km), wystartuje w żółtej koszulce lidera.

W klasyfikacji generalnej Tour de Pologne na trzy etapy przed końcem wyścigu Kwiatkowski ma 8 sekund przewagi nad Dylanem Teunsem (BMC) i 10 nad Georgem Bennettem (Lotto NL Jumbo). Najlepszym z Polaków – poza rzecz jasna Michałem Kwiatkowskim – jest Paweł Cieślik (CCC Sprandi Polkowice), który zajmuje 17 pozycję, notując 25 sekund straty do lidera.

***

Tak wygląda klasyfikacja generalna

Łukasz Piszczek wicekapitanem Borussii Dortmund

FIFA 19. Liga Mistrzów i wiele więcej

Więcej o:
Komentarze (10)
Michał Kwiatkowski liderem Tour de Pologne!
Zaloguj się
  • tommms

    Oceniono 3 razy 3

    Brawo Michał! Aż rzuciłem w robocie słuchawkami z radości :)

  • js08836

    Oceniono 6 razy 2

    Wygrał, jest liderem, gratulacje. Salmopol i nie tylko. Cały rok i poprzednie lata. Wstyd, że nakazują jeździć kolarzom po tak fatalnych drogach. Łata na łacie, spękania wzdłużne, poprzeczne, powyrywane pobocza. I taki przekaz dziadostwo idzie w Europę bo wyścig transmituje również stacja Eurosport. Takie bogate gminy, jak Szczyrk i Wisła mogłaby w końcu solidnie wyremontować drogi. Co roku ta sama trasa i co roku fatalniejsze warunki. Wstyd panowie burmistrzowie.

  • mp102

    Oceniono 1 raz 1

    W Szczyrku ludzie też czekali na bidony, ale nie było tej "pasji";) co w Zabrzu. W Zabrzu to walczyli o bidony, jak o Zbyszka w Radomiu. Widać co bieda robi z ludźmi.

  • stachud

    Oceniono 5 razy -5

    Co to jest Pologne? Jakiś środek na sraczkę? Dlaczego polski wyścig nie nazywa się po polsku?
    Za komuny polskiego się nie wstydzili, wyścig nazywał się Wyścig Pokoju. A PIS patriota wstydzi się Polski.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX