Sport.pl

Tour de France. Rafał Majka z awansem w klasyfikacji po szalonym, brukowanym etapie do Roubaix

Tour de France. Rafał Majka z awansem w klasyfikacji po szalonym, brukowanym etapie do Roubaix

Wszyscy obawiali się tego etapu. Kiedy tylko bruki północnej Francji pojawiają się na trasie wyścigu, zawodnicy spodziewają się najgorszego. Tutaj nie ma dobrego sposobu na spokojny przejazd i nikt tu spokojnie nie jedzie, choć najmniejszy błąd bywa tutaj niezwykle bolesny i zawsze kosztuje cenne sekundy. Na drodze do Roubaix nie ma też dobrej pogody. Gdy jest sucho, oddycha się wszechobecnym pyłem, podnoszonym przez koła kolarzy jadących wcześniej. Kiedy pada, drogi przypominają potoki błota, w które ktoś powtykał kamienie. Zwykle nazywa się te odcinki brukowanymi, choć Francuzi często używają określenia „pavé”, któremu bliżej jest do polskich „kocich łbów”: dróg ułożonych z polnego kamienia. Najlepszym sposobem na pokonanie tych trudnych fragmentów, których w tym roku Tour zaoferował kolarzom aż 15 (łącznie ponad 21 kilometrów), jest jechać możliwie najbliżej czołówki. Ale wszyscy się z przodu oczywiście nie zmieszczą, bo drogi są wąskie i grupa się bardzo rozciąga, dlatego walka na brukach zaczyna się znacznie wcześniej. Stąd mocne tempo już w pierwszej części etapu, gdzie każdy pragnie zająć możliwie najlepszą pozycję przed wjazdem na pierwszy odcinek pavé.

Pierwszą ofiarą tej walki na dzisiejszym etapie został Ritchie Porte (BMC). Nad Tasmańczykiem ewidentnie wciąż wisi „klątwa 9. etapu”, bo podobnie jak przed rokiem udział w kraksie – tym razem zaledwie kilkanaście kilometrów po starcie - wyeliminował go z udziału w dalszej rywalizacji. Tego samego fatum wielu kibiców obawiało się w przypadku Rafała Majki (BORA-hansgrohe), dla którego ubiegłoroczna Wielka Pętla również zakończyła się na 9. etapie. Sam zawodnik już dawno wyrzucił tamto niepowodzenie z głowy i skoncentrował się na przygotowaniach do tegorocznego występu. Ale pech nie ominął Polaka również i dzisiaj, któremu na 67. kilometrze przed metą nie udało się ominąć jednego z upadających kolarzy i wylądował na bruku. Chwilę później wywrócił się ponownie, tym razem zbyt szybko wchodząc w zakręt. Wyglądało to wszystko groźnie, ale Majka szybko się pozbierał i z pomocą kilku kolarzy ze swojej ekipy rozpoczął pogoń za czołówką.

Tymczasem z przodu tempo narzucała ósemka kolarzy, którzy oderwali się od peletonu niedługo po starcie, za którymi w pogoń rzuciła się ekipa Sky, prowadzona przez Michała Kwiatkowskiego. Główna grupa podzieliła się na kilka mniejszych, z tyłu zostali między innymi Tejay Van Garderen (BMC), Romain Bardet (AG2R), którego wyjątkowo często trapiły dzisiaj defekty roweru, Rigoberto Uran (EF Education First) i goniący ich wszystkich Majka. Między 6. i 7. odcinkiem bruku, gdzie na dłuższą chwilę droga zrobiła się nieco szersza, kilka mniejszych grupek zjechało się z powrotem, a Rafałowi Majce udało się dogonić główną grupę.

Kolejne odcinki bruku to kolejne wywrotki i przetasowania. Przewrócił się Van Garderen (BMC), wywrócił się Christopher Froome (Sky), na jednym z zakrętów leżał też Michał Kwiatkowski.

Chwila dekoncentracji na odcinku drogi między brukami kosztowała upadek i straty czasowe Mikela Landę (Movistar). Kolumbijczyk, który poza walką w całym Tourze toczy też batalię o rolę lidera w swoim zespole z Nairo Quintaną i Alejandro Valverde, musiał dziś uznać wyższość swoich kolegów z zespołu. Udało mu się wprawdzie zminimalizować powstałe straty, ale prowadzonej przez Movistar grupie pościgowej nie udało się przed metą w Roubaix dogonić grupy liderów.

Na kilkanaście kilometrów przed metą z głównej grupy zaatakował aktualny lider wyścigu, Greg Van Avermaet (BMC), do którego dołączył Yves Lampaert (Quick-Step) oraz John Degenkolb (Trek-Segafredo). Wypracowali kilkadziesiąt sekund przewagi, którą próbowali niwelować nieśmiałymi atakami Peter Sagan (BORA-hansgrohe) i Andre Greipel (Lotto-Soudal), ale jadący z przodu kolarze grupy Quick-Step skutecznie utrudniali pogoń, licząc na udany finisz Lampaerta.

Ostatecznie na finiszu najwięcej sił i zimnej krwi zachował John Degenkolb, który doprowadził całą trójkę na niecałe 150 metrów przed metą, po czym gwałtownie przyspieszył i nie pozwolił się wyprzedzić aż do kreski. Zwycięzca wyścigu Paryż-Roubaix z 2015 roku wygrał dziś swój pierwszy etap w Wielkiej Pętli. Drugi Van Avermaet, Lampaert trzeci, a kilkanaście sekund za nimi czwórka sprinterów przyprowadzona przez Gilberta i Sagana, a tuż za nimi główna grupa, z Rafałem Majką w składzie.

I to jest najważniejsza dla nas informacja na koniec pierwszego tygodnia 105. edycji Tour de France: mimo wielu obaw i dwóch upadków na trasie Rafał Majka ukończył ten niezwykle trudny etap bez straty do największych rywali, a wskutek problemów Rigoberto Urana (EF Education First) i Tejay’a Van Garderena (BMC) Majka awansował w klasyfikacji generalnej na szóste miejsce. Przed rozpoczęciem alpejskiej części Tour de France jest w doskonałej sytuacji, a wysoka lokata na koniec pierwszego tygodnia rywalizacji z pewnością umacnia jego wiarę we własne możliwości, ponieważ tej właśnie części wyścigu obawiał się najbardziej.

W poniedziałek dzień przerwy. Kolarze przenoszą się do Annecy, gdzie będą odpoczywać po dziewięciu dniach rywalizacji, przejechanych – jeśli nie liczyć dwóch płaskich i nieco „ulgowo” potraktowanych etapów – w absolutnie szalonym tempie. Średnia prędkość, z którą lider pokonał dotychczasowe 1568 kilometrów przekracza 43 kmh. W nadchodzącym tygodniu z pewnością nieco spadnie, ale za to zaczną się góry. Już we wtorek 158,5 km z Annecy do Le Grand-Bornard, a po drodze aż pięć górskich premii: jedna 4. kategorii, trzy 1. i jedna najwyższej kategorii HC. W Tour de France rozpocznie się to, na co czekamy najbardziej: rywalizacja specjalistów od jazdy w górach.

Lubisz ciekawostki sportowe i niebanalne teksty. Wypróbuj nasz nowy newsletter. Zapraszamy, Łukasz Godlewski i Janusz Sadłowski

Więcej o:
Komentarze (4)
Rafał Majka z awansem w klasyfikacji po szalonym, brukowanym etapie do Roubaix
Zaloguj się
  • drvx

    Oceniono 1 raz 1

    Brawo Rafał wyszedł obronną ręką z 8-etapowego wstępniaka który można też nazwać eliminatorem pechowców. We wtorek zaczyna się prawdziwa walka o zwycięstwo w TDF.
    Patrząc na aktualna generalkę Majka wystartuje do tej walki będąc "wysoko rozstawionym" wśród liderów. Oby do ostatniego etapu utrzymał pozycję w top 10 a będzie to z polskiego punktu widzenia najbardziej udany i emocjonujący tour od czasów Jaskuły.

  • js08836

    0

    Kto wpadł na pomysł, aby etap jechał trasą jednoetapowego wyścigu Paryż- Roubaix ? Może dołożyć etap trasą wyścigu rowerów górskich ? Można było przewidzieć że to etap, który generuje dużą ilością kraks. A może oto chodziło bo przecież, to takie widowiskowe.

  • pokapipe

    0

    Mikel Landa nie jest Kolumbijczykiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX