Sport.pl

Tour de France. Fernando Gaviria z drugim sprinterskim triumfem! Lider bez zmian

Fernando Gaviria (Quick-Step) okazał się najszybszym sprinterem na mecie 4. etapu Tour de France, pokonując na mecie Petera Sagana (BORA-hansgrohe) i Andre Greipela (Lotto-Soudal). W klasyfikacji generalnej nie zaszły większe zmiany, liderem pozostaje Greg Van Avermaet z ekipy BMC.

Niespełna dwóch kilometrów zabrakło do szczęścia czwórce uciekinierów, którzy od startu w La Baule niemal do samej mety w Sarzeau przejechali przed główną grupą. Napędzany przez ekipy sprinterów peleton nie miał jednak żadnego szacunku dla ich wysiłku i niecałe dwa kilometry przed metą 195-kilometrowego odcinka skasował ucieczkę, widzącą już na długiej prostej bramę, oznaczającą koniec etapu. Jerome Cousin (Direct Energie), Dimitri Claeys, Anthony Perez (obaj z Cofidis) oraz Guillaume Van Keirsbulck (Wanty – Groupe Gobert) między sobą rozegrali lotny finisz (zwyciężył Van Keirsbulck), górską premię, na którą pierwszy wjechał Perez oraz premię bonusową, na której najwięcej sekund padło łupem Claeysa. Na ostatniej prostej podzielili jednak los wszystkich dotychczasowych ucieczek.

Peleton przez większość etapu raz po raz to zmniejszał przewagę, to zostawał nieco w tyle, zwłaszcza gdy w środku grupy dochodziło do mniejszych lub większych kraks. W jednej z nich ucierpieli kolarze, wymieniani w gronie faworytów wyścigu m.in. Mikel Landa (Movistar), Dan Martin (UAE Team Emirates), Jakob Fuglsang (Astana) i Bauke Mollema (Trek-Segafredo), ale szybko dołączyli do jadącej nieco wolniej grupy. Ostatnia z kraks w środku peletonu wydarzyła się 5 kilometrów przed metą, tuż przed długą, ponad 4-kilometrową ostatnią prostą. Ucierpieli w niej między innymi kolejni pretendenci: Rigoberto Uran (EF Education First), Tiesj Benoot (Lotto-Soudal), Ilnur Zakarin (Katusha) i ponownie Danny Martin. Największe straty zanotował Benoot, który przyjechał na metę jako ostatni, ponad 10 minut po zwycięzcy, ale o minutę spóźniony był także lider ekipy Katusha. Pozostali kolarze ukończyli etap bez większych strat.

Finisz, poprzedzony jazdą długą, ponad 4-kilometrową prostą, rozegrany został w najlepszym stylu, do jakiego przyzwyczaili kibiców w tym sezonie kolarze Quick-Step. Znakomicie ustawieni wyprowadzili Fernando Gavirię na idealną pozycję i niespełna 200 metrów przed linią mety Kolumbijczyk mógł bez przeszkód wykończyć całą akcję. Walkę z nim udało się nawiązać tylko Andre Greipelowi (Lotto-Soudal) i Peterowi Saganowi (BORA-hansgrohe), który początkowo nie mógł znaleźć dla siebie odpowiednio dużo miejsca do kontrataku, ale ostatecznie objechał Greipela i zza jego pleców udało mu się jeszcze wystawić koło. Na pokonanie Gavirii zabrakło już Saganowi czasu i miejsca.

Wiele wskazuje na to, że pierwsza, najbardziej płaska i najszybsza część Tour de France upłynie właśnie pod znakiem potyczek Fernando Gavirii z Peterem Saganem. Na 4. etapie górą był wprawdzie młody Kolumbijczyk, ale w zielonej koszulce nadal będzie jechał mistrz świata. W klasyfikacji dzielą ich zaledwie 4 punkty, więc dalsza walka zapowiada się niezwykle pasjonująco.

Kolejny, piąty etap wyścigu, opuści wreszcie płaskie tereny pogranicza Loary Atlantyckiej i Bretanii i wjedzie w nieco bardziej pofałdowane obszary. Na 204,5-kilometrowym odcinku z Lorient do Quimper zlokalizowane będą aż cztery górskie premie. Co prawda tylko 3. i 4. kategorii, ale inicjatywę od sprinterów powinni teraz przejąć specjaliści od wyścigów klasycznych. Być może jest to szansa dla Michała Kwiatkowskiego, choć Polak zapewne w pierwszej kolejności będzie realizował zadania, związane z ochroną pozycji Gerainta Thomasa i Christophera Froome’a. W każdym razie obraz wyścigu ma szanse ulec drobnej zmianie, być może nawet w postaci dojeżdżającej do mety ucieczki? Wszystko rozstrzygnie się w środę, między godziną 12:40 (start ostry w Lorient), a okolicami godziny 17:30, kiedy pierwsi kolarze spodziewani są na mecie w Quimper.

Więcej o: