Kolarstwo. Ten okręt dalej nie popłynie

Dariusz Banaszek

Dariusz Banaszek (https://www.youtube.com/watch?v=ER1eD7QSXJ0)

To był bardzo smutny widok. Żenująco przygotowana konferencja, sprowadzająca się do wygłoszenia długich i niewiele wnoszących do sprawy oświadczeń oraz kilku aktów strzelistych na temat polskiego kolarstwa. I właściwie, poza próbą przerzucenia odpowiedzialności za obecną sytuację na dziennikarzy i jednego ze sponsorów, nie dowiedzieliśmy się niczego nowego.

Przełomu nie było. Konferencja prasowa Zarządu Polskiego Związku Kolarskiego nie dała odpowiedzi na żadne z pytań, które w trwającym kryzysie wydają się najważniejsze: dlaczego odkrytą przez audytorów sprawę molestowania zawodniczek ukrywano tak długo, kto tak naprawdę o niej wiedział i – przede wszystkim – dlaczego niezwłocznie nie powiadomiono o niej odpowiednich służb? Zamiast tego mogliśmy usłyszeć kolejne deklaracje prezesa Banaszka, że ustaleń audytu nie zna, dowiedział się o nich z prasy, a procedura audytu została przerwana 11 października z powodu rzekomego naruszenia ustaleń przez audytora i jego żądanie wglądu do dokumentów finansowych Związku. Nadal nie wiadomo, jak to się ma do ujawnionych wczoraj przez Sport.pl nagrań, na których prezes Banaszek jednoznacznie nawiązuje do zarzutów gwałtu, kierowanych pod adresem jednego z czołowych pracowników kolarskiej kadry. Zarzutów, o których – jak sam twierdzi – dowiedział się dopiero w ostatnich dniach.

Sporo miejsca prezes Banaszek poświęcił wyjaśnieniom, że obecny zarząd nie ponosi odpowiedzialności za wydarzenia sprzed kilku lat, które miały miejsce w grupie CCC MTB. To prawda. Problem tylko w tym, że nikt takiego zarzutu wobec obecnych władz PZKol nie formułuje i nikt nie oczekuje ponoszenia przez obecny zarząd odpowiedzialności za skandal obyczajowy sprzed lat. Do obecnych władz kierowane są natomiast pytania o to, dlaczego nie zareagowały w chwili powzięcia wiedzy na temat tamtych wydarzeń i prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa? Na to prezes Banaszek nie odpowiada, ograniczając się jedynie do zdawkowego stwierdzenia, że plotki nie są podstawą do zawiadamiania służb. Ale skoro tak, to dlaczego stały się podstawą do uruchomienia procedury audytu? Nie wiadomo.

Słusznym natomiast jest postawione przez Dariusza Banaszka pytanie, dlaczego o sprawie nie informowali ci, którzy prawdopodobnie wcześniej o niej wiedzieli: właściciel ówczesnej grupy CCC MTB Dariusz Miłek, czy poprzedni prezes PZKol – Wacław Skarul, który już w 2011 roku miał podjąć decyzję o zwolnieniu osoby „która dopuściła się czynów, podlegających wymiarowi sprawiedliwości”. Ale to pytanie, z jednej strony obciążające prezesa Skarula, Dariusza Miłka, który miał być źródłem tej informacji oraz Piotra Kosmalę, pełniącego funkcję członka zarządu zarówno wtedy, jak i teraz (złożył dymisję w listopadzie), jest jednocześnie ujawnieniem, że wiedza o nadużyciach, o ich skali i powadze, była w PZKol dostępna co najmniej od 2011 roku. Trudno w tym świetle obronić argument o „plotkach”. Podobnie jak trudno zrozumieć argument o przywróceniu w 2012 roku do pracy pracownika, na którym rok wcześniej ciążyły zarzuty „podlegające wymiarowi sprawiedliwości”. Między sierpniem a październikiem bieżącego roku obecny prezes całą tę operację zwolnienia i przywrócenia do pracy powtórzył. Dlaczego? To kolejna niewiadoma.

W kontekście wątku obyczajowego trudno uciec od wrażenia, że Dariusz Banaszek zaciekle broni się przed tym, czego nikt mu nie zarzuca, wkładając jednocześnie wiele energii w kierowanie zainteresowania mediów w stronę innych nieprawidłowości, bądź to zgłaszanych przez kolarzy i związanych z dziwnymi praktykami finansowymi, bądź przywoływanych przez prezesa wątków, związanych z działaniami Dariusza Miłka – do niedawna jedynego sponsora PZKol.

Nie bardzo wiadomo, co – w zamierzeniach PZKol – miało udowodnić ujawnienie treści rozmowy Zarządu PZKol z Dariuszem Miłkiem z CCC, podczas której stawia on ultimatum, że dalsze finansowanie przez niego kolarstwa zależy od opuszczenia przez Banaszka stanowiska prezesa Związku. Być może chodziło o to, by pokazać skalę ingerencji sponsora w zarządzanie organizacją, ale to chyba temat na zupełnie inną dyskusję. Udowodniło natomiast coś innego: wielką nonszalancję członków zarządu wobec sponsorów i sposobu zarządzania pieniędzmi (co zresztą potwierdziło się chwilę później, o czym poniżej). Bardzo interesujący jest natomiast fragment nagrania, w którym prezes Banaszek wspomina o swojej naiwności i o tym, że dał się wmanewrować w wielką aferę. Jaki ma to związek z relacjami z prezesem CCC i czy jest to również nawiązanie do wątku obyczajowego (o którym przecież prezes oficjalnie nic nie wie) – to z całą pewnością wymaga dalszych dociekań. I jest to chyba jedyny interesujący wątek całego dzisiejszego przedstawienia.

Druga część konferencji to istny festiwal uniesień nad sukcesami dyscypliny za czasów obecnej kadencji zarządu, gróźb konsekwencji, związanych z obecnym brakiem finansowania Związku oraz umizgów wobec potencjalnych sponsorów, którzy mogliby jeszcze „uratować” sytuację w polskim kolarstwie. Zupełnie, jakby prezes Banaszek nie zdawał sobie sprawy z faktu, że to całe środowisko władz PZKol jest skompromitowane, co zresztą sam (mimowolnie?) udowodnił chwilę wcześniej ujawniając, że wiedza kolejnych zarządów o prawdopodobnych przestępstwach sięgała co najmniej 2011 roku.

Kulminacyjnym momentem były dwa oświadczenia Dariusza Banaszka: pierwsze, że złoży dymisję z funkcji prezesa podczas walnego zgromadzenia, zwołanego na 22 grudnia oraz drugie, adresowane do Ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki, że nie złoży dymisji na oczekiwanych przez ministra warunkach. Słowa: „nie kupi pan za pieniądze podatników stanowisk w Polskim Związku Kolarskim” znowu przekazały więcej, niż prezes Banaszek prawdopodobnie chciał powiedzieć: że mimo wzniosłych deklaracji pracy na rzecz dyscypliny, tak naprawdę w całej tej awanturze chodzi wyłącznie o stanowiska.

Na odpowiedź ministra Bańki nie trzeba było długo czekać. Na briefingu prasowym tuż przed losowaniem mundialowych grup eliminacyjnych, minister – poza kilkoma złośliwymi uwagami na temat kondycji psychicznej władz Związku – przekazał dziennikarzom informację, że zarząd PZKol nie dopełnił obowiązku złożenia w terminie rozliczenia finansowego, co może skutkować koniecznością zwrotu wszystkich środków, jakie ministerstwo przekazało Związkowi. A mowa o kwocie – bagatela – 17 milionów złotych.

Trudno odmówić racji ministrowi, gdy mówi o tym, że obecny zarząd nie daje gwarancji sprawnego zarządzania ważną dla polskiego sportu dyscypliną. Smutny skądinąd spektakl, z którego do historii przejdą być może tylko niektóre bon-moty i językowe lapsusy (np. „zawodowcy do nas nie dorośli”, lub „jesteśmy liczącym się członem światowego polskiego kolarstwa”), niestety tylko potwierdził tę opinię. Już chyba tylko nieliczni wierzą, że w polskim kolarstwie można cokolwiek zmienić bez całkowitego „resetu”, którego oczekuje ministerstwo.

Ale najgorsze w całej tej sytuacji jest to, że obecny zarząd poświęcił wielką energię na to, by bronić swojej niewinności i udowadniać, pod jak wielką pracuje presją, ale zupełnie w tym wszystkim zapomniał, że sprawa dotyczy realnej krzywdy, której doznały realne osoby. Wśród wszystkich wygłaszających peany na cześć własnych osiągnięć dla polskiego kolarstwa nie znalazł się nikt, kto by się choćby na moment pochylił nad problemem ochrony pokrzywdzonych dziewczyn, nie mówiąc już nawet o zwykłym „przepraszam”. Jakby to nie był już problem Związku.

Zbigniew Boniek w "Wilkowicz Sam na Sam": Co ja mam sobie zawracać głowę grupami marzeń czy śmierci, jak w mundialu nie ma drużyny o której powiemy: wygrywamy z nią

Quiz dla długodystansowców. 100 pytań ze sportu, zaproś rodzinę i znajomych do rozwiązywania!
1/100Ile wyścigów Formuły 1 wygrał Robert Kubica?
Zobacz także
  • Il Lombardia. Ostatni monument sezonu padł łupem Thibauda Pinota
  • Kolarstwo. Paweł Poljański miał wypadek podczas Tre Valli Varesine. Polak w szpitalu
  • Jimmy Duquennoy Kolarstwo. Jimmy Duquennoy nie żyje
Komentarze (14)
Kolarstwo. Ten okręt dalej nie popłynie
Zaloguj się
  • 4ted

    Oceniono 3 razy 3

    skandal!
    czekam na zeznania dziewczyn, bo wygląda na to że faceci umywają ręce...

  • janbar22

    Oceniono 2 razy 2

    Niech ten pan odejdzie, juz powiedzial, co wiedzial, zatem czas na to. I niech tak nie chleje, bo to widac po opuchnietej twarzy i rybich oczkach.

  • gangaseiro

    Oceniono 2 razy 2

    Chcesz byc kolarka?Musisz dawac ciala bonzom ze zwiazku kolarskiego i trenerom.A oni dalej niewinni.Rozpedzic te bande alfonsow.Tam sa potrzebni zupelni nowi ludzie.A reszte skazac na pobyt w wiezieniu za gwalty...

  • hen-live

    Oceniono 1 raz 1

    Oczywiście że porządek w związku trzeba zaprowadzic. Ale obawiam się że wybiorą jakiegoś"obatela" Czarneckiego który zna się na wszystkim a poparcie ministra będzie miał jak w bańce.

  • 4ted

    Oceniono 1 raz 1

    Jakiś dziennikarz zapyta wreszcie człowieka, który był najbliżej dziewczyn, czyli Andrzeja Piątka o co w tej całej sprawie chodzi i czy może ma jakieś konkretniejsze informacje?

    A może dziennikarzom głupio, bo dopiero co byli z Piątkiem na ty?

  • zazwyczaj_nieomylny

    Oceniono 1 raz 1

    Oda do Autora:
    "dlaczego nie zareagowały w chwili powzięcia wiedzy na temat tamtych wydarzeń"
    Czy chodziło o to:
    "dlaczego nie zareagowały, gdy dowiedziały się o tamtych wydarzeniach"

    Co to jest "powzięcie wiedzy". Bełkot polityków zostawmy politykom. Rzadko się czepiam autorów tekstów, ale teraz to Pan przesadził.

  • ochujek

    0

    W katolickim kraju, a takim jest Polska, baby maja być posłuszne facetom. Tak klechy nauczają. Wiedzą co mówią, bo przecież duch ich oświecił czy jakoś tak.

  • antypopis7

    0

    A co na to panowie Dymanko i Wypier.dalski?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje