Sport.pl

Tour de France. Boasson-Hagen "pomścił" 0,0003 sekundy z nawiązką, wygrywając 19 etap w Salon-de-Provence.

Zostały jeszcze trzy niewiadome w tegorocznej edycji Tour de France: kto wygra jutrzejszą jazdę na czas, czy Christopher Froome utrzyma swoją zaliczkę nad rywalami i kto będzie najszybszy w niedzielę na Polach Elizejskich? Wszystkie inne odpowiedzi już znamy.

Rondo Boassen-Hagena

Przez ostatnie kilkanaście kilometrów dzisiejszego etapu z Embrun do Salon-de-Provence (222,5 km) dziewięcioosobowa grupa uciekinierów wzajemnie się czarowała, szukając najlepszego patentu na rozegranie finiszu. Zapowiadało się na sprinterską rozgrywkę, ale wystarczyło, że na zlokalizowanym niespełna 2 km przed metą rondzie Nikias Arndt (Sunweb) i Edvald Boasson-Hagen (Dimension Data) pojechali inną stroną, by nieoczekiwanie znaleźli się kilkanaście metrów przed pozostałymi. Prowadzący wówczas Arndt dał znak Hagenowi, żeby ten wyszedł na zmianę, a Norweg nacisnął na pedały tak mocno, że zostawił za sobą zaskoczonego Arndta i z każdą chwilą powiększał swoją przewagę. Jeden z większych pechowców tego wyścigu, kilkukrotnie finiszujący jako drugi, w tym na pamiętnym etapie 7, gdy przegrał z Kittelem o zaledwie 6 mm (0,0003 sekundy), na metę w Salon-de-Provence w końcu wjechał jako zwycięzca.

Peleton z liderami daleko z tyłu. Przed jutrzejszą jazdą indywidualną na czas w Marsylii cała czołówka postanowiła oszczędzać siły i pozwoliła 20-osobowej ucieczce, która dopiero na 19 kilometrów przed metą podzieliła się na dwie części, na aż 10-minutową przewagę. Ekipa Sky przez cały etap kontrolowała tempo, chowając w bezpiecznym futerale nie tylko Christophera Froome’a, ale również Michała Kwiatkowskiego. Ten ostatni zapowiadał, że czasówkę pojedzie „na maksa”, tym bardziej, że dodatkowo motywuje go jazda w biało-czerwonej koszulce. Ale mimo świetnej dyspozycji Kwiato w tej dyscyplinie, entuzjazm studzi nieco fakt, że ma w nogach już prawie 3,5 tysiąca kilometrów naprawdę solidnej i wyczerpującej pracy. Jutro niewątpliwie czekają nas emocje do ostatniej sekundy, choć zaliczka Froome’a wydaje się być spora, a on sam jest przecież znakomitym czasowcem.

Okulary, Mustang, Rolex

O tym, jak skoncentrowany na jeździe, a jednocześnie jak wyczerpany nią był wczoraj Michał Kwiatkowski, najlepiej świadczył moment, w którym zdjął z oczu okulary i… odruchowo wyrzucił je jak bidon.

Nie lada gratka dla kibiców, a jednocześnie świetny pretekst do żartów. Pożartował również (nie po raz pierwszy zresztą) sam Kwiato, który dzisiaj rano wrzucił na Twittera swoje zdjęcie w zwykłych, słonecznych okularach, dodając, że właśnie się zorientował, że wyrzucił swoją ostatnią parę. „Weź moje” – zaoferował Froome, na co Kwiatkowski odpowiedział, że wyrzucił również kluczyki do Mustanga i zegarek Rolexa.

Na razie Froome nie zaoferował pomocy w tym zakresie… Czekamy ;)

 

Więcej o:
Komentarze (4)
Tour de France. Boasson-Hagen "pomścił" 0,0003 sekundy z nawiązką, wygrywając 19 etap w Salon-de-Provence.
Zaloguj się
  • komunikat.4

    Oceniono 5 razy -5

    większej głupoty świat nie widział. Trzy tygodnie jazdy rowerem dla picu bo i tak zdecyduje o wszystkim jutrzejszy etap. To jakiś cyrk. Trzeba było pierwszego dnia rozegrać etap jazdy na czas i zakończyć wyścig. Na to samo wyjdzie .

  • pregierz

    Oceniono 2 razy 0

    Oj Czykier kto Ci tytuły wymyśla.... "zemsta" !! dopisz może że krwawa albo okrutna czy cóć bo te wypociny słabiutko idą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX