Sport.pl

Skoda. Marka z kolarskim DNA

Związki biznesu ze sportem nikogo już w dzisiejszych czasach nie dziwią. Kluby sportowe, organizatorzy zawodów, zawodnicy i kibice - wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że bez rozmaitych form wsparcia ze strony znanych marek profesjonalne uprawianie sportu byłoby właściwie niemożliwe, a sportowe areny świeciłyby pustkami. Niewiele jest jednak marek, których związek z wspieranym sportem byłby tak silny, jak w przypadku Skody, która kolarstwo ma trwale wpisane w swoje DNA.

Ta historia zaczęła się od… usterki roweru. Na tyle irytującej właściciela, któremu producent odmówił prawa do reklamacji, że młody czeski księgarz – Vaclav Klement postanowił wziąć sprawy we własne ręce i naprawić swój jednoślad z pomocą znajomego ślusarza. Był nim Vaclav Laurin, który już wcześniej próbował swoich sił jako przedsiębiorca, zarabiający na życie montowaniem rowerów. Był rok 1895, gdy w Mladej Boleslav powstał pierwszy warsztat naprawy rowerów, a chwilę później ich montownia, pod nazwą Laurin&Klement. Trafili na doskonałą koniunkturę w czasach, kiedy rower stawał się jednym z podstawowych środków lokalnego transportu, a kolarstwo, śledzone w codziennych wydaniach gazet, było jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych. Szybki rozwój przedsiębiorstwa sprawił, że w niedługim czasie do oferty produkowanych pod marką Slavia rowerów dołączyły również motocykle, a zaledwie 10 lat po uruchomieniu małego warsztatu firma Laurin&Klement rozpoczęła prace nad skonstruowaniem własnego samochodu. Doskonała passa przedsiębiorstwa, które w czasie I Wojny Światowej produkowało m.in. ciężarówki dla wojska, zapewniając fabryce przetrwanie, a jej pracownikom zwolnienie ze służby wojskowej, trwała aż do roku 1924, gdy fabrykę strawił pożar. Pieniądze na odbudowę i dalszy rozwój zapewnił wówczas koncern Skoda, który przejął zakłady i technologię firmy Laurin&Klement.

O rowerowych korzeniach z końca XIX wieku marka pamięta do dziś. Nie tylko wciąż produkując rowery, ale przede wszystkim na różne sposoby wspierając kolarskie sporty, budując tym samym swój własny wizerunek dynamicznej, dbającej o ekologię, „zielonej” firmy.

Jednym z najbardziej widocznych przejawów tego zaangażowania jest współpraca Skody z wieloma profesjonalnymi teamami kolarskimi i organizatorami najważniejszych wyścigów. Wśród nich również dwóch z trzech najważniejszych tzw. wielkich tourów: Tour de France i Vuelta a Espana, wielu wyścigów klasycznych, w tym trzech z pięciu kolarskich „monumentów” (La Fleche Vallonne, Paris-Roubaix i Liege-Bastone-Liege) oraz licznych imprez lokalnych, organizowanych na całym świecie.

Wśród tych wszystkich aktywności oczywiście największym i najbardziej znanym jest rozgrywany corocznie w lipcu Tour de France. Sam udział w trzytygodniowej, mierzącej zwykle ponad 3.000 kilometrów „Wielkiej Pętli” jest dla wielu zawodowych kolarzy spełnieniem marzeń. Zwycięstwo w tym wyścigu zarezerwowane jest tylko dla najlepszych, a zmagania bezpośrednio na trasie śledzi co roku około 13 milionów kibiców. Telewizyjne transmisje z niektórych etapów potrafią zatrzymać przed telewizorami na całym świecie grubo ponad miliard widzów.

Organizacja i logistyczna obsługa tak wielkiej, 21-etapowej imprezy, w którą zaangażowane jest bezpośrednio blisko 5 tysięcy osób, w większości przemieszczających się każdego dnia z miejsca na miejsce, wymaga od organizatorów niezwykle precyzyjnego planowania i doskonałej koordynacji. W realizacji tego przedsięwzięcia pomaga między innymi flota ponad 200 samochodów, dostarczonych przez Skodę i realizujących rozmaite zadania: od zapewnienia podstawowych potrzeb transportowych dla organizatora, przez działania związane z zabezpieczeniem trasy każdego etapu, bezpośrednią obsługę wyścigu (wozy sędziowskie, techniczne, neutralne), aż po koordynację przejazdu rozciągniętej na kilka kilometrów kolumny reklamowej. Do tego dochodzi jeszcze obecność w parku maszyn poszczególnych ekip i codzienne wsparcie kolarzy z wozów technicznych, prowadzonych przez dyrektorów sportowych. A na tym nie kończy się zaangażowanie marki w wyścigu, bowiem Skoda jest również sponsorem zielonej koszulki dla lidera klasyfikacji punktowej, o którą walczą najlepsi sprinterzy w 176-osobowym peletonie. Bliskie partnerstwo Skody i Tour de France trwa już 15 lat i wiele wskazuje na to, że szybko się nie zakończy (chociaż do rekordowego sponsoringu, realizowanego przez Skodę, która od 25 lat wspiera również Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie, jeszcze trochę brakuje).

Tour de France jest oczywiście najbardziej widocznym i najlepiej rozpoznawalnym przejawem zaangażowania marki we wspieranie kolarstwa, ale rzecz jasna nie jedynym. Skoda wspiera również wielu organizatorów rozmaitych kolarskich imprez na poziomie lokalnym: od zawodów dla kolarzy zawodowych (np. mistrzostwa Polski), przed gromadzące wielotysięczną rzeszę uczestników i widzów imprezy typu Poznań Bike Challenge, po lokalne zawody, rozgrywane w niewielkich miejscowościach. O tym, jak cenne i skuteczne jest to wsparcie, najlepiej świadczy rosnąca z roku na rok frekwencja, zwłaszcza w zawodach w kolarstwie szosowym, od jakiegoś czasu odbudowującym swoją pozycję i świetność, jaką pamiętamy z lat 70. i 80. XX wieku.

Do amatorów kolarstwa adresowany jest też specjalny serwis, powołany do życia przez Skodę: welovecycling.pl, w którym każdy wielbiciel ścigania na dwóch kółkach znajdzie mnóstwo cennych porad i podpowiedzi, udzielanych przez uznanych ekspertów, w tym m.in. Bartosza Huzarskiego, byłego zawodowego kolarza i m.in. kilkukrotnego uczestnika Wielkiej Pętli. Bartek nie tylko dzieli się swoim doświadczeniem w zakresie treningów, żywienia, kolarskiej taktyki, ale również podpowiada rozmaite sposoby na to, by kolarską pasję uczynić jeszcze bardziej atrakcyjną i angażującą. Dzięki współpracy ze Skodą miał między innymi możliwość sprawdzenia swoich sił podczas ekstremalnego podjazdu na jedną z najwyżej położonych drogowych przełęczy w Himalajach. Podczas tej wyprawy powstał dokument „Catching breath” („Łapiąc oddech”), prezentujący proces przygotowań do tego wyzwania oraz przebieg całej rywalizacji.

Długofalowa strategia marki, na której budowane jest wsparcie dla kolarstwa, zakłada również udział w procesie wychowywania następców kolarskich mistrzów. Z tego między innymi wynika również zaangażowanie Skody w sponsoring takich szkółek kolarskich, jak toruński Copernicus, czyli Akademia Kolarska Michała Kwiatkowskiego, czy działająca od wielu lat w Sobótce Huzar Bike Academy, prowadzona przez Bartosza Huzarskiego. Udział w procesie profesjonalnego szkolenia młodzieży i dbanie o jego wysoki poziom są niezwykle istotne, jeśli chcemy w przyszłości myśleć o obecności w światowym peletonie kolejnych kolarzy pokroju Kwiatkowskiego, Majki, Bodnara, Marczyńskiego i innych. Niestety z faktu, że coraz więcej ludzi w Polsce uprawia amatorskie kolarstwo i coraz częściej uczestniczy w amatorskich zawodach, nie wynikają bezpośrednie konsekwencje w postaci większej liczby kolarzy w profesjonalnym peletonie. Ich pojawienie się w krajowej, a później światowej czołówce, zależy wprost od zaangażowania w ich rozwój już w wieku szkolnym. Na szczęście dzięki rozwojowi Szkół Mistrzostwa Sportowego oraz prywatnych akademii kolarskich, na wzór tych, należących do Kwiatkowskiego i „Huzara”, oraz dzięki ich wspieraniu przez rozumiejących kolarstwo i patrzących na sport w długiej perspektywie partnerom, o rozwój młodych talentów możemy być w miarę spokojni.

Kolarstwo jest wpisane w DNA Skody niemal od początku istnienia marki, nie powinno więc dziwić, że jej zaangażowanie w rozwój tej dyscypliny z roku na rok jest coraz silniejsze i wszystkim zainteresowanym przynosi wymierne korzyści. Zawodnikom i teamom kolarskim komfortowe warunki do treningu i uczestnictwa w zawodach, organizatorom imprez – nieocenioną pomoc logistyczną, kolarskim amatorom – szansę na sprawdzenie swoich umiejętności w licznych zawodach, przyszłym zawodnikom – warunki do rozwoju, a nam, kibicom – coraz dłuższe sezony, pełne niezapomnianych wrażeń i emocji.

Więcej o:
Komentarze (7)
Skoda. Marka z kolarskim DNA
Zaloguj się
  • P L

    Oceniono 2 razy 2

    Materiały partnera i wszystko jasne.

  • bobaa

    Oceniono 2 razy 2

    99% tekstu to bełkot reklamowy, nie ma NIC o samym podjeździe oprócz tego, że jest ekstremalny. Żenujący artykuł. A tak na marginesie, czekamy na pierwszego, oczywiście Polaka, rowerzystę, który zjedzie z Broad Peak..

  • mvoda

    Oceniono 1 raz 1

    Ku*wa wasz mać. Komentarz wystarczająco oddający waszego zje*anego klikbajta.

  • mondrian4

    Oceniono 1 raz 1

    I znów to samo... Już nawet w Himalajach niemożna się uwolnić od marketingowego bełkotu i cudaków dla których coś co nie jest 'ekstremalne' jest nie warte splunięcia. Zostawcie te Himalaje w spokoju. Wystarczy że pod Everestem banda górskich Januszy zapaskudziła okolice w sposób niemożebny a na scianie dochodzi rękoczynów. Huzar... weź ty sobie znajdź inne miejsce do zarabiania kasy.

  • admin Dariusz

    0

    Ten podjazd odbył się w ubiegłym roku na jotubie są filmy np. Catching Breath
    ww.youtube.com/watch?v=h4TqTf0CQ6Y&t=10s

  • dirspacha

    0

    artykuł sponsorowany

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX