Sport.pl

Profesjonalny zespół kolarski od środka

W większości wyścigów widzimy siedmiu, podczas tzw. wielkich tourów - ośmiu kolarzy. Czasem możemy zobaczyć, jak podjeżdża do nich jeden z dwóch wozów technicznych, towarzyszących im na trasie. Wtedy zazwyczaj obserwujemy pracę dyrektora sportowego i mechanika, jeśli do rozwiązania jest jakiś problem techniczny. Czasem udaje nam się też zobaczyć kogoś podającego torbę z jedzeniem lub bidon, a na mecie etapu odprowadzającego zawodników do autokaru lub na dekorację. Ale to nadal tylko niewielka część ogromnego zespołu ludzi, którzy składają się na profesjonalny zespół kolarski.

W każdym z 18 zespołów kolarskich WorldTouru – najwyższej „ligi” w kolarskim świecie – jeździ średnio 26 zawodników. Najmniej liczną ekipę ma w tym sezonie Team Sunweb (23 kolarzy), najliczniejsze 30-osobowe składy zbudowały zespoły Astany i Team Sky. Przy zmniejszonej liczbie zawodników, jaką drużyny mogą wystawiać w poszczególnych wyścigach (zazwyczaj startować może siedmiu kolarzy z jednego teamu, w największych wyścigach możliwe są 8-osobowe składy) i bardzo napiętym kalendarzu imprez, pozwala to większości zespołów uczestniczyć w dwóch, a czasami nawet w trzech wyścigach jednocześnie. Z jednej strony przekłada się to na korzyści finansowe dla zespołu – sponsorzy płacą przecież za to, że są możliwie najczęściej prezentowani, a każdy start to możliwość sięgnięcia po nagrody. Z drugiej: oznacza nie lada logistyczne wyzwanie, bo na każde wydarzenie trzeba dostarczyć sprzęt, prowiant, obsługę techniczną i całe niezbędne zaplecze, dzięki któremu kolarze mogą codziennie wyruszać na trasę kolejnych etapów. To wszystko sprawia, że cały kolarski zespół rozrasta się do rozmiarów sporej armii.

Najwyżej w jej hierarchii stoi oczywiście zarząd, bo – warto o tym pamiętać – zespół kolarski to bardzo często samodzielne przedsiębiorstwo. Żeby mogło funkcjonować niezbędni są ludzie, którzy podejmują decyzje np. o wyborze sprzętu, negocjują kontrakty z zawodnikami i sponsorami, administrują flotą pojazdów i odpowiadają za całą logistykę.

Drugim ważnym elementem tej całej maszyny jest zespół, odpowiadający za taktykę zespołu. W jego skład wchodzą specjaliści od wydolności, ludzie analizujący moc, generowaną przez poszczególnych zawodników, profile tras i mnóstwo innych elementów. To tutaj, w porozumieniu ze sztabem trenerskim i dyrektorami sportowymi, zapadają kluczowe decyzje dotyczące np. składu zespołu na dany wyścig.

Trzecią grupą jest zespół trenerów i dyrektorów sportowych, którzy odpowiadają za fizyczne przygotowanie poszczególnych zawodników i nadzorują realizację taktyki na trasie. Tych ludzi najczęściej widzimy, jadących za kolarzami w samochodach technicznych. Większość zespołów korzysta w tym celu z floty Skody, ponieważ Octavia lub Superb zapewniają zespołom najwięcej miejsca zarówno na załadowanie na dach kilku rowerów (bywa, że jedzie ich tam nawet osiem), jak i na wygodny dostęp do toreb zawodników, w których przewożona jest dodatkowa odzież (na wypadek na przykład deszczu lub nagłego ochłodzenia), jedzenia i napojów oraz kół i niezbędnych narzędzi, które mogą się przydać w trasie. Do tego dochodzi jeszcze mnóstwo sprzętu komunikacyjnego: radia wyścigu, radio do łączności z zawodnikami, nierzadko ekran telewizyjny, na którym podglądany jest przekaz z sytuacją w wyścigu (jego obserwacja jest zadaniem jadącego zwykle z tyłu mechanika, ponieważ UCI jakiś czas temu zakazała używania ekranów w pierwszym rzędzie). Samochód techniczny najczęściej prowadzi dyrektor sportowy i to on jest w stałym kontakcie z kolarzami i on, podając bidony lub jedzenie, przekazuje im bezpośrednio cenne wskazówki, dotyczące trasy. Obok jedzie jeden z trenerów lub pomocników, a na tylnym siedzeniu – mechanik, który w przypadku jakiegoś defektu potrafi błyskawicznie wymienić zawodnikowi koło lub cały rower. Niektóre drobne regulacje i naprawy dokonywane są w trakcie jazdy, bez zatrzymania i wysiadania z samochodu.

Zespół mechaników to zresztą kolejna – i to niemała – grupa ludzi, stanowiących ważny filar kolarskiej drużyny. Każdy z zawodników podczas wyścigu ma do dyspozycji co najmniej kilka rowerów (inny do jazdy na czas, inny na szybkie, płaskie etapy, a jeszcze inny do jazdy w górach) oraz zestaw kilkunastu kół, dostosowanych do rodzaju nawierzchni, profilu trasy i aktualnej pogody. Nad sprawnością całego tego parku maszyn czuwa właśnie zespół mechaników, którzy każdego dnia rozbierają, myją, dokładnie czyszczą i smarują poszczególne podzespoły, żeby na następny dzień dostarczyć zawodnikom niezawodny sprzęt. Pozorne drobiazgi, jakimi mogą być: nieodpowiednio nasmarowany łańcuch, źle dobrane koła lub opony, o nie wymienionych bateriach nie wspominając (większość zespołów korzysta z elektronicznych systemów zmiany przełożeń), mogą się przełożyć na bardzo duże i kosztowne straty. Dlatego z większością ekip podąża zwykle spora ciężarówka, wypełniona po brzegi rowerami i częściami do nich, kołami, różnego rodzaju stojakami i uchwytami oraz ciśnieniowymi myjkami, dzięki którym na każdy etap wyjeżdżają też czyste samochody.

Kolejną grupą ludzi, stanowiących zaplecze kolarskiej ekipy są tzw. pomocnicy i masażyści. Jest to grupa ludzi bezpośrednio opiekujących się kolarzami w czasie wyścigu. Zakres ich obowiązków jest imponujący: od sprawdzenia zakwaterowania i nadzoru na przykład nad wymianą materacy (kolarze – podobnie jak skoczkowie narciarscy – coraz częściej korzystają z własnych materacy, dzięki czemu mimo codziennych zmian miejsca zakwaterowania mają szansę efektywniej wypocząć), przez codzienne masaże, po pomoc w przygotowaniu prowiantu na drogę i jego dystrybucję w tzw. strefach bufetu na trasie. To właśnie tych ludzi widzimy najczęściej, jak stoją wzdłuż trasy i podają kolarzom w czasie jazdy torby z jedzeniem lub bidony z napojami. Ciekawostką jest to, że kolarski światek lubi rywalizację na każdym polu, również na tym, a nieoficjalny tytuł mistrzowski w najszybszym podawaniu bidonów należy do Polaka – Michała Szyszkowskiego, pełniącego funkcję masażysty i opiekuna kolarzy w holenderskim zespole Lotto NL Jumbo. Musi on na każdym etapie znaleźć boczne drogi, którymi wyprzedzi kolumnę wyścigu, dojechać do strefy bufetu i ustawić się w takim miejscu, żeby każdy z kolarzy mógł od niego odebrać bidon lub torbę z jedzeniem, nie wytracając przy tym zbyt mocno prędkości. Wbrew pozorom nie jest to łatwa operacja…

Szefowie, trenerzy, dyrektorzy sportowi, mechanicy, opiekunowie, no i oczywiście zawodnicy, a to ciągle jeszcze nie wszyscy członkowie kolarskiej ekipy, której niezwykle ważną częścią jest sztab medyczny. Kolarstwo jest jednym z najcięższych sportów, wymagających bardzo długiej, kilkugodzinnej pracy organizmu pod ogromnym obciążeniem – zarówno fizycznym, jak i psychicznym, bo przecież jazda koło w koło w peletonie wymaga od kolarzy nieustającej koncentracji. Nad tym wszystkim czuwa nierzadko kilkunastoosobowa grupa lekarzy, fizjoterapeutów i psychologów, których zadaniem jest stała kontrola stanu zdrowia zawodników i opieka nad nimi w przypadku kontuzji, skaleczeń, czy chociażby zdarzających się dość często ukąszeń owadów. Przygotowanie fizyczne kolarzy to jedno, ale jednym z ważniejszych elementów, wpływających na ostateczny sukces zawodnika i drużyny, jest odpowiednio dobrana dieta – stąd naturalna obecność w sztabie medycznym dietetyka, ale też coraz częstsza obecność w zespole kucharza, a nawet własnej, mobilnej kuchni. A dla wygody zawodników podczas etapowych wyścigów, gdzie konieczne są czasami nawet kilkudziesięciokilometrowe transfery z mety jednego etapu do hotelu i na start kolejnego, większość profesjonalnych drużyn zapewnia komfortowy autokar, stanowiący jednocześnie strefę wypoczynku, mobilny sztab, pozwalający na omówienie z zespołem taktyki na każdy etap oraz miejsce, gdzie kolarze po etapie mogą wziąć szybki prysznic i przebrać się w suchą odzież.

Mamy zatem w drużynie kolarskiej autokary, ciężarówki ze sprzętem, mobilne kuchnie, kilka samochodów dostawczych, całą flotę wozów technicznych oraz kilkudziesięcioosobową armię ludzi, którzy tym wszystkim zarządzają, wprawiają w ruch, nadzorują i pilnują, żeby kolarze mogli się skupić tylko na realizacji najważniejszego zadania: pomocy liderowi w ukończeniu wyścigu na możliwie najlepszej pozycji. Bo jedna rzecz – choć pozory mogą mylić – jest w kolarstwie kluczowa: jest to sport zespołowy. Najlepiej świadczy o tym fakt, że na ogół wszystkie nagrody (a w Tour de France premia za zwycięstwo wynosi – bagatela – 500 tysięcy euro!) są dzielone między wszystkich zawodników i zespół, który pracował na sukces. Jest więc o co walczyć!

Więcej o:
Komentarze (37)
Profesjonalny zespół kolarski od środka
Zaloguj się
  • clamcay

    Oceniono 22 razy 14

    emocje jak na grzybobraniu. Dałem się nabrać i kliknąłem, ale skody i tak nie kupię.

  • kosmyg

    Oceniono 14 razy 12

    Właśnie obejrzałem jak facet podaje bidony. W moim życiu się dzieje więcej niż w całym sportowym świecie?

  • jego-wysokosc

    Oceniono 11 razy 11

    Polska wstała z kolan

  • aciddrummer

    Oceniono 13 razy 11

    Najlepsi w podawaniu bidonów to my byliśmy zawsze, i wszędzie.

  • byann

    Oceniono 10 razy 10

    Pięć bidonów? To o 8 mniej niż Niemka podaje kufli na Oktoberfest.

  • heliheli

    Oceniono 9 razy 5

    niech lepiej jakis Polak wygra Tour , moze wtedy przestaniecie pisac bzdury o mistrzy swiata w podawaniu bidonow ... Zenada

  • musklucki

    Oceniono 4 razy 4

    Jest też Polak mistrz w podawaniu marynarki.
    No i nikt się nie zachwyca.

  • Oceniono 2 razy 2

    Od tej chwili już nic nie będzie takie samo ! Widziałem faceta rozdającego butelki , facetom na rowerach ... Dzięki !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX