Sport.pl

Tour de France. Dwa tygodnie za nami. Ostrzymy zęby na danie główne

Mariusz Czykier
17.07.2017 13:52
A A A
Kittel, zgarniający wszystko, ciasnota w generalce, imponująca akcja Maćka Bodnara i niesamowite wyczyny Michała Kwiatkowskiego - to zapewne zapamiętamy po drugim tygodniu Wielkiej Pętli. Ale działo się znacznie więcej

Powtórka z Giro, czyli aż czterech kolarzy w 30 sekundach

Początek drugiego tygodnia Tour de France wymusił wiele przegrupowań w ekipach, które na feralnym etapie 9 potraciły swoich kluczowych kolarzy. Odcinek do Chambery wykluczył z wyścigu aż trzynastu zawodników, w tym m.in. Rafała Majkę (BORA-hansgrohe), Gerainta Thomasa (Sky), Richiego Porte (BMC) oraz kilku sprinterów, którzy nie zmieścili się w limicie czasu. Najdotkliwsze straty zanotowała ekipa FDJ - jednego dnia ubyło jej aż czterech kolarzy, do których potem dołączył jeszcze Vichot, przez co zespół Thibauda Pinot, typowanego wcześniej na jednego z pretendentów do żółtej koszulki, kończy wyścig w czwórkę, z wyłącznie teoretycznymi szansami na etapowy sukces w jakimś odjeździe.

O to nie będzie jednak łatwo, bo peleton w tym roku ucieczki odpuszcza niechętnie. Boleśnie przekonał się o tym Maciej Bodnar, który na 11 etapie pokazał kawał znakomitego kolarstwa, uciekając od startu ponad 200-kilometrowego etapu. Najpierw w 3-osobowej grupce, a kiedy jej szanse spadły do zera, zdecydował się na samotny atak i przez prawie 28 kilometrów dawał nam nadzieję na wspaniałe święto. Zaledwie 240 metrów przed metą musiał jednak uznać wyższość rozpędzonego peletonu. Był niedosyt, ale były też momenty chwały, bo nad wyczynem Bodnara rozpływał się w zachwytach niemal cały kolarski świat.

Szans rywalom nie dał za to Marcel Kittel (Quick-Step), który na płaskich etapach zgarnął niemal całą pulę, notując czwarte i piąte etapowe zwycięstwo w 104. edycji Touru. Jedynym sprinterem, który jest w stanie nawiązać z nim walkę, jest Michael Matthews (Sunweb), który konsekwentnie łowi punkty na lotnych premiach i który wykorzystał swoją szansę oraz nieobecność Kittela na trudnym finiszu w Rodez. W walce o zieloną koszulkę wciąż jeszcze sporo może się wydarzyć. Po drugim tygodniu Kittela i Matthewsa dzieli 79 punktów, a to zapowiada sprinterskie emocje aż do mety na Polach Elizejskich, gdzie w ubiegłym roku triumfował Greipel, kończący ciągle wysoko, ale też wciąż bez etapowego sukcesu. On również może tu jeszcze zamieszać.

Klasyfikację górską zdominował Warren Barguil (Sunweb), który imponuje skutecznością w zdobywaniu punktów na górskich premiach i który w końcu wyszarpał również etapowe zwycięstwo na 13. etapie do Foix (kilka etapów wcześniej o grubość opony przegrał finisz z Rigoberto Uranem). Francuz zgromadził dotąd 116 punktów i wyraźnie prowadzi nad byłym skoczkiem narciarskim, Primozem Roglicem (Lotto NL-Jumbo – 38 pkt.).

Najciekawsze rzeczy wydarzyły się jednak w czołówce klasyfikacji generalnej, a największe emocje zaczęły się na etapie 12, z metą na szczycie Peyragudes. Chwilę słabości Christophera Froome’a oraz niefrasobliwość pomagającego mu na ostatnich metrach Mikela Landy (choć nie do końca wiadomo, czy świadomej – co zarzucał mu zespół, czy zupełnie przypadkowej) bezlitośnie wykorzystali Romain Bardet (AG2R) i Fabio Aru (Astana). Pierwszy wygrał etap, drugi zdjął Froome’owi z pleców żółtą koszulkę. Brytyjczyk zrewanżował się ledwie dwa dni później, znakomicie finiszując w Rodez, gdzie pod ostatnie wzniesienie doprowadził go Michał Kwiatkowski, który zdążył jeszcze krzyknąć swojemu liderowi w słuchawkę, że grupa się rozerwała, a Aru został z tyłu, pozbawiony pomocy swoich kolegów.

W rywalizację o końcowy triumf włączył się jeszcze Rigoberto Uran (Cannondale), konsekwentnie urywając kolejne sekundy i na koniec drugiego tygodnia rywalizacji prowadzącego Froome’a i czwartego w tabeli Urana dzieli zaledwie 29 sekund. Między nimi są jeszcze Fabio Aru (18 sekund straty do lidera) i Romain Bardet (23 sekundy). Wszystko wskazuje na to, że między tą czwórką rozegra się kluczowa batalia na alpejskich przełęczach, a jeśli ona nie przyniesie rozstrzygnięć – na ulicach Marsylii, gdzie zostanie rozegrana jazda indywidualna na czas.

Szanse? W górach największe ma Froome i Bardet – obaj dysponują ciągle silnymi i dobrze zorganizowanymi składami. Aru i Uran jadą bardzo czujnie i konsekwentnie, ale – jak pokazał etap do Rodez – wystarczy jeden niewielki błąd i brak wsparcia drużyny, by wiele stracić. Wmieszać się w to wszystko może jeszcze Daniel Martin (Quick-Step), ale on również zdany jest niemal wyłącznie na siebie. Gdyby alpejskie etapy nie przyniosły rewolucji w klasyfikacji, szala prawdopodobnie przechyli się na stronę Christophera Froome’a, który z całej czołówki zdecydowanie najlepiej jeździ na czas. Jedno jest pewne: ostatni tydzień Tour de France zapowiada się na kolarską ucztę. Jeśli oznacza to powtórkę z Giro, rozstrzygniętego na ostatnich metrach czasówki – to dla kibiców wyłącznie dobra wiadomość.

Skąd zachwyty nad Kwiatkowskim, jeśli nie wygrywa?

Przy internetowych relacjach z wyścigu pojawiają się czasami komentarze, krytykujące zaangażowanie Michała Kwiatkowskiego w pomoc Froome’owi i „brak ambicji”, żeby jechać na siebie i walczyć o własne sukcesy. Z jednej strony można to zrozumieć – Kwiato jest kolarzem największego formatu, byłym mistrzem świata, więc oglądanie, jak oddaje własne koło kolarzowi, który nie jest szczególnie lubiany przez kibiców, musi gdzieś polską duszę boleć.

Sprawa jednak nie jest taka prosta i chyba najlepiej wytłumaczyć ją przypomnieniem, że kolarstwo, które oglądamy w Wielkiej Pętli, jest sportem zawodowym. To oznacza, że zawodnicy, zatrudnieni w poszczególnych drużynach, są w pierwszej kolejności zobowiązani do świadczenia pracy na rzecz tych drużyn – i za to są wynagradzani.

Każda ekipa, zanim stanie na starcie dowolnego wyścigu, opracowuje i uzgadnia określoną strategię, do której realizacji dobiera odpowiedni skład. W zależności od tego, jak zdefiniowane są cele, takie zadania przydzielane są poszczególnym zawodnikom. Inne cele stawiała sobie przed wyścigiem ekipa BORA-hansgrohe, która wyznaczyła dwóch liderów: Peter Sagan miał walczyć o zwycięstwa na płaskich etapach, a Rafał Majka miał walczyć o możliwie najwyższą pozycję w klasyfikacji generalnej. Tymczasem zepół Sky postawił sprawę jasno: interesuje ich wyłącznie wjechanie w żółtej koszulce na metę w Paryżu. Zwycięstwa etapowe dla ekipy Sky nie mają większego znaczenia (stąd na przykład ważniejsze były sekundy, jakie Landa mógł zapewnić Froome’owi na szczycie Peyragudes, niż jego wygrana etapu, na którą miał teoretycznie szanse). Kluczem do osiągnięcia zakładanych celów jest w kolarstwie konsekwencja w realizacji przyjętej wcześniej strategii i ścisła współpraca poszczególnych członków grupy (bo kolarstwo – o czym się również często zapomina – jest sportem drużynowym).

Bywa, że ta strategia się zmienia w czasie, na skutek okoliczności samego wyścigu. Pierwsze zwycięstwa Rafała Majki w 2014 roku prawdopodobnie nie miałyby miejsca, gdyby nie fatalny wypadek i wycofanie się z wyścigu Alberto Contadora, pod którego sukces ustawiona była wówczas strategia ekipy Tinkoff-Saxo. Nie zawsze jednak los daje takie prezenty i nie każda drużyna w taki sam sposób je wykorzystuje.

Wracając do Kwiatkowskiego: jego zadania przed wyścigiem zostały bardzo precyzyjnie określone i Kwiato realizuje je z niezwykłą rzetelnością. To właśnie – a nie własna ambicja – świadczy o klasie kolarza i jego roli w zespole. Świat kolarski zna Kwiatkowskiego nie od dzisiaj. Od dawna było wiadomo, że jest kolarzem wielkiego formatu, ale wielokrotnie pojawiały się zgodne opinie, że nie ma on predyspozycji do jazdy w wielkich tourach. Tegoroczny Tour de France pokazał nowe oblicze Michała: nieocenionego pomocnika, który haruje za trzech i potrafi w kryzysowych momentach zarządzić pracą całej drużyny. Zespół wyżej ocenił szanse Frooma na końcowy sukces w Paryżu, ale to nie znaczy, że „zdegradowano” Michała. Powierzono mu inną rolę, z której realizacji zostanie rozliczony. Z całą pewnością korzystnie.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (75)
Zaloguj się
  • moominko

    Oceniono 7 razy 5

    Ale po co taka anliza, Ci którzy kolarstwem się interesują to wiedzą, reszta jest "znawcami" tak jak wcześniej byli znawcami skoków narciarskich a później F1 ;) i wiedzą swoje.

  • maxgazeta.pl

    Oceniono 10 razy 4

    przez co zespół Thibauda Pinot, typowanego wcześniej na jednego z pretendentów do żółtej koszulki,
    -----------------------------------------------------

    Bzdura panie Czykier. Pinot przez nikogo kto zna sie na kolarstwie nie byl wymieniany jako pretendent. Z prostego powodu, otoz Pinot jechal generalke w Giro, gdzie zajal 4 miejsce, natomiast na TdF pojechal z zamiarem wygrania etapu. Mowil o tym przed startem zarowno Pinot jak i dyrektorzy FDJ. Ale zeby to wiedziec, to trzeba sledzic kolarstwo nie tylko przez 3 tygodnie TdF. Albo chociaz rzetelnie szukac informacji zanim sie cos napisze.

    Jedynym sprinterem, który jest w stanie nawiązać z nim walkę, jest Michael Matthews (Sunweb),
    ---------------------------------------------
    Kolejna bzdura. Matthews nie ma zadnych szans na plaskich finiszach z Kittelem. Kittel jest najlepszym sprinterem w peletonie w tegorocznym TdF. Walczy z nim o zieloną koszulkę, ale dlatego, że ciuła punkciki. Nawiasem mówiąc, wygranie jednego etapu jest wazniejsze niz ta zielona koszulka. A wygranie 5 etapow w jednym wyscigu to juz mistrzostwo. Zielona koszulka jest tylko milym dodatkiem dla Kittela.

  • dooj_ci_w_hoope

    Oceniono 5 razy 3

    Bardzo dobrze że Kwiatek przeszedl do SKY, jest to bardzo inteligentny kolarz, wie jak czytac i analizowac peleton i poszczególne mozliwości, świetnie wykorzystuje, własnie zaryzykowałbym stwierdzeniem, że to był NAJWAZNIEJSZY jego ruch, poskromic ambicje, ale znależć sie w sercu NAJLEPSZEJ grupy, popatrzec sobie co nalezy zrobić, zeby być w mistrzowskiej ekipie z aktualnie najlepszym kolarzem i jak wygląda współpraca, mnie pozytywnie zaskoczył, bo okazał się inteligentniejszy od niektórych dyr sportowych (co wróży mu z kolei długa karierę w peletonie i po zakończeniu kariery w teamie) i jesli bedzie miał taką rolę leader to ją dostanie, bo kazdy kto jest gotowy może przejśc z najlepszej ekipy (jako z pomocnika "awansowac" na leader, ale czy to sie opłaca? kreuziger/Schlecki wiekszość przepadła, a jako pomocnicy się wybili). Ze juz nie wspomne o tym, że u dyr sportowych będzie miał specjalne wzgledy, jako już ułozony kolarz, i wszystkie wyscigi poza tdf na które stawia Froome, moga być jego i nie powtórza się zmarnowane wlasciwie 1,5roku w quick stepie, gdzie deptali mu po pietach Alphaville, nie miał wsparcia 100% i roztrwoniono przygotowania - nigdzie indziej nie nabyłby takich doświadczeń jakie dzis ma w sky, a kto jak kto, ale Michał umie je wykorzystać i jestem pewny, że jeszcze dużo radości nam pryniosa jego starty.
    ps. Ja wolę patrzyc na tdf (na który i tak patrzę co roku, na etapy górskie lub ogladam z odtworzenia) gdzie Kwiatek ciągnie wszystkich i jest aktywny niż czekanie że ktos tam z Polakow może się załapie na ucieczkę (pardon, ale Majka jak zaczal jeżdzić na klasyfikacje generalną, zaczął miec tę maniere trzymania koła nieatakowania jak quintana - gdzie tacy jak Purito Rodriguez którzy depną pod gorkę i potrafia zrobic różnicę na wzniesieniu?).

  • kbyczek

    Oceniono 9 razy 3

    Dobrze się czytało. :)

  • drvx

    Oceniono 4 razy 2

    Zrozumcie Kwiato nie pojechał na TdF się scigać. Gdyby kazdy kibic przyjął te prawdę to nie byłoby gorzkich żali i zawiedzionych oczekiwań. Moim zdaniem sam Kwiatkowski powinien jeszcze przed rozpoczęciem wyscigu jasno powiedzieć kibicom na czym polega jego rola.
    Grupa Sky do scigania sie zatrudniła Frooma i dobrała mu pomagierów ktrórzy mają mu to sciganie ułatwić. Do zadań pomagierów nie nalezy ściganie się i myślenie, to domena Frooma i dyrektora grupy. Pomagierzy mają wykjonywac polecenia tejze dwójki. Ich głównym zadaniem i obowiązkiem jest: likwidowanie ucieczek, dyktowanie wygodnego Froomowi tempa, osłanianie lidera, dowożenie bidonów i oddawanie czy to koła czy całego roweru Froomowi gdy zajdzie taka potrzeba.
    Zachwycanie się Kwiatkowskim, ze oddal koło swojemu liderowi jest idiotyzmem. Tu nie było żadnej dobrowolności ani autonomicznej decyzji Michała, to był jego obowiązek. Zachwycać to by się można było gdyby Michał oddał koło rywalowi z innej grupy. Wtedy można by go zgłosić do nagrody fair play i cały sportowy świat podziwiałby taki gest. Michał jest jednym z 8 pomocników Frooma ani lepszym od innych ani gorszym. Kazdy z nich ma swoje zadania i każdy wywiązuje się z nich znakomicie poświęcając liderowi całą swoja energię. Wyrózninie jednego z nich i pomijanie wkładu innych to niesprawiedliwość. Gloryfikowanie pracy pomagierów uwłacza im bo to uwłacza ich profesjonalizmowi. To tak jak by chwalić kiepskiego stolarza, że nie wyprodukował bubla. Szanujący się profesjonalista nigdy nie produkuje bubli, zawsze wykonuje swoja pracę wzorowo i za to się go szanuje. Takimi profesjonalnymi pomagierami są w tym wyścigu Kwiato i jego koledzy.

  • shamickgaworski

    Oceniono 2 razy 2

    " To oznacza, że zawodnicy, zatrudnieni w poszczególnych drużynach, są w pierwszej kolejności zobowiązani do świadczenia pracy na rzecz tych drużyn – i za to są wynagradzani."
    I powtarzac to dla niektorych z 100 razy ... nie ma "Polskiego Kolarstwa" i nawet nie ma Niemieckiego czy Rosyjskiego ... jest tylko Skype lub XYZ kolarstwo ... lub bardziej generalnie Profesjonalne Kolarstwo ...
    Kwiatko jest na tym wyscigu nie iz jest dobrym Polskim kolazem ... jest bo ma pomoc From wygrac (i nie 'Froome’owi' ... dajcie se spokoj z tymi przypadkami rzeczownika ... bez nich tez da sie zyc ... wyglada to idiotycznie ... :-))

  • Oceniono 4 razy 2

    zgaduje że wszyscy którzy znają się na kolarstwie pewnie sobie myślą: yyyy przecież to mistrz świata powinien wszystko wygrywać a nie pomagać jakiemuś tam fromowi...
    Ale kwiato należy do jednego z najmocniejszych teamów świata, a na ten wyścig akurat kwiatowi przypadła ta a nie inna rola. Ale za rok np kwiato będzie mocniejszy,lepszy i na pewno bardziej szanowany i za rok to froome będzie pomagał naszemu. Ale jeżeli uważacie inaczej to skompletujcie team i wystawcie go do wyścigu. Zobaczymy jak wam pójdzie
    P:S gdyby nie istniałyby teamy to kolarze sami nie daliby rady na wysokich obrotach przejechać 100km

  • earthboundmisfit

    Oceniono 2 razy 2

    Narzekającym na rolę Michała w grupie Sky przypomnę, jak dla liderów swoich drużyn zarzynali się w górach mistrzowie świata Tom Boonen albo Thor Hushovd. Obydwaj byli świetnymi sprinterami, więc mogli powalczyć o zwycięstwa etapowe, ale w górach nie jechali w autobusie tylko pracowali na swoje drużyny.

  • pawelec333

    Oceniono 8 razy 2

    W końcu uczciwa analiza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX