Sport.pl

Tour de Pologne znów finiszuje w Krakowie. Tym razem w poniedziałek

Tour de Pologne znów skończy się "czasówką" w Krakowie. W czwartek Katarzyna Król, zastępca prezydenta Krakowa i Czesław Lang, dyrektor generalny wyścigu podpisali umowę o współpracy przy organizacji ostatniego etapu 73. edycji zawodów.
Kraków i Tour de Pologne od kilku lat tworzą nierozłączną parę. Zmieniają się miejsca startu i mety pierwszych etapów, ale trasa ostatniego wciąż wiedzie pod Wawelem. Lang od lat powtarza zresztą, że Kraków jest dla TdP jak Paryż dla Tour de France.

Przed dwoma laty na krakowskim Rynku triumfował Rafał Majka. W tym roku kolarza z Zegartowic zabraknie na starcie - będzie się ścigał właśnie w TdF. Z powodu igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro nie da się pogodzić tego startu z polskim wyścigiem. Biało-czerwonych będą jednak reprezentować dwie zawodowe ekipy oraz kadra Polski. Lang liczy też na Michała Kwiatkowskiego.

- Szuka formy i myślę, że przyjedzie tutaj zdeterminowany. Może przed własną publicznością odzyska formę? - ma nadzieję dyrektor.

Zgodnie z tradycją o wszystkim rozstrzygnie jazda indywidualna na czas ulicami Krakowa. Podobnie jak przed rokiem, kolarze wyruszą z Rynku Głównego w stronę Wieliczki i podobną trasą wrócą na metę, również usytuowaną na Rynku. Przejadą 25 kilometrów.

Nowością jest jednak termin ostatniego etapu. Wyścig zazwyczaj kończył się w niedzielę, tymczasem w tym roku będzie finiszował 18 lipca, czyli w poniedziałek. Pierwsi kolarze wyruszą na trasę już o godz. 15.

- To nie wymysł nasz ani dyrektora Langa, a termin narzucony przez UCI [Międzynarodową Federację Kolarską - przyp. red.], która z góry ustala kalendarz imprez. Postaramy się tak wszystko zorganizować, by było jak najmniej odczuwalne dla mieszkańców i turystów - tłumaczy Krzysztof Kowal, dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie.

- Niezmiernie się cieszymy, że decydujący etap znów jest w Krakowie, bo impreza cieszy się olbrzymią popularnością wśród mieszkańców - wtóruje Król.

W tym roku krakowianie będą mieli dodatkowy powód, by w jak najciekawszy sposób przyjąć kolarzy. Po raz pierwszy zostaną bowiem wręczone trzy przechodnie puchary dla najładniejszych miast goszczących wyścig. Zostały zaprojektowane Bartłomieja Kolbusza i wykonane z części rowerów, na których jeździli kolarze w czasie poprzednich edycji imprezy.

- Chcemy wprowadzać nowe elementy i zachęcać do aktywności tych mieszkańców, którzy niekoniecznie jeżdżą na rowerach. Tak jest np. na Giro d'Italia, gdzie ludzie zaczynają się tym bawić - mówi Lang.

Więcej o: