Sport.pl

Niesamowity finisz, balon i kraksa na trasie. III etap Tour de Pologne w Rzeszowie

Holender Theo Bos wygrał III etap 71. Tour de Pologne, który we wtorek zakończył się w Rzeszowie. Fantastyczny finisz Holendra, który o dosłowny błysk szprychy wyprzedził na mecie rywali, oglądało ponad tysiąc rzeszowian.

Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Trzeci etap Tour de Pologne ruszył we wtorek z Kielc do Rzeszowa. Liczył 174 kilometry i był to przedostatni płaski odcinek tegorocznego Wyścigu Dookoła Polski. Nie tak męczący i krótszy od dwóch wcześniejszych etapów.

164 kolarzy, którzy w nogach mieli już ponad pięćset kilometrów, planowo z kieleckiego Rynku ruszyło o godz. 14.35. Wśród nich m.in. Rafał Majka, jeden z czołowych obecnie polskich kolarzy, który niedawno tryumfował w klasyfikacji górskiej Tour de France 2014. Po dwóch etapach Majka zajmował 19. miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 37 sekund do lidera Petra Vakoca (Omega Pharma - Quick-Step), który dzień wcześniej sensacyjnie zwyciężył na trasie Toruń - Warszawa. Z Polaków najwyżej sklasyfikowany przed III etapem był Maciej Paterski (6. miejsce) z ekipy CCC Polkowice. A jedyny reprezentant Rzeszowa Bartosz Warchoł, który kolarskiego rzemiosła uczył się w klubie CWKS Resovia, zajmował 89. pozycję w klasyfikacji.

We wtorek od pierwszych metrów wyścigu rządzili jednak inni. Od peletonu szybko odłączył się duet Paweł Franczak (reprezentacja Polski) i Mateusz Tacik (CCC Polkowice). Niebawem dołączyli do nich Włoch Salvatore Puccio (Sky) oraz Niemiec Bjonr Thurau (Europcar). Wspomniana czwórka po przejechaniu kilkunastu kilometrów miała już trzy minuty przewagi nad peletonem na czele z rosyjską grupą Tinkoff-Saxo. Przewaga ta nieco zmalała przy wjeździe na Podkarpacie (2:50 min). Tutaj kolarzy, którzy na moście na Wiśle w Nagnajowie pojawili się chwilę po godz. 16.30, przywitała przygotowana przez miejscowych kibiców wielka flaga z napisem "Witamy po lepszej stronie Wisły".

Spore zainteresowanie wyścig wzbudził również w Rzeszowie. Tutaj też zaczęło się prawdziwe ściganie, które dostarczyło kibicom sporych emocji. Zanim jednak kolarze wjechali do stolicy Podkarpacia, zaliczyli Premię Lotną w Głogowie Małopolskim. Wtedy też na 30. kilometrze od mety dystans, jaki dzielił uciekającą czwórkę od peletonu, zmniejszył się do 1:11. Kilka kilometrów dalej przewaga stopniała natomiast do 50 sekund (24 km do mety).

W Rzeszowie zawodnicy zameldowali się chwilę przed godz. 18. Tutaj też pojawili się już pierwsi kibice. Rzeszowianie towarzyszyli kolarzom na ulicy Warszawskiej i Marszałkowskiej, następnie ul. Cieplińskiego, gdzie rozpoczęła się pętla ulicami miasta, czyli dwa sześciokilometrowe odcinki. Począwszy od ul. Lisa-Kuli przez Hetmańską, Powstańców Warszawy do ul. Podwisłocze. Następnie w kierunku mostu Zamkowego, ul. Kilara, placem Śreniawitów, ul. Lisa-Kuli do mety na ul. Cieplińskiego.

Przed wspominanymi dwiema rundami (12 km do mety) dystans, jaki dzielił uciekającą czwórkę od peletonu, wynosił już tylko 19 sekund. Nie minął kilometr, a peleton dosłownie "wchłonął" prowadzących. Chwilę później doszło do dramatycznej sytuacji. Na ósmym kilometrze na trasę spadł bowiem ogromny balon reklamowy. Na szczęście kilka sekund przed przejazdem peletonu, który jechał z prędkością ponad 60 km/h, organizatorzy zdołali przeszkodę usunąć i rywalizacja mogła toczyć się dalej. Wówczas na prowadzenie wysunął się Paterski. Zawodnik teamu CCC Polkowice pozycji lidera jednak nie obronił. Wyprzedziła go bowiem grupa Belkin na czele z Theo Bosem.

Holender do ostatnich metrów nie mógł być pewny wygranej. Tuż za nim pędzili m.in. Luka Mezgec (Agros Shimano) oraz Michael Matthews (Orica GreenEDGE). Wspomniana trójka oraz kilku innych zawodników uniknęła kraksy kilometr przed linią mety. Ostatecznie Bos o przysłowiowy błysk szprychy finiszował jako pierwszy.

11. miejsce zajął Polak Grzegorz Stępniak. Dopiero 62. był natomiast Rafał Majka. Ten jednak uczestniczył we wspomnianej kraksie tuż przed metą.

W klasyfikacji generalnej po trzech etapach wciąż prowadzi Petr Vakoc. Tuż za nim z 27-sekundową stratą jest Białorusin Jewhen Hutarowicz (AG2R La Mondiale). Trzeci jest Bos. Najlepszy jak dotąd polski kolarz - Paterski plasuje się na ósmej pozycji. Jego strata do prowadzącego Vakoca wynosi 35 sekund.

Wyniki 3. etapu (pierwsza dziesiątka):

1. Theo Bos (Belkin) 3:39:27

2. Luka Mezgec (Giant-Shimano)

3. Michael Matthews (Orica GreenEDGE)

4. Sacha Modolo (N62)

5. Thor Hushovd (BMC Racing Team)

6. Tyler Farrar (Garmin Sharp)

7. Jewgen Hutarowicz (AG2R La Mondiale)

8. Jonas van Genechten (N67)

9. Davide Appollonio (AG2R La Mondiale)

10. Roberto Ferrari (N62)



Więcej o:
Komentarze (2)
Niesamowity finisz, balon i kraksa na trasie. III etap Tour de Pologne w Rzeszowie
Zaloguj się
  • mixail

    Oceniono 4 razy 4

    UWAGA ! ZUCHWALE I CHAMSKO CENZURUJĄ I USUWAJĄ TU NIEWYGODNE KOMENTARZE KRYTYKUJĄCE TOUR DE POLOGNE (takie które nie zawierają żadnych bluzgów, tylko konstruktywną krytykę). PODKUPIENI PRZEZ LANG TEAM!?

    WKLEJAM RÓWNIEŻ TUTAJ MÓJ USUNIĘTY KOMENTARZ Z ARTYKUŁU "Tour de Pologne. Zwycięstwo Bosa w Rzeszowie" (który potem ponownie tam dodałem i na razie wciąż wisi):

    CO ROKU TO SAMO - ORGANIZACYJNIE JEDEN WIELKI WSTYD !

    Sam nie wiem czy ta sflaczała, przewrócona na trasie brama reklamowa i balon, bardziej mnie powinny żenować i oburzać czy raczej cieszyć. Cieszyć że może ktoś coś w końcu z tym zrobi, bo to jakaś parodia żeby przy trasie więcej było balonów niż kibiców!

    Oglądam powtórki na Eurosporcie włączając angielski komentarz i żartów nie ma końca (nie mówię że drwin czy kpin - komentatorzy jednak muszą trzymać poziom i trzymają), CO ROKU TO SAMO:

    - bezczelne, masowe balony reklamowe przy trasie zamiast kibiców, przeszkadzające w kibicowaniu;
    - bezczelne, chamskie, wielkie płachty reklamowe na polach i trawnikach;
    - niebezpieczne barierki z wystającymi nóżkami na trasie, dodatkowo przystawiane betonowymi blokami które również są na trasie (!);
    - ciężarówki ustawiane na zakrętach;
    - rundy po obskurnych blokowiskach;
    - nieustanna, tania propaganda sukcesu Czesława Langa niczym jakiegoś akwizytora - jaki to wielki wyścig, jakie to światowe gwiazdy u nas startują (których w tym roku szczególnie jak na lekarstwo), porównywanie się przez Langa do Tour de France czy Giro d'Italia (sic!)
    - dziś ta zwalona brama reklamowa na trasie i na poboczu balon...

    A Lang wciąż ślepy i głuchy na krytykę, lansuje się niby jakiś celebryta - wystarczy zajrzeć na oficjalną stronę wyścigu. Ciekawe czym jeszcze nas zaskoczą...

  • spector1

    Oceniono 1 raz 1

    Na tak wielkim wyscigu jakim jest Tour de France, dziury w asfalcie to skandal.
    Contador, b.doswiadczony zawodnik, zapomnial, ze obecnie wszystkiego mozna spodziewac sie na trasie kazdego wyscigu. Wpadl on w dziure na zjezdzie, katapultowal i zlamal kosc piszczelowa. Oczywiscie to jego wina wg takich ekspertow jak Szurkowski, mogl uwazac.
    Trasy wszystkich wyscigow na swiecie sa przygotowywane przez przypadkowych ludzi. Najgorsze jest to, ze nikt kompetentny nie sprawdza trasy przed wyscigiem.
    Z pozycji kierowcy samochodu z reguly wszystko jest OK.

    Co do organizacji Tour de Pologne. Barierki ,balony brak odpowiedniej reakcji organizatorow na zmieniajce sie warunki na trasie to wielki minus.
    Ogolnie mozna powiedziec, ze Tour de Pologne zbliza sie organizacyjnie do np Tour de France bo TdF co roku coraz bardziej schodzi na psy.

    Czasami na trasie TdP kibice zachowuja sie jakby odcielo im prad w mozgu.
    Stal kibic na poboczu, ucieczka przejechala a peleton pojawi sie za 6 minut.
    Strazacy zajeci byli ogoleniem z galezi zwalonego na droge drzewa aby poszerzyc przejazd
    a kilkanascie metrow dalej lezaly na jezdni polamane niewielkie galezie.
    Kibic moglby wyrzucic je poza jezdnie. Oczywiscie wczesniej jechala policja ,pilot i inne samochody.
    Nikomu z organizatorow galezie nie przeszkadzaly. Byly nastepne kraksy przez te galezie.
    Lang byl ostro atakowany przez niektore zawodowe grupy kolarskie ,za to ze nie bylo wowczas neutralizacji etapu.

    Nie podniecalbym sie tak komercyjna papka angielskiej wersji TdP.
    Zaden komentator na swiecie z Eurosport.en nie dorowna polskiemu duetowi Jaronski -Wyrzykowski.
    Trasa TdF nie przebiegala przez osiedla blokowisk, czy przez osady walacych sie starych "zabytkowych" chalup? Nie bylo na trasie TdF asfaltowych nalesnikow, ktore sa
    czesto niebezpieczna dla kolarzy?

    Spector

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX