Sport.pl

Tour de France. Johnny Hoogerland: Nie wybaczę kierowcy

- To był wypadek, fatalny wypadek, ale to żadne wyjaśnienie dla kierowcy. Popełnił błąd. Nie mam zamiaru mu wybaczać - powiedział holenderski kolarz Johnny Hoogerland z grupy Vacansoleil. Na niedzielnym etapie Tour de France w niego i w Hiszpana Juana Antonio Flechę (Team Sky) wjechał samochód ekipy telewizyjnej. Kolarz wypadł z trasy prosto na ogrodzenie z drutu kolczastego. Został ranny w nogi i ukończył etap z 16-minutową stratą.
28-letni kolarz doskonale pamięta szczegóły wypadku, do którego doszło 40 km przed metą. - Jechaliśmy ok. 40 km/h i rozmawialiśmy o tym, by teraz szybciej odjechać peletonowi. Już by nas nie dogonili. Przyspieszyliśmy i z wiatrem w plecy jechaliśmy 60, może 65 km/h. I nagle wpadł na nas samochód - opowiada. Ekipa telewizyjna, która jechała feralnym pojazdem została wyrzucona z wyścigu.

- Być może to była szansa na wygranie etapu na Tour de France - powiedział Hoogerland, który wraz z czterema innymi kolarzami uciekał przed peletonem z ponad 6-minutową przewagą. - To na pewno była dla mnie okazja do walki o tytuł najlepszego "górala" wyścigu [Holender jest aktualnym liderem klasyfikacji górskiej - przyp. red]. Mam wrażenie, że byłem w najlepszej formie w całej karierze. Teraz nie wiem nawet jak będzie mi się jechało jutro - żali się Holender. - Ten kierowca nie zrobił tego umyślnie, ale jego błąd może zaważyć na całej mojej karierze - dodaje.

Hoogerland przepytywany przez dziennikarzy o bezpieczeństwo na trasie jest jednak zadowolony z tego, jak jest to zorganizowane podczas wyścigu we Francji. - Brałem udział w Giro d'Italia. Tam musieliśmy zjeżdżać z góry Montegrossi. To dopiero było ryzykowne. Niedzielny etap nie był niebezpieczny. Wszystko jest świetnie zorganizowane. Oczywiście na trasie jest mnóstwo motocykli i samochodów. ale weźcie pod uwagę, że to trzecia co do wielkości impreza sportowa na świecie, po igrzyskach i piłkarskim mundialu. To jasne, że będzie ich dużo na trasie. Być może trzeba po prostu ściślej przestrzegać reguł, ale coś takiego nie powinno się już powtórzyć. Ja tam wciąż kocham Tour de France - mówi.

W poniedziałek w Tour de France kolarze mają dzień przerwy. We wtorek kolarze pojadą w 158-kilometrowym, dziesiątym etapie z Aurillac do Carmaux. Pojedzie w nim też Hoogerland, choć po wypadku założono mu 33 szwy, a obie nogi ma zabandażowane. - Na rowerze czuję się w tym momencie lepiej, niż wtedy gdy wchodzę po schodach. Pojadę, choć nie wiem jak będzie.

- To nie jest w tym momencie istotne - odpowiedziało na pytanie o ewentualne kroki prawne wobec kierowcy samochodu kierownictwo teamu Vacansoleil.

Tak relacjonowaliśmy dziewiąty etap Tour de France »


Więcej o: