Tour de France. Armstrong przestrzega przed polowaniem na czarownice
14.07.2010
, aktualizacja: 14.07.2010 21:11
Lance Armstrong powiedział w środę, że będzie współpracował ze śledczymi, jeżeli ich zamiarem jest przeprowadzenie uczciwego dochodzenia, a nie polowanie na czarownice. Amerykański kolarz i jego była drużyna są oskarżeni o doping
ZOBACZ TAKŻE
- Kolarstwo. Tom Boonen po operacji (15-07-10, 14:57)
- Tour de France. Małe zwycięstwo Armstronga (14-07-10, 20:39)
- Oskarżenia Landisa. LeMond wśród świadków (17-07-10, 12:37)
- Tour de France. Mark Renshaw zdyskwalifikowany (15-07-10, 18:20)
- Tour de France. Frank Schleck: Organizatorzy igrają z życiem kolarzy (15-07-10, 13:40)
- 11. etap Tour de France. Zwycięstwo Cavendisha (15-07-10, 12:16)
- Tour de France 2010. Monfort dostał przepustkę (12-07-10, 22:45)
- Tour de France. Szmyd: Armstrong mnie zaskoczył (12-07-10, 07:34)
- Kolarstwo. 48 godzin Mai Włoszczowskiej (11-07-10, 22:48)
- Kolarstwo. Tour de France. Klęska Lance'a Armstronga (11-07-10, 19:41)
- Tour de France. Evans ma pękniętą kość łokciową (13-07-10, 20:38)
- Tour de France. Kontuzjowany Karpiec wycofał się z wyścigu (13-07-10, 13:47)
SERWISY
Armstrong odpowiedział w ten sposób na doniesienia o rządowym śledztwie w sprawie możliwego oszustwa i oskarżeń dopingowych kierowanych w stronę jego i jego byłych współpracowników. Kolarz przemówił przed rozpoczęciem 10. etapu tegorocznego Tour de France, w którym zajmuje 31. miejsce w klasyfikacji generalnej.
"New York Times" napisał, że amerykańskie władze wystosowały już wezwania na świadków na przesłuchania przed ławą przysięgłych. Sprawa dotyczy oskarżeń wystosowanych przez innego kolarza z USA, Floyda Landisa.
Landis, który został pozbawiony tytułu z Tour de France w 2006 r., powiedział, że używanie zabronionych substancji było w grupie US Postal bardzo popularne w czasach, gdy jeździł z Armstrongiem.
- Tak, jak powiedziałem. Jak długo będziemy mieć sprawiedliwe, uczciwe, wiarygodne śledztwo, będziemy z przyjemnością współpracować, ale w żadnym polowaniu na czarownice brał udziału nie będę - mówił siedmiokrotny zwycięzca wyścigu, który wygrał też walkę z rakiem. - Zrobiłem zbyt wiele dobrych rzeczy dla zbyt wielu ludzi.
Armstrong dodał, że z nim się nie kontaktowano i nie dostał wezwania na świadka od prowadzącego sprawę Jeffa Novitzky'ego. Nie jest też znany mu żaden kolarz, który zostałby na świadka wezwany.
Armstrong utrzymywał, że opowieści, które przenikają do mediów, to część "akcji" przeciwko niemu i zakwestionował potrzebę przeprowadzania federalnego śledztwa.
- Czy Amerykanie pomyśleliby, że to dobry sposób wydawania ich podatków? Niech sami zdecydują - mówi Armstrong.
Armstrong powiedział, że Landis, który niedawno przyznał się do dopingu po latach zaprzeczania, nie może być traktowany jako wiarygodna osoba. Dodał też, że nie wierzy, żeby inni kolarze wyszli z podobnymi oskarżeniami.
- Nie sądzę, żeby rząd miał budować sprawę na Floydzie Landisie - powiedział Armstrong, który nigdy na dopingu przyłapany nie był. - Jego wiarygodność zniknęła dawno temu.
Według Armstronga śledztwo powinna prowadzić Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) albo Światowa Agencja Antydopingowa (WADA).
- Jeśli myślicie, że macie sportowca, który złamał zasady... to nie baseball, to nie football; mamy kogoś, kto załatwia takie sprawy - wyjaśnia. - W swoim czasie miałem 500 kontroli dopingowych. Amerykańska Agencja Dopingowa [USADA] się tym zajmuje, UCI się tym zajmuje, WADA się tym zajmuje. Mamy agencję, która się tym zajmuje. Nie mam problemu z tym, żeby grać zgodnie z zasadami.
Armstrong wielokrotnie zaprzeczył już zaangażowaniu w doping i po raz kolejny powtórzył to w środę.
- Będę temu zaprzeczał, dopóki żyję - powiedział. - Nie ma w ogóle takiego tematu, że zmuszałem ludzi, zachęcałem ludzi, mówiłem ludziom, pomagałem ludziom, ułatwiałem... Absolutnie. Na sto procent - zarzekał się.
Kolarz zaprzeczył też, jakoby kiedykolwiek był nawet częściowym właścicielem drużyny Postal Service, która należała to Tailwind Sports.
- Byłem w tej drużynie zawodnikiem, miałem kontakt z Tailwind Sports, nie przeprowadzałem żadnych, ŻADNYCH transakcji z Postal Service, nic takiego - zapewnił.
- Nie byłem właścicielem spółki. Nie miałem akcji, nie czerpałem korzyści. Nie zasiadałem w zarządzie. Nie mogę być jaśniejszy ani czystszy - zakończył.
"New York Times" napisał, że amerykańskie władze wystosowały już wezwania na świadków na przesłuchania przed ławą przysięgłych. Sprawa dotyczy oskarżeń wystosowanych przez innego kolarza z USA, Floyda Landisa.
Landis, który został pozbawiony tytułu z Tour de France w 2006 r., powiedział, że używanie zabronionych substancji było w grupie US Postal bardzo popularne w czasach, gdy jeździł z Armstrongiem.
- Tak, jak powiedziałem. Jak długo będziemy mieć sprawiedliwe, uczciwe, wiarygodne śledztwo, będziemy z przyjemnością współpracować, ale w żadnym polowaniu na czarownice brał udziału nie będę - mówił siedmiokrotny zwycięzca wyścigu, który wygrał też walkę z rakiem. - Zrobiłem zbyt wiele dobrych rzeczy dla zbyt wielu ludzi.
Armstrong dodał, że z nim się nie kontaktowano i nie dostał wezwania na świadka od prowadzącego sprawę Jeffa Novitzky'ego. Nie jest też znany mu żaden kolarz, który zostałby na świadka wezwany.
Armstrong utrzymywał, że opowieści, które przenikają do mediów, to część "akcji" przeciwko niemu i zakwestionował potrzebę przeprowadzania federalnego śledztwa.
- Czy Amerykanie pomyśleliby, że to dobry sposób wydawania ich podatków? Niech sami zdecydują - mówi Armstrong.
Armstrong powiedział, że Landis, który niedawno przyznał się do dopingu po latach zaprzeczania, nie może być traktowany jako wiarygodna osoba. Dodał też, że nie wierzy, żeby inni kolarze wyszli z podobnymi oskarżeniami.
- Nie sądzę, żeby rząd miał budować sprawę na Floydzie Landisie - powiedział Armstrong, który nigdy na dopingu przyłapany nie był. - Jego wiarygodność zniknęła dawno temu.
Według Armstronga śledztwo powinna prowadzić Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) albo Światowa Agencja Antydopingowa (WADA).
- Jeśli myślicie, że macie sportowca, który złamał zasady... to nie baseball, to nie football; mamy kogoś, kto załatwia takie sprawy - wyjaśnia. - W swoim czasie miałem 500 kontroli dopingowych. Amerykańska Agencja Dopingowa [USADA] się tym zajmuje, UCI się tym zajmuje, WADA się tym zajmuje. Mamy agencję, która się tym zajmuje. Nie mam problemu z tym, żeby grać zgodnie z zasadami.
Armstrong wielokrotnie zaprzeczył już zaangażowaniu w doping i po raz kolejny powtórzył to w środę.
- Będę temu zaprzeczał, dopóki żyję - powiedział. - Nie ma w ogóle takiego tematu, że zmuszałem ludzi, zachęcałem ludzi, mówiłem ludziom, pomagałem ludziom, ułatwiałem... Absolutnie. Na sto procent - zarzekał się.
Kolarz zaprzeczył też, jakoby kiedykolwiek był nawet częściowym właścicielem drużyny Postal Service, która należała to Tailwind Sports.
- Byłem w tej drużynie zawodnikiem, miałem kontakt z Tailwind Sports, nie przeprowadzałem żadnych, ŻADNYCH transakcji z Postal Service, nic takiego - zapewnił.
- Nie byłem właścicielem spółki. Nie miałem akcji, nie czerpałem korzyści. Nie zasiadałem w zarządzie. Nie mogę być jaśniejszy ani czystszy - zakończył.
Najwolniejszy etap i fotofinisz »
-
01-02-2012 07:11
Kolarstwo przełajowe. Awantura w reprezentacji Belgii
-
29-01-2012 21:35
Contador czeka na decyzję. Dopingowa wojna wpływów
-
21-01-2012 12:49
Tour Down Under. Valverde wygrał piąty etap, Gerrans liderem
-
15-01-2012 13:27
Tour Down Under. Greipel wygrał kryterium poprzedzające wyścig
-
11-01-2012 16:38
Vuelta a Espana - trasa w północnej części kraju
-
06-01-2012 12:48
Kolarstwo. Utytułowany Holender woli Tour de Pologne od Tour de France
-
03-01-2012 15:30
Kolarstwo. Alejandro Valverde wraca do peletonu
Najczęściej czytane
- 1.Kolarstwo przełajowe. Awantura w reprezentacji Belgii
- 2.Kolarstwo. Polacy też odnosili sukcesy w Tour de France
- 3.Contador czeka na decyzję. Dopingowa wojna wpływów
- 4.Kolarstwo górskie. Piątek znów w tandemie. Ale już nie z Mają
- 5.Polski lider grupy w Giro d'Italia: Contador się mną dziwił
- 6.Decyzja ws. Contadora 6 lutego








