Sport.pl

Kolarstwo. Mistrzostwa Polski - przyjaźń na medal

Adam Gołąb, Kielce
27.06.2010 , aktualizacja: 27.06.2010 21:08
A A A Drukuj
Tour de Pologne Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta Tour de Pologne
Nie było ścigania się o tytuł mistrza Polski w podkieleckim Masłowie. Linię mety przejechali, trzymając się za ręce, Jacek Morajko i Mariusz Witecki (Mróz Active Jet). Ten pierwszy został złotym medalistą
- Na 99 proc. ktoś z naszej grupy wygra - zapowiadał przed wyścigiem Witecki. Na ciężkich, mocno pofałdowanych pętlach wokół Masłowa był faworytem numer jeden. Na nich stawiał pierwsze kroki jako kolarz, a w 2006 r. zdobywał na MP złoto. - Mamy na taką ciężką trasę najlepszą grupę w Polsce - dodawał.

W niedzielę kolarze Mróz Active Jet długo jednak pozwalali na wiele innym, zwłaszcza mającej w Europie najmocniejszą pozycję ekipie CCC Polsat Polkowice. Na czele - raz sam, raz w małych grupkach - najczęściej był jej przedstawiciel Bartłomiej Matysiak. - Trasa tak selektywna, że trzeba było jechać oszczędnie. Kontrolowaliśmy jednak wyścig. Gdy przewaga urosła do ośmiu minut, koledzy zaczęli ciężko pracować - zdradza Witecki. A on z nimi przesuwał się do przodu. Na ostatnie z 12 okrążeń wjechał już w prowadzącej piątce. A w niej obok niego Jacek Morajko i Piotr Osiński z Mroza oraz Dariusz Batek z CCC Polsat Polkowice i Maciej Bodnar z Liquigas-Doimo. Na ostatnim podjeździe na dwóch pierwszych nie było już mocnych. Wspólnie dojechali też do mety. - Jak trenowaliśmy razem, nawet w żartach zastanawialiśmy się, co byłoby, gdyby wyścig tak się skończył. I stało się - śmiał się Morajko i wyjaśniał, dlaczego nie rywalizowali do końca: - Mariusz miał już złoto, to się zamieniliśmy.

"Srebrny" Witecki był nie mniej szczęśliwy. - Jesteśmy przyjaciółmi, chodziliśmy razem do liceum. Teraz mieszkamy w Kielcach i razem trenujemy. A na trasie Jacek był troszkę silniejszy ode mnie, dlatego jemu to złoto się należało - podkreślał.

Sobotnie zmagania młodzieżowców to pokaz mocy ścigających się na co dzień we Włoszech kolarzy z Pacificu Toruń. Niemal cały czas na pierwszych pozycjach ktoś z tej grupy (a długo trójka w 4-osobowej ucieczce). Wygrał najaktywniejszy z nich - atakujący od pierwszego z dziesięciu okrążeń Paweł Charucki. - Zadrżałem o medal, gdy naszą czwórkę doszła ok. 110 km szesnastka. Ale wtedy od razu zaatakowałem znów - opowiadał zwycięzca. Jego ojcem jest Henryk Charucki, który przed 31 laty wygrywał Tour de Pologne, a podczas wyścigu towarzyszył synowi na trasie na motocyklu.

Mężczyźni - elita (215 km): 1. Jacek Morajko, 2. Mariusz Witecki (obaj Mróz Active Jet), 3. Maciej Bodnar (Liquigas-Doimo).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się