Kolarstwo górskie. Puchar Świata: Pierwszy start gwiazd. Maja jedenasta

Maja Włoszczowska

Maja Włoszczowska (Fot. Pawel Malecki / Agencja Gazeta)

Na trasie zdałam sobie sprawę, jak cholernie ciężki sport wybrałam. Na mecie chciałam już tylko zapomnieć, jak bardzo bolało - opowiada Maja Włoszczowska, która w niedzielnym wyścigu w Dalby Forest zajęła 11. miejsce.
W niedzielę rzeczywiście było ciężko. Malownicza trasa w północnej Anglii jest szalenie niewdzięczna - z trudnymi podjazdami, dająca kolarzom w kość, bezwzględnie eliminująca słabych. Do tego niewygodna, bo na starcie stanęło kilkadziesiąt zawodniczek. Mimo komunikacyjnego paraliżu nad Europą do Dalby Forest zjechała cała światowa czołówka. Były trzy medalistki ostatnich mistrzostw świata - Rosjanka Irina Kalentiewa, Norweżka Lene Byberg i Amerykanka Willow Koerber. Legenda kolarstwa górskiego Norweżka Gunn-Rita Dahle też się wybrała, choć mało kto spodziewał się jej powrotu do wielkiego ścigania po urodzeniu dziecka. Każda z nich żądna zwycięstwa, bo to pierwszy w sezonie wyścig Pucharu Świata, wysoko punktowany w kwalifikacjach olimpijskich.

Maja Włoszczowska i jej szkoleniowiec twierdzą, że najważniejsze w tym roku są mistrzostwa Europy (Polka broni tytułu) i świata, gdzie pechowy upadek odebrał wicemistrzyni olimpijskiej szansę startu. - Pozostałe imprezy bierzemy z marszu - mówi trener Andrzej Piątek.

- W Anglii byłam zaprogramowana na pierwszą dziesiątkę - mówi "Gazecie" polska kolarka. - Czuję niedosyt z 11. miejsca, bo do celu brakowało niewiele. Panie, które jechały przede mną, nie narzuciły wielkiego tempa, więc i mnie trudno było przebić się do czołówki. Na rundzie startowej [poprzedza pięć głównych rund] miałam już sporą stratę, którą starałam się nadrobić.

Z 28. miejsca po rundzie startowej Polka atakowała kolejne rywalki - kończąc kolejne rundy, była 18., 12. i 11. Tę pozycję utrzymała do końca.

- To był trudny wyścig. Tak jak mówiłam wcześniej, o bólu, jaki spotkał mnie na trasie, chcę jak najszybciej zapomnieć. Po następnych zawodach pomyślę pewnie tak samo - kończy zawodniczka CCC Polkowice.

Zwyciężyła Kalentiewa przed Koerber, trzecia była Czeszka Katerina Nash, która na igrzyskach w Nagano i Salt Lake City z powodzeniem jeździła na nartach. Anna Szafraniec (grupa JBG2) zakończyła wyścig na 21. miejscu, Paula Gorycka była 50., a Magdalena Sadłecka 64. (obie CCC).

O rowerowej akcji "Gazety" i Sport.pl czytaj na Polskanarowery.pl  »


Zobacz także
  • Rowerowe święto w Jeleniej Górze. Wielka Majówka
  • Sylwester Szmyd Sylwester Szmyd: Talentem nie byłem, ale chciałem pracować
  • Mark Cavendish Kolarstwo. Obsceniczny gest Cavendisha, zwycięstywo dopingowicza Valverde

Najnowsze informacje