Sport.pl

Aleksandra Dawidowicz mistrzynią świata w kolarstwie górskim!

sport.pl,pap
2009-09-02 , aktualizacja: 02.09.2009 12:06
A A A Drukuj
Aleksandra Dawidowicz Przemysław Iwańczyk Aleksandra Dawidowicz
Aleksandra Dawidowicz została mistrzynią świata do lat 23 w kolarstwie górskim. Zawody odbyły się w Australii.
Aleksandra Dawidowicz we wspaniałym stylu zakończyła swą młodzieżową karierę. Jest pierwszą Polką, która wywalczyła mistrzowskie złoto. We wspaniałym stylu też pokonała rywalki i zakończyła wyścig na pierwszym miejscu.

Dziesiąta zawodniczka Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (mimo groźnego wypadku na trasie) od początku wyścigu była na czele, tocząc zażartą walkę o prymat z inną Aleksandrą - Engen (Szwecja). I już po kilkunastu minutach zmagań oczywistym było, że to pomiędzy tymi zawodniczkami rozegra się walka o zwycięstwo.

W trakcie drugiej rundy jednak Polka miała ogromnego pecha... spadł jej łańcuch. To jednak nie przeszkodziło Aleksandrze Dawidowicz w walce o zwycięstwo. Mistrzyni Europy szybko się pozbierała i po chwili miała już kilkunastosekundową przewagę nad najgroźniejszą rywalką, którą powiększała z każdym metrem i której nie oddała aż do mety.

W zawodach startowała także inna reprezentantka Polski Paula Gorycka, która skończyła wyścig na dobrym, ósmym miejscu. A mogło być jeszcze lepiej. Polka już na początku wyścigu starła się z Francuzką Julie Bresset, jedną z faworytek do medali i zaliczyła nieprzyjemną wywrotkę.

- Wierzyłam głęboko, że zdobędę złoty medal, nie brązowy jak przed rokiem, ale tylko złoty. Marzyłam tylko o zwycięstwie" - powiedziała zawodniczka grupy CCC Polkowice, która w lipcu w Zoettemer wywalczyła także mistrzostwo Europy.

Dawidowicz zdeklasowała rywalki, wyprzedzając drugą na mecie Szwedkę Engen o ponad minutę. - Na końcowych metrach zwolniłam, wzięłam biało-czerwoną flagę i tak się wzruszyłam, jak nigdy wcześniej. Wyścig był trudniejszy niż w mistrzostwach Europy w Holandii. Dwa razy się przewróciłam, spadł mi łańcuch, ale szybko go zarzuciłam. W sumie chyba trzy razy musiałam gonić Szwedkę, która niespodziewanie była moją najgroźniejszą przeciwniczką. Bardziej obawiałam się Kanadyjki. Szwedka na podjeździe próbowała jeszcze odjechać, ale ja byłam silniejsza.

Dawidowicz przyznała, że startowała poobijana po wypadku na poniedziałkowym treningu. - Poobijana to za mało powiedziane. Ola tak wyrżnęła, poleciała głową do przodu na zjeździe, że myśleliśmy, że się zabiła. Nie chcieliśmy o tym mówić, ale ma ogromny fioletowy krwiak na biodrze. To, że po takim koszmarnym wypadku została mistrzynią świata, jest dla mnie niesamowite. Ona ma charakter - skomentował trener kadry Andrzej Piątek.

Relacja z wyścigu na blogu- Przemka Iwańczyka »


Podziel się