Sport.pl

Tour de France. Majka kontra bóg zła

- Na Mont Ventoux Rafał Majka może narozrabiać. Widać, że ma ochotę wygrać klasyfikację górską - mówi Zenon Jaskuła. W czwartek jeden z najtrudniejszych etapów Tour de France.
Najpierw, przez 112 km z Montpellier, będzie płasko. Potem kolarze pokonają Cote de Gordes (3,3 km, średnie nachylenie 4,8 proc.) i Col des Trois Termes (2,5 km, 7,5 proc.). Do Mont Ventoux zostaje wtedy 26,5 km.

- Tutaj Majka powinien już uciekać - mówi Zenon Jaskuła, trzeci kolarz TdF z 1993 r. - Szkoda mi go. Mógłby jechać dla siebie, walczyć o miejsce w dziesiątce, a tak ma 25-minutową stratę, bo chciał pomagać Contadorowi, który wycofał się z wyścigu. Ale ta strata może mu się akurat przydać na Mount Ventoux - dodaje Jaskuła.

Jego zdaniem Majka powinien w połowie etapu uciec peletonowi wraz z kilkoma tracącymi po kilkanaście minut do lidera kolarzami. - Nikt nie będzie ich przecież ścigał, bo nie liczą się w walce o żółtą koszulkę. Na Ventoux Majka może narozrabiać. Widać, że ma ochotę wygrać klasyfikację górską - mówi Jaskuła. Polak jest w niej drugi, ma 77 pkt i traci 3 pkt do prowadzącego Thibauta Pinota (FDJ).

Podjazd pod Mont Ventoux z wioski Bédoin ma 21,8 km. Ale pierwsze 6 km to tylko rozgrzewka. Potem przez 15,7 km trasa ma średnie nachylenie 8,8 proc. Francuski filozof Roland Barthes pisał, że Ventoux jest żądnym ofiar i niewybaczającym słabości bogiem zła. - Jeśli jesteś w formie, to ten podjazd może być przyjemny, ale jeśli masz słaby dzień, to stanie się przekleństwem. Jedziesz i jedziesz, a on zdaje się nie mieć końca - mówi Jaskuła.

Co takiego wyjątkowego jest w tej górze? Nie ma na trasie Tour de France podjazdu, który rozpoczynałby się na wysokości 290 m, a kończył na 1912 m.

Zaczyna się od jazdy przez las i już wówczas nie ma ani jednego miejsca, gdzie można na chwilę poczuć ulgę, którą przynosi płaski asfalt. Potem jest jeszcze gorzej, bo drzewa znikają, a słońce smaży zmęczone ciało. Krajobraz jest księżycowy, nic nie daje cienia, a można jeszcze trafić na silny wiatr, który wyciska resztki sił. Według prognoz może dziś wiać nawet 100 km na godz. Organizatorzy w środę skrócili etap o kilka kilometrów. Meta zostanie ustawiona w Chalet Reynard. To obniża trudność i rangę etapu, zwiększa za to bezpieczeństwo i kolarzy, i stojących na trasie kibiców. Ale i tak będzie ciężko.

Dobrze Ventoux opisał Nicolas Roche z Team Sky. - Oryginalność tej wspinaczki wynika z tego, że na innych podjazdach widzimy dookoła inne podjazdy. A Mont Ventoux po prostu wyrasta pośrodku niczego - mówił Roche. Przekładając to na himalajską skalę, Mont Ventoux przypomina Nanga Parbat - ośmiotysięcznik znajdujący się daleko od innych najwyższych gór świata. Tak samo jak na Ventoux pogoda bywa tam kapryśna i stanowi jedną z największych przeszkód. Tak samo jak tam wspinaczka zaczyna się bardzo nisko i dlatego jest taka trudna.

To tutaj w 1967 r. przesądził się los Toma Simpsona. Brytyjczyk w 40-stopniowym upale na kilka kilometrów przed metą spadł z roweru. W szoku krzyknął tylko do kibiców, żeby pomogli mu wsiąść z powrotem. A potem znowu z niego spadł. Zmarł tego samego dnia, a w kieszeni jego koszulki znaleziono ampułki z amfetaminą. W 1970 r. Eddy Merckx, jeden z najsilniejszych kolarzy w historii, zasłabł kilka minut po zwycięstwie.

Mont Ventoux może być przełomowe dla klasyfikacji generalnej i faworyci dobrze o tym wiedzą. Czy ktoś zatrzyma Chrisa Froome'a, który wygrał tu w 2013 r.? - Nairo Quintana będzie musiał spróbować go wykiwać, bo czas najwyższy, by w końcu zaatakował. W tym roku Froome na ósmym etapie utarł mu nosa podczas zjazdu. Quintana miał go niby na kole, robił wszystko, co mógł, ale Froome mu po prostu odjechał. Nawet nie chodziło o etapowe zwycięstwo, to był pokaz mocy - mówi Jaskuła.

Strategii jazdy na Mont Ventoux jest kilka, ale z historii wybija się jedna, niezwykła. W 1994 r. Eros Poli uciekał samotnie przez ponad 100 km i zaczął podjazd pod Mont Ventoux z 25-minutową przewagą. Kalkulował, że to powinno mu wystarczyć, bo na każdym kolejnym kilometrze pod górę rywale będą się zbliżać do niego o minutę. Po latach opowiadał, że był przerażony, gdy spojrzał na prędkościomierz. Jadąc w grupie, powinien wspinać się z prędkością 12-15 km na godz. - A jechałem 8 km na godz.! Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się podjeżdżać tak wolno - opowiadał Włoch, mistrz olimpijski z Los Angeles. Na metę wjechał z trzyminutową przewagą.

Poli był wielkoludem, mierzył 197 cm, Majka jest 25 cm niższy i ponad 20 kg lżejszy. Pod Mont Ventoux będzie wjeżdżał szybciej niż Włoch, gdyby wypracował sobie przewagę przed podjazdem, dogonić go byłoby potwornie trudno.

- Mówi się, że Tour de France kończy się na Mont Ventoux. Jeśli ktoś tam wjedzie, to później jest już z górki. To trochę uproszczenie, bo potem Alpy wcale nie są takie łatwe, ale kolarze na pewno poczują ulgę, kiedy będzie po wszystkim - mówi Jaskuła.

To żona Pepego, a to seksowna partnerka Cedrica! [WAGS MISTRZÓW EUROPY]


Więcej o:
Komentarze (7)
Tour de France. Majka kontra bóg zła
Zaloguj się
  • cxubmsqq1

    0

    Ciekawe, czy gazetowi spece sie teraz odezwa - 'narozrabial', Majka, oj, 'narozrabial': miejsce okolo 100-go, okolo 25 min straty.....

    No, Jaskula/Szczepanski: do tablicy chlopcy + przeprosic kibicow!!!!

  • casper1

    0

    Miałem okazję wjechać rowerem na Mont Ventoux, co prawda drugą stroną, nieco mniej stromą, ale zawsze. Piękna góra, wyrasta nie wiadomo skąd. Ludzie w samochodach klaskali, dopingowali, na szczycie gratulowali. Czułem się jak gwiazda kolarstwa. Na górze bardzo mocno wiało, przy wjeździe po prostu mocno to spowalniało, ale dopiero przy zjeździe było strasznie. Pierwsze kilometry ostrego wiatru, jeden silny podmuch i można polecieć w przepaść. Po wielu kilometrach wyprawy miałem całkowicie przetarte opony i pech chciał, że przy dużej prędkości przetarłem też dętkę. Pompowałem chwilę i jechałem dalej, i tak kilka razy, z duszą na ramieniu. Było pięknie, to jeden z najbardziej niezapomnianych podjazdów w moich rowerowych przygodach. Widząc tabliczkę upamiętniającą Toma Simpsona wzruszyłem się, było na niej napisane "There's no mountain too high". Po lekturze artykułu widzę, że chodziło jednak o inny "high", trochę teraz jestem na siebie zły za tamto wzruszenie. Ale Mont Ventoux polecam - piękna sprawa!

  • cxubmsqq1

    0

    Szczepanski/Jaskula - Majka wlasnie ... 'rozrabia' paletajac sie gdzies daleo z .... tylu!

    Po cholere balon jest pompowany przez pseudospecow???

  • blekitnyogr11

    0

    Się Dominik podniecił a tu masz - trasa zmieniona, skrócona i cały tekst wziął w łep. Majka już nie podjedzie pod tę górkę, bo w planie już jej nie ma - za duży wiatr.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX