Sport.pl

Doping: "Syberia" straszy w sporcie. Czy Hiszpanie ostatecznie zamiotą pod dywan swoją największą aferę dopingową?

Powraca Eufemiano Fuentes, mroczne widmo sportu. Tym razem chodzi o zamrożone przez niego, a zarekwirowane przez śledczych 211 torebek krwi i osocza. Wkrótce się dowiemy, czy łowcy dopingu dostaną te torebki i odkryją, czyja to krew, czy też wszystko zostanie zniszczone. Niejedna gwiazda czeka na ten werdykt w strachu
- Gdybym zdradził wszystko co wiem, Hiszpanii trzeba by było zabrać piłkarskie mistrzostwo świata z 2010 roku. Obsługiwałem kolarzy, piłkarzy, tenisistów, lekkoatletów, bokserów - chwalił się kiedyś doktor Eufemiano Fuentes. Ginekolog, który został lekarzem sportowym, i w Madrycie prowadził klinikę zdemaskowaną w 2006 roku jako dopingowy punkt handlowo-usługowy: pełną pudeł z lekami z czarnego rynku, rozpisek dopingowych oraz torebek krwi. Krwi podrasowanej w wirówkach, schłodzonej i czekającej na ponowne wstrzyknięcie sportowcom. W swoim slangu doktor nazywał przechowywanie krwi "Syberia", a torebki oznaczał pseudonimami. Najczęściej imionami psów klientów. Za podrasowanie torebki krwi brał 4 tysiące euro. Za drugą była już zniżka.

"Lista Fuentesa? Nie zdziwiłbym się nawet gdybym zobaczył tam króla"

Miał klientów z całego świata, ze sportowego szczytu, bo tylko takich nie odstraszały jego stawki. - Rocznie wychodziło ok. 50 tysięcy euro - przyznawał amerykański kolarz Tyler Hamilton, skruszony dopingowicz. U szczytu potęgi Fuentes wystawiał faktury na około 6 milionów euro rocznie. Miał na swoich usługach hematologów, farmaceutów. Jego klienci dostawali specjalne mapki, na których kółeczkami było zaznaczone, gdzie w Europie mogą się umówić na transfuzję i podanie dopingu przez któregoś ze współpracowników doktora. - Na mojej mapce było tyle kółek, że ledwo widziałem spod nich Francję - wspominał kolarz Joerg Jaksche, kolejny skruszony dopingowicz. A o liście klientów doktora Fuentesa mówił tak: "Nie zdziwiłbym się nawet gdybym zobaczył na niej hiszpańskiego króla".

Po tym będziesz szczekać. A po tym muczeć

Doktor czuł się bezkarny. - Po tym będziesz szczekać - żartował, przepisując swoim pacjentom oxyglobinę, czyli hemoglobinę dla psów. - A po tym muczeć - gdy dawał actovegin, zrobiony z krwi cieląt. "Jest zakochany w ryzyku, pieniądzach i sobie samym" - pisał o nim dziennik "ABC". Podczas swojego procesu Fuentes, bardzo inteligentny i pewny siebie, wodził wszystkich za nos. Nie można go było skazać za doping, bo doping w chwili zatrzymania go w 2006 roku nie był jeszcze w Hiszpanii karalny. Proces dotyczył ewentualnego narażenia pacjentów na uszczerbek na zdrowiu. A doktor na sali sądowej przekonywał, że to co podawał i co robił z krwią mogło tylko jego pacjentom pomóc, a nie zaszkodzić. - Jeśli sportowiec wystawia zdrowie na szwank, reaguję jako lekarz: to czy lek jest zabroniony w sporcie, czy nie, ma wtedy dla mnie drugorzędne znaczenie - tłumaczył kiedyś. Jednocześnie wysyłał cały czas swoim byłym klientom sygnały, że wie dość, by ich pogrążyć. Zapowiadał, że sekrety trzyma na razie w sejfie, ale może opisze je w książce.

Contador pojawia się i znika

Żadnej książki jeszcze nie wydał. Wrócił na Wyspy Kanaryjskie, skąd pochodzi. Ponoć działa teraz w triathlonie. Z ponad dwustu jego klientów - taką liczbą Fuentes się chwalił - zidentyfikowano tylko kolarzy. Ponad 50, z imienia i nazwiska, na podstawie zarekwirowanych u doktora torebek z krwią i wypisanych na nich kodów. To były znane, a czasem bardzo znane nazwiska: Jan Ullrich, Ivan Basso, Alejandro Valverde, Michele Scarponi, wspomniani Hamilton i Jaeksche. W pierwszych informacjach pojawiał się też Alberto Contador, ale został oczyszczony z zarzutów w dość niejasnych okolicznościach.

Znani piłkarze z ligi hiszpańskiej

Nie pojawiły się nazwiska z żadnego innego sportu. Mimo że kolarz Jesus Manzano, który jako pierwszy opowiedział publicznie o dopingowych praktykach grupy Kelme, której Fuentes był lekarzem, wspominał że w korytarzach jego kliniki widywał bardzo znanych piłkarzy z ligi hiszpańskiej. Wszystko wskazuje na to, że doping u doktora kupował przez kilka lat Real Sociedad San Sebastian, między innymi w 2003, gdy jego piłkarze grali w Lidze Mistrzów. Ale nikomu włos nie spadł z głowy."Le Monde" napisał, że klientami były też drużyny Barcelony, Realu, Valencii, Sevilli i Betisu Sevilla, ale francuski dziennik musiał za to zapłacić odszkodowania, sąd uznał że nie miał wystarczających dowodów. Reszta została zamieciona pod dywan. I ciągle się spod tego dywanu wysuwa. Teraz na przykład wraca sprawa wspomnianych 211 worków z krwią i osoczem.

Zniszczyć torebki

W maju minie już 10 lat od kiedy funkcjonariusze Guardia Civil zrobili nalot na klinikę i mieszkanie Fuentesa i zatrzymali doktora oraz jego współpracowników w ramach obławy nazwanej Operacion Puerto. W kwietniu miną 3 lata od kiedy Fuentes został skazany na rok więzienia w zawieszeniu i cztery lata zakazu wykonywania zawodu lekarza. Ale dopiero w najbliższych dniach madrycki sąd ma wreszcie ogłosić swoją decyzję w sprawie dziewięciu apelacji od wyroku, złożonych między innymi przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), Międzynarodową Unię Kolarska (UCI) i władze hiszpańskiego sportu. To byli podczas procesu oskarżyciele posiłkowi. I nie zgodzili się m.in. z decyzją sędzi Julii Patricii Santamarii, która odrzuciła ich prośby o dostęp do zarekwirowanych w śledztwie torebek z krwią i komputerów doktora. I zdecydowała, że torebki mają zostać zniszczone po zakończeniu procesu.

Sędzia: To nie jest sąd nad dopingiem, tylko procedurami medycznymi

Po zatrzymaniu doktora jego "Syberia" została przeniesiona z madryckiej kliniki do laboratorium antydopingowego w Barcelonie. Tam - jak przypomniał w poniedziałek "The Telegraph" - leży teraz te 211 worków. Jeszcze 100 z nich nie ma zidentyfikowanego właściciela. Niektóre osoby przechowywały u Fuentesa więcej niż jedną taką porcję krwi (np. Jan Ullrich miał dziewięć), więc na pewno nie chodzi o aż 100 niezidentyfikowanych dopingowiczów. Według nieoficjalnych informacji, ma ich być 35. Sędzia Santamaria nie tylko zgodziła się na identyfikację i nakazała zniszczenie torebek, ale nie dopuszczała też podczas rozpraw pytań o nazwiska klientów doktora innych niż już zidentyfikowani kolarze. Sama też o to nie pytała. Doktor mówił: dajcie listę kodów, to wam wszystko przyporządkuję. Ale sędzia nie podejmowała wątku. Wyjaśniała, że nie doping jest przedmiotem rozprawy, ale procedury medyczne. Mówiła, że musi przestrzegać hiszpańskich przepisów o prawie do prywatności.

"Są sporty, które mają świetnych prawników..."

Dlaczego kolarzy to prawo do prywatności nie dotyczyło? Bo lista kolarzy którzy byli klientami Fuentesa wypłynęła jeszcze na etapie śledztwa, zapewne od kogoś z Guardia Civil. Potem nie wypływało już nic, a z namierzonych kolarzy udało się ukarać tylko sześciu. Dla pozostałych karą był wstyd. Ale innym sportom nawet tego oszczędzono. - Są sporty przeciw którym nie możesz występować, bo mają świetnych prawników - tłumaczył sam Fuentes, ale z nim nigdy nie wiadomo, w co gra. WADA i UCI nie chcą żeby na namierzeniu kolarzy ta afera się skończyła, dlatego apelowały. Sąd rozpatrzył te apelacje już pod koniec 2015 roku, ale zanim ogłosi co postanowił, dał sobie kilka tygodni na napisanie uzasadnień. Hiszpańskie media przewidują, że werdykt poznamy w ciągu kilku najbliższych dni.

Czas się kończy. W czerwcu 2016

Czas jest bardzo ważny, bo niedługo sprawa się przedawni. Już by się przedawniła, gdyby nie to, że z początkiem roku 2016 wszedł w życie nowy kodeks antydopingowy WADA. On wydłużył okres przedawnienia z 8 do 10 lat. Ale nie jest jasne, czy uda się pod nowe reguły podciągnąć taką sprawę jak Puerto. Nawet jeśli się uda, to czasu i tak jest mało: jeśli WADA nie dostanie torebek teraz i do czerwca 2016 nie znajdzie sportowców z DNA pasującym do DNA z torebek - gra skończona. Jeśli sąd nie wyda torebek - gra będzie skończona już teraz. Zostanie wtedy tylko liczyć na to, że doktor Fuentes kiedyś zbiednieje i będzie musiał jednak napisać tę książkę. Na razie, jak się wydaje, dużo więcej zyskał na tym, że się od pisania powstrzymał.

Ibrahimović, Rybus, Terry. Im kończą się kontrakty [LISTA]




Więcej o:
Komentarze (16)
Doping: "Syberia" straszy w sporcie. Czy Hiszpanie ostatecznie zamiotą pod dywan swoją największą aferę dopingową?
Zaloguj się
  • 1group

    Oceniono 1 raz -1

    Wilkowicz,niby taki znawca sportu,a udaje,że nie wie,iż wszystkie dobre wyniki sportowcy zawdzięczają "odżywkom". Nie biorący,nie mieszczą się w pierwszej dziesiątce wyników,w każdej dyscyplinie.

  • boliver

    Oceniono 7 razy -1

    bez zmaz jak oszust lance---amstrong dla przypomnienia

  • zlosliwyskrzat

    0

    A słyszałem, że takie rzeczy to tylko w Rosji a tu Hiszpania?!?

  • kocurxtr

    Oceniono 4 razy 0

    "[...]z decyzją sędzi Julii Patricii Santamarii, która odrzuciła ich prośby o dostęp do zarekwirowanych w śledztwie torebek z krwią i komputerów doktora. I zdecydowała, że torebki mają zostać zniszczone po zakończeniu procesu.
    Sędzia: To nie jest sąd nad dopingiem, tylko procedurami medycznymi"

    jakbym słyszał naszych sędziów....
    ciekawe ile dostała pod stołem

  • nagabywacz-kur

    Oceniono 3 razy 1

    czekać na to kiedy Żelwandowscy wpadną ;)

  • popijajac_piwo

    Oceniono 5 razy 1

    Hiszpania? Kolejny katoholicki kraj...

  • kocurxtr

    Oceniono 3 razy 3

    ... a ciemny lud ogląda igrzyska...

  • krolowa-mroku

    Oceniono 9 razy 3

    Pana Bjoergena też tak chronią?

  • marlicho

    Oceniono 5 razy 3

    Za dużo by stracili bogaci ludzie, gdyby to zostało ujawnione. Na pewno niczego się nie dowiemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX