Sport.pl

Tour de France. Froome na celowniku. Podejrzenia co do jego dopingu

Lider Tour de France musiał uchylić przednią klapę swojego wyścigowego organizmu i przekonać, że nie jest jednak taki niezwykły. Żeby nie myśleli, że jest nowym Armstrongiem.


Normalnie dzieje się na odwrót. Normalnie sportowiec chwali się swoją kosmicznością, wyjątkowością, że płuca ma jak rasowy arab, serce jest pompą Grundfosa, a w krwi ma więcej czerwonych krwinek niż jest u kenijskiego maratończyka. Zachwycaliśmy się kosmicznym organizmem Miguela Induraina, Lance'a Armstronga, w "Wyborczej" robiliśmy odpowiednie, efektowne infografiki.

Ale w czasach post-Armstrongowych to się skończyło. Kosmiczność już jest bardzo podejrzana. Chris Froome musiał przekonać podczas dnia przerwy w wyścigu, że to, co zrobił na dziesiątym etapie Tour de France - odjechał jak na motorze Nairo Quintanie i Alberto Contadorowi, wyśmienitym góralom - nie było wyczynem przybysza z Kryptonu, lecz z naszego Układu Słonecznego.

To było bardzo ważne, żeby zrzucić z siebie podejrzenia o doping przed czterema kluczowymi górskimi etapami, w tym przed sobotnim, przedostatnim w wyścigu, kończącym się legendarnymi serpentynami l'Alp d'Huez.

- Nie wiem, czy liczby coś naprawią, nie dbam o to - powiedział Froome po wysłuchaniu krótkiego wykładu o fizjologii i biomechanice przygotowanego dla stłoczonych dziennikarzy przez głównego trenera Team Sky Tima Kerrisona.

Powinniśmy się wsłuchać w tę debatę i w wyjaśnienia.

Polaków czeka to samo?

Od przyszłego sezonu będzie ona dotyczyła również Michała Kwiatkowskiego i Michała Gołasia, którzy odchodzą z zespołu Etixx - Quick-Step i dołączą do Team Sky. Mistrz świata chce wygrywać wielkie wyścigi, tak jak wygrywa je Froome. A więc w przyszłym roku także na niego podczas ciężkiego podjazdu ktoś z kibiców może wylać kubek moczu, jak to się zdarzyło Brytyjczykowi i niektórym jego kolegom. I jego ktoś może opluć jak Luke'a Rowe, i on może podczas wspinaczki dostać od kolarskiego kibola kuksańca w żebra jak Richie Porte lub może przeczytać o sobie na asfalcie napis, jaki przeczytał Froome: "Tony Gallopin jedzie na czysto. A ty, Chris?".

Niebotyczne osiągi Froome'a

Główny trener Team Sky odpowiadał na zarzuty francuskich mediów. W telewizji podczas transmisji z wyścigu ekspert i naukowiec Pierre Sallet twierdził, że Froome podczas podjazdu na La Pierre-Saint-Martin osiągnął moc ponad 7 na kilogram wagi ciała, zaś jego średnia moc podczas podjazdu przekroczyła 425 W.

Sallet jest członkiem zakonu antydopingowych krzyżowców. Opracował metodę szacowania mocy osiąganej przez kolarzy na podjazdach. W środowisku krąży opinia, że wszystkie wyniki powyżej 6,5 W/kg i powyżej średniej 410 W są z pewnością osiągnięte dzięki dopingowi. Sallet stwierdził w telewizji, że takie osiągi jak Froome mieli tylko Lance Armstrong i Jan Ullrich w czasach, gdy byli naszprycowani EPO. Telewizja ubarwiła wypowiedź odpowiednimi zdjęciami antybohaterów i Froome'a.

Trener ekipy Sky odpierał zarzuty: w rzeczywistości Froome osiągnął moc 5,48 W/kg i 414 W. I że z szacunkami trzeba uważać, bo Brytyjczyk waży mniej, niż myślał Sallet (67,5 kg, a nie 71), i używa owalnej tarczy przedniej w rowerze, która zafałszowuje szacunki. Rzucił jeszcze inne dane z sensorów - w tym informację, że maksymalne tętno Froome'a wyniosło 174 uderzenia na minutę, czyli było bardzo wysokie, ale zarazem normalne w krańcowych wysiłkach u kolarzy. Dotąd uważano, że z niewyjaśnionych przyczyn nawet podczas najtrudniejszych wspinaczek serce Froome'a bije nie częściej niż 165 razy na minutę, co byłoby mocno podejrzane.

Trener Froome'a brzmiał wiarygodnie, miał w ręku twarde dane. Nie powiedział, że kolarski światek jest znów podzielony; że krytyką lidera Tour de France zajmują się Francuzi, a bronią go Brytyjczycy, tacy jak David Walsh, który przez lata polował na Armstronga z tych samych powodów, z których teraz podejrzany jest Froome.

Trener nie powiedział też, że niechęć środowiska i ochota do krytyki biorą się z zawiści wobec bogactwa Teamu Sky, z powodu tych jaguarów, którymi jeżdżą nawet brytyjscy dziennikarze przypisani do zespołu, tych luksusowych range roverów, tych ultrakomfortowych autobusów. I milionowych kontraktów.

Zamiast tego powiedział, że wysiłek, jaki wykonał podczas zwycięskiego 10. etapu Froome, był największy we wszystkich wielkich Tourach, w których Brytyjczyk brał udział (10), i jaki on zarejestrował w swojej karierze.

Kto mówi prawdę?

Ale wcześniej, jeszcze przed Pirenejami, gdzie tak zabłysnął Brytyjczyk, skradziono dane z komputera Team Sky. Wśród przechwyconych plików był zapis wskaźników fizjologicznych i biomechanicznych Froome'a, gdy odniósł kluczowe zwycięstwo na Mont Ventoux z 2013 roku, które przypieczętowało jego pierwszy triumf w Tour de France.

Do otrzymania tych danych i przekazania ich dalej do przetworzenia przyznał się Antoine Vayer, były trener Festiny, jeden z najważniejszych członków zakonu walczącego z dopingiem. Vayer żartuje, że otrzymał dane od Lisbeth Salander, hakerki z kryminału "Millenium".

Okazało się, że prawdziwe dane z czujników w pedałach z 2013 roku pokrywają się z wyliczeniami członków antydopingowego zakonu, takich jak Vayer czy Sallet. Dlatego gdy szefowie Sky upublicznili najnowsze wyniki Froome'a z tego touru, Vayer na Twitterze wpisał: "Wielki śmiech!", uznając, że po prostu zostały one sfałszowane.

Forumowicze mu wierzą, z uporem pisząc "Froomstrong".



Tour de France... i nie tylko. Największe kolarskie kraksy [ZDJĘCIA i WIDEO]




Więcej o:
Komentarze (31)
Tour de France. Froome na celowniku. Podejrzenia co do jego dopingu
Zaloguj się
  • sk19710316

    Oceniono 74 razy 72

    Niektórzy chcieliby zalegalizować doping, ale to niemożliwe. Gość na motorze z kamerą nie nadążyłby za peletonem.

  • fakit.pl

    Oceniono 55 razy 37

    Armstrong jak jeździł to też był 'czysty', całe g*wno wypłynęło potem...

  • fackir

    Oceniono 43 razy 19

    w kolarstwie należy pytać czy którykolwiek kolarz w większym wyścigu jest "czysty"

  • tacx

    Oceniono 19 razy 15

    W 2009 jak napisałem że Armstrong jedzie na dopingu to red Leniarski łaskaw był nazwać mnie "niewychowanym tacx'em" (przepraszam za brak polskich cudzysłowów). Niech mi wolno będzie i tym razem zwrócić uwagę że o tym czy ktoś jedzie na czysto nie świadczą kryteria umowne ustalane przez psportowych fizjologów ale parametry każdego przebadanego kolarza. podstawowym parametrem który winien być brany pod uwagę przy ocenie klasy kolarza jest Vo2. I właściwie jedynym. mając ten paramter można wyliczyć wszystko właściwie. Fromme widząc jego sprinty w górach musi mieć ten parametr niebotyczny a jego układ oddechowy musi przy tej kadencji mieć chyba dodatkowe skrzela. On ma za małą masę mięśniową by jechać choćby jak Armstrong nie mówiąc już o Ullrichu dawniej. On musi jeszcze szybciej kręcić a to stawia jeszcze większe wymagania aparatowi transportu tlenu. i należy sobie zadać pytanie czy kolarze będący na pograniczu anoreksji jak Wiggins czy Fromme oraz paru innych sa w stanie generowac takie moce bez pomocy czy to farmakologicznej czy technologicznej czy jakiejkolwiek innej. i odpowiedź może kryć się właśnie w tym parametrze którego Froome nie ujawnił i nigdy raczej tego nie zrobi. Te parametry które pokazał mieszczą się w granicach profesjonalnej wiarygodności kolarza. ale nie oznacza to wcale że ktoś kto się mieści w tych widełkach jedzie na czysto. moze, ale nie musi. Bo jego organizmu po prostunie stać na generowanie nawet granicznych wartości bez wspomagania a tym bardziej ponadgranicznych
    Poza tym trzeba spojrzeć na jego wyniki. Pojawił się ni z gruszki ni pietruszki na Vuelcie '11. Wcześniej nie miał jakichś większych osiągnieć, był przecietnym czasowcem i nagle w rok faceta jakby podmienili. Nic do niego nie mam. jest sympatyczny, kulturalny, nawet skromny, ale te jego wyniki sa przerażajace po prostu. Jak czytam ze pod Plateau de Beille wykręcili teraz z wiatrem w oczy lepszy czas niż armstrong w najlepszym Tourze swojej kariery w 2004r to cóż.. Chyba uwierzę w marginal gains, ale dopiero po kilku latach jak nic nie wypłynie z tego bajora.

  • Marlena Woyetz

    Oceniono 19 razy 15

    Po polsku, panie redaktorze, tytuł tekst brzmiałby: "Podejrzenia o doping". tak po prostu, bo to kolarz jest o coś podejrzewany a nie jego doping. "Podejrzenia co do jego dopingu". Coś nie tak z tym dopingiem? Wadliwy:)? No ale niech się pan nie przejmuje, nie takie brednie GW sprzedaje.

  • pregierz

    Oceniono 25 razy 13

    Brali, biora , będa brali. Licza się emocje live, potem to tylko historyczne dysputy.

  • hiszpan25

    Oceniono 16 razy 8

    czy tu nie powinno byc jak w konstytucji? domniemania niewinnosci? jesli nie udowodniono dopingu badaniami to przyjmujemy ze dopingu nie bylo... a nawet jesli byl to w nowy jeszcze nie zakazany sposob i trzeba by udowodnic ze bylo to nieuczciwe i zmienic przepisy na przyszlosc. obecnie wg mnie kazdy zwyciezca musi sie tlumaczyc ze nie jest oszustem mimo, ze nikt mu tego nie potrafi udowodnic... jak dla mnie jest to paranoja...

  • goalkeeper.pl

    Oceniono 50 razy 8

    Dane opublikowane przez Sky są nieprawdziwe ponieważ. 1)Z takimi wartościami w/kg jak podane prze Sky to Froome mógłby walczyć nokautować rywali w Karpackim Wyścigu Kurierów, a nie w Tour de France 2)Jakimś cudem Gesink, który stracił tamtego dnia ponad półtorej minuty do Froome'a osiągnął wartość bardzo bliską 6w/kg, a jednak nie wiedzieć dlaczego przegrał z Chrisem i to wcale nie o kilka czy kilkanaście sekund.

    Nie wiem czy Sky stosuje doping czy nie jednak nie da się ukryć, że jazda wygląda na podejrzaną.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX