Sport.pl

Tour de France. Somnambulicy na rowerach. Senny etap

Michał Kwiatkowski dzielnie prowadził Tony'ego Martina, który pozostał liderem Tour de France. Senny etap nad Sommą wygrał inny Niemiec, André Greipel.
Miało mocno wiać i w tym tkwiła nadzieja na ciekawy etap. Czekaliśmy, aż ktoś ucieknie peletonowi, który smagany wiatrem nie będzie potrafił zorganizować się na tyle, by dogonić zbiega. Nic z tych rzeczy. Rywalizacja na 190-kilometrowym etapie z Arras do Amiens była emocjonująca tylko przez kilkanaście ostatnich sekund. Kolarze jakby poczuli powagę sytuacji i skryli się w okopach - przejeżdżali w końcu wzdłuż Sommy, nad którą w największej batalii I wojny światowej zginęło ponad milion osób.

Mimo kilku kraks na piątym etapie z Tourem pożegnał się tylko Francuz Nacer Bouhanni (Cofidis). To on miał być jednym z tych, którzy mogli wygrać sprinterski finisz. Wśród faworytów był też Mark Cavendish (Etixx-Quick Step), którego przez kilkanaście ostatnich kilometrów prowadził Michał Kwiatkowski. Polak pracował też dla lidera wyścigu Tony'ego Martina. Kwiatkowski zwolnił 2 km przed metą, ale sprinterzy wystrzelili dopiero na ostatnich 300 m. Najszybszy, po raz drugi w tym Tourze, był André Greipel (Lotto Soudal). Za nim finiszował Peter Sagan (Tiknoff-Saxo), a Cavendish był trzeci. Faworyci całego wyścigu - Chris Froome (Sky), Alberto Contador (Tinkoff-Saxo), Vicenzo Nibali (Astana) i Nairo Quintana (Movistar) pilnowali się nawzajem.

Z roweru spadł Rafał Majka (Tinkoff-Saxo). Nie wiadomo, czy przez to jechał wolno, bo na metę dotarł dopiero 14 minut po Greipelu. Cieszą się za to Niemcy. Po słabszych latach mają lidera wyścigu, którym pozostaje Tony Martin, i zwycięzcę dwóch z pięciu etapów Touru, czyli Greipela.

Szkoda za to kibiców, bo na razie na Tourze dzieje się niewiele. Może po prostu wiało zbyt słabo? A może organizatorzy popełnili błąd i wyścig w góry wjedzie zbyt późno, dopiero 14 lipca, podczas dziesiątego etapu? Tak płaskiego Touru nie było od 2004 r... I na razie o jego atrakcyjności świadczą głównie upadki. A to słaba strategia marketingowa.

Tour de France... i nie tylko. Największe kolarskie kraksy [ZDJĘCIA i WIDEO]


Więcej o: