Sport.pl

Radosław Romanik: śni mi się kolarstwo; żal, że nie można cofnąć czasu

PAP, wm
20.10.2012 , aktualizacja: 20.10.2012 08:39
A A A Drukuj
kolarstwo

kolarstwo (Fot. BOGDAN CRISTEL REUTERS)

Uczestnik igrzysk w Atenach Radosław Romanik ciężko znosi rozstanie z kolarskim peletonem. Karierę zakończył w czerwcu w wieku 44 lat. Jak podkreślił, bardzo tęskni za wyścigami, które śnią mu się po nocach. Żałuje, że czasu nie da się cofnąć.
Na jednym z blogów sympatyków tej dyscypliny napisano: "Radosław Romanik zakończył karierę. Powtórzmy: Radosław Romanik zakończył karierę. A przecież +Dziadek+ wydawał się być niezniszczalny. Niewielu kolarzy może się pochwalić tak długą i pełną sukcesów karierą, niewielu zasłużyło sobie na tak duży szacunek i podziw w peletonie. Dlatego wiadomość o zakończeniu kariery, chociaż spodziewana, zaskakuje i sprawia, że robi się jakoś smutno, bo z peletonu ubył nie tylko kolarz, ale także wyraźna osobowość".

Romanik przyznał, że spotkał się z wieloma dowodami sympatii, tym bardziej jest mu smutno na myśl o zakończeniu czynnego uprawiania sportu.

"Serce wyrywa się do rywalizacji na szosie, wyścigi śnią mi się po nocach, ale raz podjętej decyzji nie zmienię. Była już najwyższa pora, by więcej czasu poświęcić rodzinie i zwolnić sportowe tempo, które utrzymywałem przez 30 lat. Trzeba też było bardziej zadbać o zdrowie" - powiedział PAP.

Wspomniał, że pomaga w pracy żonie, chociaż wolałby to czynić w kolarstwie. "Wolny czas przeznaczam żonie Bernadetcie w prowadzeniu sklepu, m.in. ogólnospożywczego. Często staję za ladą i sprzedaję na przykład piwo. Ot, taki już los byłego sportowca. Chciałbym być blisko kolarstwa, pomagać np. w szkoleniu młodych i organizacji zawodów, chciałbym wykorzystać bogate doświadczenie, ale jak na razie konkretnych propozycji nie otrzymałem" - zaznaczył mieszkaniec Chełmska Śląskiego koło Jeleniej Góry.

Jego zdaniem polskie kolarstwo zrobiło się hermetyczne. "Jeszcze kilkanaście lat temu panowała w tej dyscyplinie lepsza atmosfera. Kiedy jednak tylko mogę, staram się być blisko peletonu" - dodał.

Do utrzymywania kontaktu z rowerem Romanika motywują też względy zdrowotne. "Podczas tak długiej kariery przyzwyczaiłem organizm do systematycznego, sporego wysiłku. Trudno zerwać z nim z dnia na dzień, bo mogłoby to mieć przykre konsekwencje. Gdy kilka dni nie jeżdżę, odczuwam bóle w całym ciele, największe w płucach. Dolegliwości te znikają podczas jazdy. Wsiadam na rower dwa, trzy razy w tygodniu i pokonuję jednorazowo ok. 40-50 km w rejonie Lubawki, Kowar i Bukówki. Być może będę musiał jeździć na rowerze do późnej starości" - powiedział z uśmiechem zawodnik, który zakończył karierę w grupie Bank BGŻ. Wcześniej był kolarzem zespołów m.in. Victoria Rybnik, Zibi Casio Częstochowa, CCC Polsat i DHL-Author.

Co jakiś czas spotyka się z kibicami i młodzieżą. Opowiada o swojej karierze, zachęcając do uprawiania sportu. "Właśnie wybieram się do Jaczkowa. Będzie tam też Zbigniew Filip, biathlonista, uczestnik igrzysk olimpijskich w Albertville" - wspomniał.

Romanik może się pochwalić licznymi kolarskimi dokonaniami. Był m.in. mistrzem Polski w wyścigu ze startu wspólnego (2001), sześciokrotnie triumfował w Bałtyk-Karkonosze Tour (1993-2008), zwyciężał w Wyścigu Dookoła Słowacji (2006), Małopolskim Wyścigu Górskim, Solidarności i Olimpijczyków oraz Szlakiem Walk Majora Hubala (wszystkie 2002), wygrał też Pro Ligę (2005). W jedynym starcie w Giro d'Italia (2003) zajął 33. miejsce w klasyfikacji końcowej.

Zobacz więcej na temat: