Sport.pl

Lance Armstrong: Ikona spadła na bruk

Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA) pozbawiła siedmiokrotnego zwycięzcę Tour de France wszystkich triumfów w Wielkiej Pętli. Został też przez nią dożywotnio zdyskwalifikowany. Wcześniej kolarz stwierdził, że jest zmęczony wieloletnią walką o dobre imię.
40-letni Armstrong, jeden z największych sportowców, człowiek-legenda, który zwalczył raka i wrócił do triumfów w sporcie, napisał oświadczenie na swojej stronie lancearmstrong.com, tuż przed oficjalnym upłynięciem terminu wniesienia wniosku o podjęciu się obrony. - Nadchodzi czas, kiedy trzeba sobie powiedzieć "Wystarczy tego!" - napisał.

Wkrótce potem rzeczniczka WADA Annie Skinner zapowiedziała, że agencja pozbawi go siedmiu tytułów i wykluczy dożywotnio z kolarstwa. To ostatnie nie jest dojmujące - Armstrong już zakończył karierę. Decyzja zapadła już w piątek.

Amerykanin od lat zmagał się z oskarżeniami i już bardzo mało kibiców kolarstwa wierzyło, że jeździł czysty. Sam akt kary jest więc egzekucją legendy, ostatnim ciosem, w sensie sportowym śmiertelnym.

- Zły dzień dla nas, którzy kochają sport i sportowych bohaterów. I jednocześnie łamiący serce przypadek, jak sportowa kultura zwycięstwa za wszelką cenę niszczy sprawiedliwą, bezpieczną i szczerą rywalizację. Dla czystych sportowców jest to jednocześnie upewniający znak, że jest nadzieja na wyrównaną walkę bez użycia dopingu - powiedział dyrektor USADA Travis Trygart.

Pozbawienie trofeów Armstronga w Wielkiej Pętli, zdobytych w niebywałej serii od 1999 roku do 2005, to najbardziej wstrząsający przypadek w sporcie, co najmniej od czasu Bena Johnsona, przyłapanego na dopingu po zwycięstwie w finale 100 m w igrzyskach w Seulu w 1988 roku

Różnica jest taka, że Armstronga, mimo 500-600 badań, nikt nigdy nie przyłapał na użyciu "koksu", dzięki czemu mógł przez lata się zdecydowanie się bronić, a nawet atakować tych, którzy zarzucali mu oszustwo. Nawet dwuletnie śledztwo agenta federalnego Jeffa Nowitzky'ego, odpowiedzialnego za skazanie Marion Jones i wykrycie afery BALCo, nie przyniosło efektów i zostało zamknięte.

Ale USADA nie potrzebuje materialnych dowodów takich jak Nowitzky.

W czerwcu agencja przysłała Armstrongowi list oficjalnie informujący o oskarżeniu go (i pięciu innych kolarzy) o użycie dopingu i konspirację w celu ukrycia procederu. W 15-stronicowym liście agencja pisze, że ma dowody na dokonywanie przez Amerykanina zakazanej transfuzji krwi nawet w 2009 i 2010 roku, kiedy wrócił do ścigania się po długiej przerwie. Mało tego, agenci antydopingowi oświadczyli, że mają dowody na używanie przez kolarza dopingu również przed tym okresem. Najstarsze pochodzą z 1996 roku, czyli na trzy lata przed jego pierwszym triumfem w Tour de France. Oskarżenia dotyczą użycia EPO, testosteronu, innych sterydów, hormonu wzrostu. Agencja ma zeznania około 10 świadków - w tym pozbawionego za doping zwycięstwa w Tour de France Floyda Landisa, kolegi Armstronga z zespołu - którzy twierdzą nie tylko, że wielki kolarz sam się faszerował, ale też szkolił innych jak to robić i jak unikać wpadki w latach 1999-2005.

To wszystko razem musiało zrobić na Armstrongu przygniatające wrażenie.

Amerykanin, który od czerwca nieskutecznie negocjował z USADA zostawienie w spokoju jego tytułów, a ostatnio w sądzie powszechnym próbował równie nieskutecznie zablokować proces antydopingowy w końcu się poddał. Napisał, że to co robi agencja jest niesprawiedliwe i jednostronne, oraz że znów nie ma fizycznych dowodów na "dziwaczne i haniebne oskarżenia". i zakończył zdaniem: - Dziś zamykam ten rozdział.

Nie zamknie go agencja. Wkrótce prawdopodobnie wyjdą na jaw zeznania świadków, dane dotyczące tego co brał, jak i kiedy, przed jakim zwycięstwem. Wtedy ikona rzeczywiście dosięgnie bruku.

Jan Ullrich: » Nie interesują mnie jego tytuły


Więcej o:
Komentarze (170)
Lance Armstrong: Ikona spadła na bruk
Zaloguj się
  • komercjuszek

    Oceniono 54 razy 44

    Trochę się autor tej notatki pospieszył. USADA zdyskwalifikowała dożywotnio Armstronga. Problem tylko w tym, że żadne prawo nie działa, a przynajmniej nie powinno działać wstecz, więc ta dyskwalifkacja dotyczy co najwyżej ew. dalszej jego aktywności sportowej. Nałożenie sankcji począwszy od roku 1998 świadczy raczej tylko o tym, że ta cała akcja ze sportem raczej ma niewiele wspólnego, tym bardziej, że również w sądownictwie sportowym funkcjonuje pojęcie przedawnienia, tak więc sięganie 14 lat wstecz, akurat temu orzeczeniu wiarygodności nie dodaje.
    Natomiast sprawa odebrania Armstrongowi jego zwycięstw w Tour de France to zupełnie inna para kaloszy. w dużym uproszczeniu USADA nie ma nic do tego, WADA wbrew machaniu szabelką również niewiele. Mogą co najwyżej złożyć taki wniosek do tych, którzy o tym decydują.
    I jeszcze jedno:
    "Ale USADA nie potrzebuje materialnych dowodów takich jak Nowitzky."
    I tu leży pies pogrzebany. USADA opowiada wprawdzie, że dysponuje niezbitymi dowodami, tylko jakoś te dowody do tej pory nie ujrzały światła dziennego.
    Innymi słowy oznacza to, że jurysdykcja jest na skutek braku dowodów bezradna, ale narodowa agencja antydopingowa może wszystko? Dziwne tylko, że doping "udowodnio" temu zawodnikowi, który stawiał długoletni opór. Poza tym jakoś sobie nie przypominam, by USADA osiągała inne spektakularne sukcesy na tym polu. Iluż to sportowców amerykańskich zostało przyłapanych na dopingu? Hamilton, Landis to nie sukcesy USADA, przyłapali ich inni. Jones? To zasługa Novitzky'ego nie USADA.
    Świadkowie? Oj bo się rozpuknę, część z nich już pokończyła kariery, więc opowiadają wszystko to, co im ślina na język przyniesie, a tym ew., którzy jeszcze są aktywni, kto wie, co obiecano. Oskarżenie o krzywoprzysięstwo im raczej nie grozi, nie składali zeznań pod przysięgą przed sądem.
    Tak więc, niezależnie od tego, czy Armstrong wspomagania używał czy nie, cała ta sprawia pozostawia po prostu tylko niesmak, żadna ze stron czystych rąś nie ma i "uczciwymi metodami" się nie splamiła.
    I wreszcie sprawa odebrania Armstrongowi zwycięstw. Na tym polu czeka nas następny kabaret.
    Zdobywcy drugich miejsc:
    2000, 2001, 2003 - Jan Ulrich (teoretycznie czysty, ale czy na pewno?)
    1999 - Alex Zülle (zdyskwalifikowany w 1998 roku, po przyznaniu się do dopingu, na 8 miesięcy - 4 tygodnie po aferze dopingowej Festiny) nie komentuję
    2002 - Joseba Beloki, wykluczony z Tour de France 2006 razem z Ulrichem i Basso (Afera Fuentes)
    2004 - Andreas Klöden (do dzisiaj wprawdzie nic mu nie udowodniono, ale ciągle się próbuje, klientem Fuentesa podobno był)
    2005 - Ivan Basso, patrz 2002, 2-letnia dyskwalifikacja 2006, dziwnym trafem jemu żadnych miejsc nie odebrano, Ulrichowi 3 miejsce w 2005 r. tak.

    Komentował nie będę, co zmieni odebranie Armstrongowi jego zwycięstw? NIC!
    Wokół ew. następców panuje dokładnie taki sam zapaszek, a współcześni i tak będą pamiętali, że wygrał Armstrong.

    O moralnych czy sportowych aspektach całej tej sprawy nie ma co dyskutować, nie czarujmy się, idealnie "czysty" sportowiec wyczynowy nie istnieje, to pobożne życzenie, za dużo kasy gra tu rolę. Są tylko ci, którzy nie dali się złapać, poza, być może, paru wyjątkami, którzy w efekcie uwarunkowań genetycznych (odziedziczonych, nie nabytych) wyrastają ponad przeciętność. Mam nadzieję.

  • xswedc

    Oceniono 48 razy 42

    Szwagier powiedział mi, że ten Amerykanin, co to zdobył na Olimpiadzie w pływaniu chyba z milion medali też brał. Jak mu tam? Phelps?
    Szwagier ma dowód: Phelps = P. Helps = Punishable Helps -> karalne wspomaganie!
    I wszystko jasne! To łobuz...

    Niniejszym pozbawiam Phelpsa wszystkich medali i tytułów i dożywotnio go dyskwalifikuję.

    Ponieważ "Helps" jest w liczbie mnogiej, jest to zarazem dowód, że Phelps pomagał również swoim kolegom i koleżankom. Dyskwalifikuję więc całą reprezentację USA i odbieram im wszystkie medale!
    Od tej decyzji nie przysługuje odwołanie.

  • magnificent4100

    Oceniono 38 razy 30

    Uparli się na niego i nie było już szans z nimi wygrać. Tyle testów i bez żadnych testów pozytywnych. Jedynie test na EPO z 1999 roku wykazał wynik pozytywny, ale EPO zostało zakazane w 2001 roku. Nie można karać zawodnika na podstawie tego, że jacyś inni zawodnicy tak mówią i do tego Ci, którzy wpadli.

  • kleklektyk

    Oceniono 31 razy 27

    Żałosna sprawa. Albo brał i wykryto koks w jego organizmie, albo nie brał. Jeśli WADA stwierdza użycie koksu na podstawie opowieści, a nie na postawie badania moczu, to po co sportowcy sikają w pojemniki po wyścigach? Sprawa walki z dopingiem jest zwykłym narzędziem władzy tzw. "działaczy" nad zespołami i sportowcami. Jesteś spolegliwy, to czegoś tam nie zauważymy. Ale jak będziesz się sadził, to my ciebie usadzimy.

  • pan_abrahadabra

    Oceniono 32 razy 22

    Tak, tak US prawo obowiązuje na terenie Francji?
    Od kiedy?

    Po drugie ludzie związani choć luźno ze sportem śmieją się z bajek o walce z dopingiem.

    metka, efka, clen, wino, deca, odblok, tussi, stack ECA , teściu to słowa które znają już gimnazjaliści.

    Armstrong?
    Jest wielki, jest niepowtarzalny.
    Jest wzorem.

  • info0

    Oceniono 57 razy 21

    Dla tego człowieka wielki szacunek się i pomnik się należy a nie dyskwalifikacje. Debile z USA znowu pokazują, że są ułomni.

    Armstrong nie dość, że wygrywał w Tour de France to jeszcze wygrał z rakiem jąder. I dalej wygrywał.

    Testy antydopingowe nie wykryły NIC. Domniemane używanie EPO w 1999 roku... No, ale to chyba zakazali w 2001 roku. Karanie za własne pomylone przepisy? Wolne żarty.

    L. Armstrong wielkim kolażem był i basta. W dupie mam te wyroki. Dla mnie pozostaniesz najlepszym kolażem na świecie i 7-krotnym zwycięzcom TdF. Szacun!

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 26 razy 20

    "Lance Armstrong pozbawiony siedmiu tytułów za wygranie Tour de France. Ikona spadła na bruk"

    Nie, nie został pozbawiony za wygranie TdF.
    Został pozbawiony tytułów zwycięzcy TdF za rzekomy doping (choć dowodów nie ma).

    I nie spadł na bruk - co najwyżej ideał mógł sięgnąć bruku...
    ;>>>

  • sceptyk31

    Oceniono 21 razy 19

    o ile wiem to jeszcze nikt Amstronga tytułów nie pozbawił, bo amerykańska agencja antydopingowa nie ma takich uprawnień. A UCI nie podjęła żadnej decyzji, czeka na meteriał dowodowy Amerykanów. A ten materiał opiera się na zeznaniach Landisa, złapanego na dopingu. Dziennikarz powinien wiedziec o czym pisze, a nie bardzo wie.

  • dyoodeck

    Oceniono 22 razy 16

    Na drzewo skoczcie, a nie na Armstronga! Kto miał cokolwiek wspólnego ze sportem (niekoniecznie wyczynowym - wystarczy ambitny sport amatorski!), wie, że to nie ma nic wspólnego ze zdrowiem - z "dopingiem", czy bez. Tu chodzi o ambicję, pokonanie bariery bólu i zmęczenia. Pieprzyć zdrowie! Co to w ogóle jest to "zdrowie"? Dobre samopoczucie tłuściocha walącego browar przed telewizorem? Który z pacanów potępiających Armstronga przejechał na rowerze więcej niż 60km, kiedy dupa boli tak, że chce się rzygać, a nie jechać? Drodzy miłośnicy czystego sportu, nażryjcie się "koksu", a potem wygrajcie jakiekolwiek zawody bez setek i tysięcy godzin spędzonych na treningu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX