Sport.pl

Kolarze-dopingowicze, czyli oszuści całkiem uczciwi

Radosław Leniarski
09.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 12:12
A A A Drukuj
Alberto Contador świętuje triumf w Giro d'Italia Fot. Giovanni Auletta AP Alberto Contador świętuje triumf w Giro d'Italia
Jan Ullrich zdyskwalifikowany trzy dni po Albercie Contadorze. Światowa Agencja Antydopingowa żąda materiałów ze śledztwa przeciwko Lance'owi Armstrongowi.
Alberto Contador
Fot. JUAN MEDINA REUTERS
Alberto Contador
SERWISY
Policja zatrzymała też męża najbardziej utytułowanej sportsmenki Francji, 53-letniej Jeannie Longo - olimpijskiej multimedalistki, 13-krotnej mistrzyni świata. Patrice'a Ciprellego, który namówił ją na kolarstwo, podejrzewa się o szmuglowanie i rozprowadzanie dopingu. Przeszukano dom należący do niego i jego żony.

To wiadomości z ostatniego tygodnia walki z dopingiem - każda z nich bije w megagwiazdy kolarstwa.

Ullricha Trybunał Arbitrażowy w Lozannie skazał na dwa lata dyskwalifikacji, czyli nałożył taką karę jak na Contadora. Niemiec od kilku lat już nie jeździ, pomaga konstruować rowery. Przed werdyktem powiedział, że "czwartek będzie dniem szczęścia", bo sprawa wreszcie znajdzie swój finał.

Jako pierwszy Niemiec zwyciężył w Tour de France - w 1997 roku. Najbardziej znany był jednak z tego, że wiecznie przyjeżdżał na metę drugi, pedałując z konsekwencją i monotonnością maszyny parowej.

Było tak już w jego pierwszym Tourze, w 1996 roku. 23-letni wówczas Ullrich - aby stanąć na starcie - zrezygnował z igrzysk w Atlancie. Już wtedy z pewnością wiedział, co się dzieje w jego zespole Telekom, o ile sam nie brał udziału w procederze (w końcu był wychowankiem enerdowskiej hodowli mistrzów, rozumiejącym niezbędność strzykawki w procesie treningowym). Lider zespołu Bjarne Riis brał wówczas zastrzyki EPO - środka jeszcze niewykrywalnego - aż zyskał przezwisko "Mr 60 Procent", oczywistą w peletonie aluzję do używania tego hormonu. Dzięki EPO rósł poziom hematokrytu do zabójczych 60 procent (wysoki hematokryt wskazuje na wielką ilość czerwonych krwinek odpowiedzialnych pośrednio za wydolność organizmu, ale gęsta krew o wielkim ciężarze właściwym grozi śmiercią). I Duńczyk wygrał Tour.

Kiedy jednak w kolejnym wyścigu nie wytrzymał pojedynku górali Marca Pantaniego i Richarda Virenque (obaj byli później dyskwalifikowani za doping), Ullrich dostał zezwolenie na walkę o zwycięstwo. I wygrał.

Wtedy na rower wrócił Lance Armstrong, tuż za którym Niemiec przyjeżdżał w czterech Wielkich Pętlach. Wtedy też Ullrich został uczestnikiem dopingowego programu osławionego doktora Eufemiana Fuentesa - czemu konsekwentnie zaprzecza. Jego nazwisko znalazło się na liście dopingowiczów skonfiskowanej podczas policyjnej akcji "Operacion Puerto", na której wśród około 200 sportowców było 56 kolarzy, a jego krew śledczy odkryli w foliowych torebkach - potwierdzili to za pomocą badania DNA dzięki nalotowi na dom Niemca w Szwajcarii.

Psychologiczny mechanizm da się zrozumieć. Co miał zrobić wiecznie drugi Ullrich, jeśli nie użyć tego samego, co inni, tylko skuteczniej, skoro inaczej nie umiał pokonać Armstronga?

Chichotem historii jest, że po wybuchu afery z zespołu Puerto wyrzucił go Olaf Ludwig, enerdowska gwiazda Wyścigu Pokoju i igrzysk w Seulu, czyli czasów wszechobecnego koksu w upadającym państwie.

A niezwykłe jest to, że Ulrich i inni oszuści uważali, że w stosunku do rywali są uczciwi - skoro wszyscy biorą, to szanse są równe i po strzale startera walka toczy się fair.

Niemiec pod tym względem był bardzo rycerski. W 2003 roku na 15. etapie w Pirenejach podczas wspinaczki na szczyt Tourmalet uciekł Armstrongowi. Został doścignięty, więc ponowił atak na kolejnym podjeździe. Kiedy jednak w połowie góry w kierownicę rywala zaplątała się flaga kibica i rywal upadł, Ullrich w ułamku sekundy podjął decyzję, która być może zdecydowała o wyniku. Zaczekał na Amerykanina, dał mu odetchnąć, gdy ten dobił do czołówki, a następnie przegrał z nim następny podjazd i cały wyścig.

Dla Armstronga był to piąty triumf, dla Ullricha czwarte drugie miejsce.

Amerykanin nigdy nie został zdyskwalifikowany, choć od lat krążą nad nim antydopingowi agenci. Przestępstwa nie udowodnili mu nawet amerykańscy agenci federalni. Trzy dni temu zamknęli śledztwo w sprawie dopingu Armstronga w czasie, gdy korzystał z pomocy państwowego sponsora - US Postal. Rezygnacja z kosztującego majątek dochodzenia nie znaczy, że najbardziej utytułowany kolarz jest czysty raz na zawsze. O zgromadzone materiały poprosiła Światowa Agencja Antydopingowa (WADA).

Przez ostatnie lata tylko tasiemcowi zwycięzcy Tour de France - Miguel Indurain i Lance Armstrong - uniknęli kar (Indurain nawet oskarżeń). Carlos Sastre nie może się w pełni cieszyć z triumfu w 2008 r., gdyż do wyścigu nie przystąpili liderzy grupy Puerto, a Cadel Evans z triumfu w 2011 r., bo pokonał wtedy rozbitego i rozkojarzonego aferą dopingową faworyta Contadora.

Kolarze z Nowego Dworu marzą o Tour de France »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (15)

  • Gość: Ulenspiegel

    0

    Panie Radosławie, Cadel Evans pokonał Andyego Schlecka, a nie Contadora przecież ;-)

  • piotrekbe

    0

    Czemu "media" interesują się kolarstwem tylko przy okazji dopingu?

    Czemu nie powęszycie przy doktorku Fuentesie, który powiedział, że gdyby powiedział to co wie to Hiszpanii odebrano by tytuł Mistrzów Świata w skopaną piłkę?

  • bartassa

    Oceniono 1 raz 1

    Szkoda tych młodych kolarzy gdy masowo umierają dla dobra swoich Grup
    - to jest jeden "Wielki pochód przyszłych kalet i trupów!"
    Kolarstwo - to taki sport, że bez "koksu" nie pojedziesz i ze względu na zdrowie i życie tych młodych chłopaków-kolarzy, kolarstwo powinno być w kategorii "Sporty Extremalne". Oczywiście nie powinno tego być na Olimpiadzie.

  • ado43

    0

    Jedzenie to też doping. Zakazać jedzenia to będzie sprawiedliwie.

  • tacx

    Oceniono 7 razy 7

    Ostatnie 15 lat kolarstwa to jedna wielka farsa.Nie tylko peletonu zresztą. Epo do sportu trafiło ok 93r. Wcześniej mieliśmy do czynienia z cudownym norweskim dream teamem w biegach narciarskich gdzie sukcesy tłumaczono rewolucyjnymi metodami treningowymi i... komorami tlenowymi. Dziś coś takiego jak namiot czy komora tlenowa w kolarstwie jest traktowane jako doping - czemu tamci mistrzowie chodzą w glorii sławy? UsPostal został kiedyś oskarżony o stosowanie specyfiku o nazwie Actovegin - środka ktory nie był nawet wpisany na listę środków zakazanych a miał według mądrzejszych ode mnie działanie podobne do epo. gdzie był produkowany? ano nigdzie indziej jak w Norwegii.
    W próbkach Armstronga znaleziono EPO i wszyscy zamknęli buzie robiąc jednocześnie z Ullricha dopingowego potwora. Chciałbym tylko zapytac jak to możliwe że armstrong wygrywał z całym tym towarzystwem doperów nafutrowanych epo po uszy? Mało że wygrywał. On - czysty jak źródełko św Kingi - ogrywał ich jak małe dzieci zagubione gdzies na serpentynach. jego rekordy podjazdów do dziś stoją w statystykach i mało kto potrafi poza contadorem do nich się zbliżyć. jedyny który w ostatnim dziesięcioleciu miał podobne czasy to pantani , mayo, Heras... wszyscy skończyli marnie - w przypadku Pantaniego bardzo marnie.
    Wiecie na co cierpi zawodowe kolarstwo na najwyższym poziomie? na hipokryzję. Wmawia się ludziom ze można podjechać pod 10km podjazd w tempie 25kmh na bułce z bananem. Wmawia się że można w 2tyg przejechać na odżywkach i makaronie 3000km wyścig gdzie średnia wyścigu to 39kmh. Wmawia się ludziom że zabraniając kolarzom przyjmowania czegokolwiek co podaje się za pomoca igły i strzykawki walczy się z dopingiem. To są po prostu bzdury uprawiane w imię pozyskania kasy od sponsorów i telewizji. Wiecie dlaczego tak ceregielili się z Contadorem? No dlatego ze bez niego każdy wyścig to kilka mln widzów mniej, mniej sponsorów, mniej czasu na wizji. Pozwalali mu jeździć 1.5r i on dla UCI zarabiał kasę. W końcu musieli go kiedyś zawiesić wiec wycyrklowano ze dla zasady nie pojedzie tegorocznego TDF ale juz na Vueltę prosze bardzo - droga wolna. Przecież to absurd do kwadratu. Dokładnie to samo robiono a Armstrongiem któremu dopingowe brudy przypomniano dopiero jak skończył się ścigać
    A może tak się przyjrzeć idolom dzieciaków z futbolowego boiska? jakoś o wpadkach dopingowych cichutko a panowie co 2 dni biegają w tempie koziołków przez wiosnę lato jesień i kawałek zimy. Rozumiem ze na bułce z bananem - jak kolarze. Uhu.... na pewno. no ale kasa w FIFie czy uefie misi się zgadzać wiec sprawy zamiata się pod dywan.

  • pjaxz

    Oceniono 1 raz 1

    BArdzo dobry artykuł, ja ten pogląd podzielam już od wielu lat. Zawodowy sport jest na takim poziomie, że bez odpowiedniego wspomagania nie ma szans rywalizacji. Im poważniejszy sport, im więcej w nim pieniędzy tym bardziej oczywiste staje się zwiększenie możliwości naszego organizmu. I nie jest to wcale niebezpieczne dla zdrowia gdy mowa o profesjonalnym sporcie - tacy piłkarze czy koszykarze mają doskonałą opiekę medyczną, przyjmują laboratoryjnie czyste lekarstwa i ryzyko jakiś problemów jest znacznie mniejsze niż np. u osiedlowego koksa przyjmującego cyklicznie zanieczyszczoną ruską metkę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX