Maja pofrunęła po złoto
05.09.2010
, aktualizacja: 05.09.2010 19:17
Maja Włoszczowska mistrzynią świata. Sięgnęła po złoto w zawodowym stylu i dołączyła do rowerowych legend - Szurkowskiego, Kowalskiego, Piaseckiego i Halupczoka
ZOBACZ TAKŻE
- Tour de l'Avenir. Phinney liderem, Kwiatkowski 31. (05-09-10, 20:39)
- MŚ w kolarstwie górskim. Mrugała piąty w trialu (05-09-10, 18:27)
- MŚ w kolarstwie górskim w 2012 roku w Leogang-Saalfelden (29-09-10, 13:14)
- Włoszczowska i Piątek. Trener mistrzyni świata: Każdy medal można zaplanować (12-09-10, 20:12)
- Kolarstwo górskie. Włoszczowska i Konwa wygrali w Białymstoku (11-09-10, 18:25)
- Włoszczowska: To dla mnie szok. Nie mogę trenować (09-09-10, 16:59)
- Vuelta a Espana. Anton wygrał 11. etap i został liderem (08-09-10, 19:32)
- Kolarstwo górskie. Włoszczowska: Po schodach wciąż nie mogę chodzić (07-09-10, 10:44)
- Kolarstwo. Trener mistrzyni świata: Na treningu kobiety są idealne (05-09-10, 19:14)
- MŚ w kolarstwie górskim. Zwycięstwo Hermidy (05-09-10, 00:09)
- MŚ w kolarstwie górskim. Maja Włoszczowska: Bałam się, czy wytrwam (04-09-10, 23:52)
- MŚ w kolarstwie górskim. Piątek: Majka robiła swoje (04-09-10, 20:44)
Podyskutuj z autorem w jego blogu iwanczyk.blox.pl
Na mecie 27-letnia kolarka CCC Polkowice mówiła, żeby wszyscy wierzyli w swoje marzenia, bo one w końcu się spełniają. Na podium, kiedy z wielkich głośników huknęło Mazurkiem Dąbrowskiego, Polka powstrzymywała łzy, patrząc w niebo. - Moment, kiedy mijam linię mety, zapamiętam do końca życia - mówiła później. Na konferencji prasowej wciąż nie dowierzała, że przez cały rok będzie jeździć w tęczowej koszulce mistrza świata, co w kolarskim światku jest największym prestiżem.
To piąte dla Polski złoto mistrzostw świata w kolarstwie w konkurencji olimpijskiej. Przed Włoszczowską byli szosowcy - Ryszard Szurkowski, Janusz Kowalski, Lech Piasecki i Joachim Halupczok. Na rowerze górskim, w konkurencji cross country, która w 1996 roku w Atlancie zadebiutowała na igrzyskach, to pierwsze mistrzostwo świata. Polka od lat jeździ w czołówce największych imprez, zdobyła w karierze dwanaście medali, w tym olimpijskie srebro w Pekinie. Ale polskiego hymnu na podium MŚ wciąż jej brakowało.
- Wiedzieliśmy, że tego dopniemy - cieszył się trener kadry Andrzej Piątek. Na dekoracji był ubłocony po łokcie, bo biegał podczas wyścigu z jednego miejsca na trasie do drugiego i informował Maję, ile przewagi ma nad rywalkami. Było to zwycięstwo zaplanowane w każdym szczególe - poprzedzone katorżniczymi przygotowaniami, z zaplanowaną od miesięcy taktyką, z kilkutygodniowymi przygotowaniami na trasie mistrzostw.
Wyścig w kanadyjskim Mont-Sainte-Anne to pięć technicznych i wymagających końskiego zdrowia rund, po blisko 5 km każda. Ponieważ Włoszczowska w rankingu UCI (światowej federacji) plasuje się w drugiej dziesiątce, startowała z trzeciej linii. Świetnie zachowała się inna polska kolarka Anna Szafraniec z grupy JBG-2, która dzięki rozstawieniu ruszała z drugiej linii i starała się zrobić miejsce liderce reprezentacji. Na tym właśnie polegała taktyka, by na pierwsze skalne zjazdy dotrzeć na jak najwyższej pozycji.
Było to kluczowe, ponieważ w Mont-Sainte-Anne w dniu wyścigu po raz pierwszy od tygodnia spadł deszcz. Ulewa piach zamieniła w glinę, a strome i ostre kamienie - w lodowisko. Ponieważ Włoszczowska już na starcie była w czołówce, nie musiała się obawiać, że kolarki przed nią zaczną się przewracać i zablokują drogę.
Włoszczowska była przygotowana perfekcyjnie pod względem wytrzymałościowym. Kiedy inne rywalki ze zmęczenia zawadzały językiem o ziemię, ona wydawała się silniejsza z każdym kilometrem. Zupełnie nie radziła sobie za to mistrzyni olimpijska, Niemka Sabine Spitz. Jechała ciężko, ciągle za plecami Polki, Kanadyjki Catherine Pendrel (doskonale znała trasę, a jednak upadła i straciła podium), mistrzyni świata sprzed roku Rosjanki Iriny Kalentiewej i świetnej w tym sezonie Amerykanki Willow Koerber. Dwie ostatnie zajęły ostatecznie drugie i trzecie miejsce.
Włoszczowska niezagrożona jechała do mety. Serca polskiej ekipy zadrżały jedynie, kiedy zbiegała ostatni raz po kamieniach. Dwa razy omal nie straciła równowagi i nie upadła. Na szczęście do katastrofy nie doszło i niezagrożona Polka z 48 sekundami przewagi dotarła do mety.
Jak się później okazało, Polka miała kryzysowy moment. - Bałam się, czy wytrwam. Na ostatnim okrążeniu złapał mnie skurcz i to w chwili, gdy schodziłam ze skały - mówiła później dziennikarzom.
Anna Szafraniec zajęła siódme miejsce, Aleksandra Dawidowicz - 21., a Magdalena Sadłecka wycofała się z wyścigu. Dwa dni wcześniej brązowy medal MŚ do lat 23 wywalczyła Paula Gorycka.
Na mecie 27-letnia kolarka CCC Polkowice mówiła, żeby wszyscy wierzyli w swoje marzenia, bo one w końcu się spełniają. Na podium, kiedy z wielkich głośników huknęło Mazurkiem Dąbrowskiego, Polka powstrzymywała łzy, patrząc w niebo. - Moment, kiedy mijam linię mety, zapamiętam do końca życia - mówiła później. Na konferencji prasowej wciąż nie dowierzała, że przez cały rok będzie jeździć w tęczowej koszulce mistrza świata, co w kolarskim światku jest największym prestiżem.
To piąte dla Polski złoto mistrzostw świata w kolarstwie w konkurencji olimpijskiej. Przed Włoszczowską byli szosowcy - Ryszard Szurkowski, Janusz Kowalski, Lech Piasecki i Joachim Halupczok. Na rowerze górskim, w konkurencji cross country, która w 1996 roku w Atlancie zadebiutowała na igrzyskach, to pierwsze mistrzostwo świata. Polka od lat jeździ w czołówce największych imprez, zdobyła w karierze dwanaście medali, w tym olimpijskie srebro w Pekinie. Ale polskiego hymnu na podium MŚ wciąż jej brakowało.
- Wiedzieliśmy, że tego dopniemy - cieszył się trener kadry Andrzej Piątek. Na dekoracji był ubłocony po łokcie, bo biegał podczas wyścigu z jednego miejsca na trasie do drugiego i informował Maję, ile przewagi ma nad rywalkami. Było to zwycięstwo zaplanowane w każdym szczególe - poprzedzone katorżniczymi przygotowaniami, z zaplanowaną od miesięcy taktyką, z kilkutygodniowymi przygotowaniami na trasie mistrzostw.
Wyścig w kanadyjskim Mont-Sainte-Anne to pięć technicznych i wymagających końskiego zdrowia rund, po blisko 5 km każda. Ponieważ Włoszczowska w rankingu UCI (światowej federacji) plasuje się w drugiej dziesiątce, startowała z trzeciej linii. Świetnie zachowała się inna polska kolarka Anna Szafraniec z grupy JBG-2, która dzięki rozstawieniu ruszała z drugiej linii i starała się zrobić miejsce liderce reprezentacji. Na tym właśnie polegała taktyka, by na pierwsze skalne zjazdy dotrzeć na jak najwyższej pozycji.
Było to kluczowe, ponieważ w Mont-Sainte-Anne w dniu wyścigu po raz pierwszy od tygodnia spadł deszcz. Ulewa piach zamieniła w glinę, a strome i ostre kamienie - w lodowisko. Ponieważ Włoszczowska już na starcie była w czołówce, nie musiała się obawiać, że kolarki przed nią zaczną się przewracać i zablokują drogę.
Włoszczowska była przygotowana perfekcyjnie pod względem wytrzymałościowym. Kiedy inne rywalki ze zmęczenia zawadzały językiem o ziemię, ona wydawała się silniejsza z każdym kilometrem. Zupełnie nie radziła sobie za to mistrzyni olimpijska, Niemka Sabine Spitz. Jechała ciężko, ciągle za plecami Polki, Kanadyjki Catherine Pendrel (doskonale znała trasę, a jednak upadła i straciła podium), mistrzyni świata sprzed roku Rosjanki Iriny Kalentiewej i świetnej w tym sezonie Amerykanki Willow Koerber. Dwie ostatnie zajęły ostatecznie drugie i trzecie miejsce.
Włoszczowska niezagrożona jechała do mety. Serca polskiej ekipy zadrżały jedynie, kiedy zbiegała ostatni raz po kamieniach. Dwa razy omal nie straciła równowagi i nie upadła. Na szczęście do katastrofy nie doszło i niezagrożona Polka z 48 sekundami przewagi dotarła do mety.
Jak się później okazało, Polka miała kryzysowy moment. - Bałam się, czy wytrwam. Na ostatnim okrążeniu złapał mnie skurcz i to w chwili, gdy schodziłam ze skały - mówiła później dziennikarzom.
Anna Szafraniec zajęła siódme miejsce, Aleksandra Dawidowicz - 21., a Magdalena Sadłecka wycofała się z wyścigu. Dwa dni wcześniej brązowy medal MŚ do lat 23 wywalczyła Paula Gorycka.
Bałam się, czy wytrwam - Maja Włoszczowska  »
-
09-02-2012 08:25
Londyn 2012. Boso po olimpijskie medale
-
08-02-2012 17:07
Dookoła Kataru. Boonen wygrał czwarty etap
-
08-02-2012 12:46
Kolarstwo. Mąż Jeannie Longo aresztowany
-
07-02-2012 19:45
Kolarstwo. Contador: Będę bronił swojej niewinności
-
07-02-2012 18:31
Dookoła Kataru. Cavendish wygrał trzeci etap, Boonen nadal liderem
-
07-02-2012 12:39
Kolarstwo. Pozycja Majki w Giro zagrożona?
-
06-02-2012 21:57
Kolarstwo. Doping Contadora. Winny
Najczęściej czytane
- 1.Paula Gorycka, konkurentka Mai Włoszczowskiej dla Sport.pl: Chcę jechać do Londynu!
- 2.MŚ w kolarstwie górskim. Trzy bolesne upadki i brązowy medal Pauli Goryckiej!
- 3.Kolarstwo górskie. Maja Włoszczowska przesiadła się na rower z kołami 26-calowymi
- 4.MŚ w kolarstwie górskim. Kulhavy najlepszy wśród mężczyzn
- 5.MŚ w kolarstwie górskim. Rower Mai wart 28 tys. złotych
- 6.Anna Szafraniec znów marzy o mistrzostwie świata. Separacja, z której nie będzie rozwodu, ale mogą być medale








