21-letnia Gorycka rozwiązała kontrakt z jedyną zawodową grupą w Polsce - CCC Polkowice. Tylko ona w niedawnym konflikcie pomiędzy Polskim Związkiem Kolarskim i grupą z Polkowic a szkoleniowcem stanęła po stronie Andrzeja Piątka. Teraz - razem ze zdymisjonowanym trenerem
kadry - chce walczyć o igrzyska i domaga się jasnych kryteriów przyznawania przepustek do Londynu.
Przemysław Iwańczyk: Ile trzeba mieć odwagi, by postawić się całej drużynie, w tym Mai Włoszczowskiej, właścicielowi drużyny, nowemu trenerowi kadry i działaczom? Paula Gorycka: To nie była odwaga, lecz obrona zdania, do którego jestem przekonana w stu procentach. I bynajmniej nie chodziło o to, by komukolwiek się stawiać, ale robić to, czego byłam pewna. Nie widziałam potrzeby aż takiej rewolucji w grupie i kadrze. Dla mnie struktura z trenerem Piątkiem w roli szefa dobrze funkcjonowała. Po co więc zmieniać to, co działa?
Tak wygląda zawodowy sport - ktoś daje pieniądze i narzuca, kto będzie trenerem... - Zawodowstwo wymaga od sportowca pełnego zaangażowania - 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Ja lubię to robić, więc nie narzekam na wyrzeczenia. Ale w tym jest też człowiek. Do tej pory w ogóle się nad tym nie zastanawiałam, teraz dopiero poznaję drugą stronę medalu.
Jesteś najzdolniejszą kolarką młodego pokolenia, brązową medalistką mistrzostw świata do lat 23, ale inne zdanie na temat trenera Piątka miały twoje bardziej doświadczone i utytułowane koleżanki. - Dziewczyny są starsze, ich kariera trwa dłużej, od dawna mają wyniki i zdecydowanie mnie przewyższają. Więc muszę dążyć do tego, by im dorównać, a w moim przekonaniu jest to możliwe tylko z trenerem Piątkiem. Nie było więc istotne, co o mnie pomyślą, jeżeli będę do końca broniła własnego zdania. Czułam, że postępuję właściwie, to dodawało mi siły.
Wychodząc z jedynej zawodowej grupy, narażasz się na finansowe kłopoty. Tylko ten sponsor gwarantował pieniądze na ten niszowy jednak sport. - Rzeczywiście w CCC mieliśmy warunki na najwyższym światowym poziomie: dobra obsługa, sprzęt, przygotowania. I wszystko działało do momentu, kiedy w grupie był trener Piątek. Po jego odejściu dla mnie zmieniło się zbyt wiele. Warunki stworzone przez sponsora to jedno, ale ja nie umiałam ich wykorzystać, nie mając fachowej opieki trenerskiej. Brakuje mi doświadczenia, by samej poprowadzić trening. Będąc dalej w grupie, ale bez tego trenera, nie rozwijałabym się tak, jak powinnam.
Nowym szkoleniowcem został przecież najlepszy w historii polski kolarz górski Marek Galiński. - On jest trenerem reprezentacji, a nie grupy. Kadra nie trenuje cały rok, poza tym współpraca z trenerem Piątkiem była sprawdzona.
Myślisz, że znajdzie się sponsor, który wyłoży pieniądze na kolejną grupę, mając za konkurentkę Maję Włoszczowską? - Mam nadzieję, że z trenerem Piątkiem uda nam się wszystko poukładać. Zwróciłam się do Polskiego Związku Kolarskiego o szkolenie indywidualne na przyszły rok. Nie uzyskałam dotąd odpowiedzi, ale mam nadzieję, że działacze rozpatrzą moją prośbę pozytywnie. Problem zostanie wówczas rozwiązany i pieniądze na szkolenie się znajdą.
Chcesz trenować pod okiem trenera Piątka niezależnie od pracy kadry trenera Galińskiego? PZKol, znając jego sytuację finansową, nie wyłoży chętnie dodatkowych pieniędzy. - Wolę trenować z trenerem, któremu ufam. Wiem, że dobrze poprowadzi trening. Co do finansów, kiedy odbywają się zgrupowania kadry, nie jest problemem, by z puli na ten cel wysupłać coś na mnie i pozwolić mi przygotowywać się indywidualnie. To nie są dodatkowe pieniądze.
Jak wyglądało rozwiązanie kontraktu z CCC? - Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Chcę podziękować drużynie, obsłudze administracyjnej za te prawie dwa lata współpracy.
Nie obawiasz się spotkania na zawodach z koleżankami z CCC? - A czego mam się obawiać? Będziemy rywalizować jak do tej pory. O tyle ciekawiej, że będę reprezentować inne barwy.