Szymon Kołecki: Agata Wróbel jest twardą dziewczyną. Nigdy nie prosiła nikogo o pomoc

Agata Wróbel

Agata Wróbel (Fot. Kuba Atys / AG)

Agata Wróbel z powodu trudnej sytuacji materialnej i problemów zdrowotnych ogłosiła zbiórkę pieniędzy. W przeszłości dwukrotna medalistka olimpijska pracowała w sortowni śmieci w Wielkiej Brytanii. - Cieszę się, że mówi o tym publicznie, bo to pokazuje, że chce się otworzyć - mówi Szymon Kołecki.

Krzysztof Smajek: Kiedy miał pan po raz ostatni kontakt z Agatą Wróbel?

Szymon Kołecki: To było w 2011 albo 2012 roku. Agata kończyła karierę sportową i podczas zawodów w Hrubieszowie było jej pożegnanie. Byłem jednym z gości na tej imprezie. Od tamtej pory się nie widzieliśmy. Nie mam pojęcia, czym się teraz zajmuje i gdzie mieszka.

Był pan zaskoczony apelem, w którym była sztangista prosi o pomoc?

Treść apelu mnie nie zaskoczyła, bardziej to, że on się w ogóle ukazał. Wiedziałem o wielu rzeczach, o których teraz pisze Agata, bo przez wiele lat mieliśmy bardzo dobry kontakt. Ona jest bardzo skrytą osobą. Nigdy nie informowała nikogo o swoim życiu i nigdy nie oczekiwała od nikogo pomocy. To jest twarda dziewczyna i ze wszystkimi problemami starała radzić sobie sama. Cieszę się, że mówi o tym publicznie, bo to pokazuje, że chce się otworzyć. Jej apel świadczy o tym, że ona naprawdę potrzebuje pomocy.

Czy jako zawodniczka Wróbel zmagała się z cukrzycą?

Nie chcę za dużo tym mówić, bo to są prywatne sprawy. Agata zawsze musiała utrzymywać odpowiednią dietę. Czy to była cukrzyca, czy jej początki, tego nie wiem. Wiem, że problemy zdrowotne pojawiły się, gdy już nie uprawiała sportu. Nigdy się w to nie zagłębiałem, Agata też nie chciała o tym mówić. Z rozmów z nią i domysłów wynikało, że miała większe czy mniejsze problemy zdrowotne.

Czy ten apel to jest krzyk rozpaczy z jej strony?

Nie wiem. Może to pokazuje, że dorosła. Może widzi, że sobie nie radzi. Nie znam jej problemów i nie wiem do jakiej urosły skali. Przez wiele lat poświęcała się treningom. Wielu sportowców w trakcie kariery zaniedbuje inne aspekty życia i nie wszyscy są przygotowani, żeby poradzić sobie po zakończeniu kariery. Mam nadzieję, że to nie są dramatyczne problemy i Agacie uda się pomóc.

Gdzie Agata Wróbel popełniła błąd i dlaczego jej losy potoczyły się w ten sposób?

Trudno powiedzieć. Każdy decyduje o swoim losie. Pamiętam, że gdy Agata po raz pierwszy kończyła karierę, to dawała do zrozumienia, że chce wyjechać. Mimo że byliśmy wówczas w bliskim kontakcie, nie chciała mi powiedzieć, gdzie wyjeżdża i co będzie robić.

Ostatecznie wyjechała do Anglii i podjęła pracę w sortowni śmieci.

Pamiętam, że wybuchła z tego afera. Mogłem jej wtedy załatwić bardzo dobrą pracę za granicą i nie musiałaby się męczyć w sortowni, ale Agata nie chciała niczyjej pomocy. Nie robiłbym jednak z pracy w sortowni śmieci wielkiej afery. Gdy miałem 12 czy 13 lat to przez dwa sezony pracowałem na budowie w Niemczech. Sortownia śmieci czy budowa, praca jak każda inna. Cenię sobie doświadczenie z budowy, bo dzięki temu potrafię kłaść płytki i tynkować. Tam nauczyłem się ciężkiej pracy. Gdybym nie miał dzisiaj innego zajęcia, to na budowie zarobię na życie.

Czy Wróbel po zakończeniu kariery odwróciła się od środowiska sportowego?

Ona cały czas śledziła, co się dzieje w dyscyplinie. Wiem, że niektórzy moi znajomi mieli z nią kontakt. Na Facebooku często komentowała różne wydarzenia. Nie możemy powiedzieć, że nagle przestała interesować się ciężarami. Po prostu poszła w swoją stronę.

Czy jako prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów próbował pan jej pomóc?

Gdy byłem prezesem PZPC myśleliśmy, w jaki sposób zagospodarować Agatę. Były prośby ze strony pani trener Danuty Soćko, która ma w miarę stały kontakt z Agatą i w przeszłości była jej trenerką. Pani Danuta prosiła mnie o to osobiście, ale nie byłem w stanie wymyślić formuły, w której Agata czułaby się dobrze i jednocześnie mogłaby zarabiać pieniądze. Mówię o tym z żalem.

W poniedziałek PZPC wydał specjalne oświadczenie. Czytamy w nim, że związek „jest otwarty na wszechstronną pomoc dla Pani Agaty Wróbel.”  W jaki sposób PZPC może pomóc byłej sztangistce?

Muszę od razu zaznaczyć, że związek ma bardzo małe możliwości pomocy komukolwiek, bo nie jest organizacją charytatywną.  Związek odpowiada za szkolenie dzieci, młodzieży i seniorów. Nie ma narzędzi, żeby pomagać byłym sportowcom. Każdy związek chciałby pomóc takiej osobistości jak Agata Wróbel, ale naprawdę brakuje do tego narzędzi. Dlatego pomoc byłej zawodniczce będzie bardzo trudna. Oczywiście nie ma sytuacji, z których nie da się wybrnąć. Jeśli związek udzieli Agacie jakiejkolwiek pomocy, to zasłuży na oklaski.

Pomoc Agacie Wróbel zadeklarował również minister sportu i turystyki - Witold Bańka. W jakiej roli widziałby pan ją dzisiaj?

Nie wiem, bo nie posiadam wiedzy, w jakim kierunku się kształciła i co robiła przez ostatnie lata. Nie wiem też, jakie ma teraz hobby i pasje. Jeśli Agata wyrazi chęć, to pewnie ministerstwo znajdzie jakąś formułę pomocy. Na pewno sytuacja wymaga spotkania ministra z Agatą i rozmowy między nimi. Jeśli wszystkie strony będą za, to nic nie powinno stać na przeszkodzie. Ja też postaram się jej pomóc.

[5x5] Pięć pytań, pięć kategorii - quiz wiedzy ogólnej dla ambitnych
1/25Kategoria: Trylogia Sienkiewicza

Bohun i Skrzetuski rywalizowali o rękę:
Zobacz także
  • Adam Stefanów Wielka sensacja! Adam Stefanów pokonał byłego mistrza świata! Sukces polskiego snookerzysty
  • Wintercamp Wintercamp 2019. Miłośnicy gór spotkali się na Turbaczu
  • Satoshi Ishii KSW 47. Były mistrz KSW zmierzy się ze złotym medalistą olimpijskim
Komentarze (25)
Szymon Kołecki: Agata Wróbel jest twardą dziewczyną. Nigdy nie prosiła nikogo o pomoc
Zaloguj się
  • rozterka47

    Oceniono 4 razy 4

    nie utrzymała się w żadnej pracy ,
    szkoda dziewczyny ale chyba największym tutaj problemem są problemy z osobowością

  • aagaj

    Oceniono 3 razy 3

    Kołecki jak cie lubie tak w tej sprawie ci nie wierze ! Chociaż musisz tak mówić !
    z tą kobietą jest coś nie tak i źadne pieniądze jej nie pomogą ?

  • 2fat

    Oceniono 5 razy 3

    Minister ma na pewno większe mozliwości niż związek. Pytanie czy Agata ze swoimi problemami psychicznymi da sobie pomóc. Oby.

  • exhajer1

    Oceniono 2 razy 2

    Sportowiec - inwalida na medal. W młodości trening zamiast nauki. Potem stosunkowo młody niewykształcony, z problemami zdrowotnymi i bez perspektyw, często inwalida. Ot taki zużyty gladiator.

  • k-x

    Oceniono 1 raz 1

    35 (40) lat i emerytura 2600(?). Składki ZUS były płacone? Inni płacą składki 40 lat - ich emerytura wynosi np. 1300. To państwo jest chore.

  • godeep

    Oceniono 1 raz 1

    Ja też sobie nie radzę. Do tego stopnia, że nawet tzw. chwilówki mi odmówiono. Pomijam już takie drobiazgi jak rozwód po 20 latach małżeństwa, czy to że dziecko się do mnie nie odzywa.

  • zawertyna

    0

    Wszystko wspaniale tylko nie rozumiem jednego, zwykli ludzie potrafią się wziąć w garść i nie żebrają a jest im bardziej źle , niskie renty, emerytury czy płace uniemożliwiają zakup leków. Ludzie ze świecznika aktorskiego, muzycznego czy sportowego wciąż , co chwile apelują o wsparcie finansowe. Czyżby oni byli inni ? będąc na świeczniku nie odkładali ? wolą teraz żebrać o pomoc . To zakrawa już o kpinę, pogardę dla ludzi pracy , którzy nie żebrają. Wielu z takich miało bardzo dużo, rozbijali się drogimi autami, lokowali w parszywych przedsięwzięciach, rzucali na prawo i lewo , bo mieli a teraz żebrają. Wstyd ! czyżby każdy potrzebujący musiał zacząć żebrać ? czy lilko elita ma to prawo . Może i p.Agata była kimś w sporcie ale nie wierzę w jej słowa, tymbardziej że jeśli jest chora na to o czym pisze to za chwilę będzie kolejny apel o wsparcie finansowe . Trzeba zacząć myśleć a nie od razy żebrać bo ludzie dadzą ......

  • mniklasp

    0

    ja tez

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje