Sport.pl

Zawodnik UFC walczy z bardzo rzadką chorobą. Jego życie jest zagrożone

Vince Murdock (11-5, 8 KO), który niebawem miał zadebiutować w UFC, zachorował na bardzo rzadką chorobę. Jej leczenie ma kosztować nawet 195 tys. dolarów.

Chorobę wykryto podczas badań antydopingowych zawodnika. Wykazały one, że Murdock cierpi na bardzo rzadką chorobę mózgu, zwaną moyamoya. Przejawia się ona mniejszym dopływem krwi do mózgu, grożącym udarem.

28-latek niebawem ma rozpocząć długi proces leczenia, zapoczątkowany skomplikowaną operacją polegającą na wszczepieniu bajpasu tętnicy szyjnej. Dodatkowo zostanie on poddany kraniotomii - otwarciu czaszki w celu uzyskania dostępu neurochirurgicznego do mózgowia. Do operacji dojdzie jednak dopiero wtedy, gdy sportowiec uzbiera potrzebne na nią 195 tys. dolarów. Urijah Faber, szef klubu Team Alpha Male, w którym trenuje Murdock, zorganizował zbiórkę na portalu GoFundMe. Dotychczas uzbierano w niej 25 tys. dolarów. Brakuje więc aż 170 tys., a do operacji coraz bliżej. Jej pierwszy termin wyznaczono bowiem na 13 listopada z możliwością przesunięcia o 12 dni. 

To jednak nie wszystko. Po operacji Murdock będzie potrzebował kolejnych pieniędzy na specjalistyczne badania i leczenie. Naukowcy z uniwersytetu w Stanford znaleźli jednak  tańsze, choć eksperymentalne wyjście z sytuacji. Lekarze we współpracy ze wspomnianymi naukowcami podadzą zawodnikowi roczną dawkę radiacji, wstrzykniętą do wody. Specjaliści zapewniają, że procedura jest co prawda eksperymentalna, ale nie grozi Murdockowi. Zawodnik zgodził się na eksperyment, tłumacząc to tym, że napromieniowanie niegroźną dla człowieka dawką jest niczym przy tym, że w każdej chwili może dostać udaru. - To naprawdę szalone. Gdy sobie myślę, że codziennie byłem na macie, uprawiając grappling, moja głowa poddawała się różnym duszeniom i uciskom. To wręcz nieprawdopodobne, że jeszcze żyję - przyznał Murdock w rozmowie z theathletic.com.

Więcej o: