Sport.pl

KSW 48. Łukasz Jurkowski złamał rękę. "Było warto to wszystko przeżyć"

38-letni Łukasz Jurkowski wygrał na KSW 48 z 36-lenim Stjepanem Bekavacem przez techniczny nokaut. 14 lat temu w ich walce Polak zerwał torebkę w stawie, teraz to Chorwat nie mógł się ruszyć po urazie kolana, choć i "Juras" po jednym z ciosów złamał rękę. Jak przyznał było warto, bo bez tej adrenaliny trudno jest mu żyć.

Sportową emeryturę przerwał, bo nie mógł przepuścić historycznej gali na Stadionie Narodowym. Bo chciał, żeby córka pamiętała go nie tylko jako dziennikarza, komentatora, który zachwala i gani innych, ale też jako zawodnika, który sam wymierza ciosy. Chciał jeszcze raz mieć tę dawkę adrenaliny, którą daje wyjście do klatki. Wracał jako legenda. To on budował polskie MMA i startował w pierwszym turnieju KSW, który zresztą wygrał. W ringach spędził 7 lat. Na Narodowym po pełnej wzlotów i upadków walce pokonał mającego doświadczenie w PRIDE, UFC, czy Strikeforce Remeau Sokoudjou. Rok temu na KSW 42 podjął walkę z Martinem Zawadą mimo, że podczas przygotowań do niej ... złamał mostek. Nikomu nic nie powiedział i wszedł do klatki. Wytrwał jedną rundę mocnego starcia, co i tak o zawał mogło przyprawić niejednego lekarza. Przy tak ciężkim urazie zalecane jest zwiększenie odpoczynku i minimalizowanie szybkich ruchów, co z walką się wręcz wyklucza.

“Obaj są jedną, wielką kontuzją”

Tym razem Jurkowski miał zrewanżować się Stjepanowi Bekavacowi za wydarzenia sprzed 14 lat, kiedy w Chorwacji na ringu pechowo zerwał torebkę stawową. Przegrał przez TKO.

Los w drugi pojedynku z tym rywalem, oddał Jurkowskiemu, to co wtedy zabrał. Tym razem po minucie i 6 sekundach nie wytrzymało kolano 36-letniego Chorwata. Po kopnięciu lewą nogą na głowę Polaka, Bekavac przewrócił się na matę i z grymasem bólu złapał za nogę. Juras cieszył się choć miał też niedosyt. Przyznał, że wolał wygrać po znokautowaniu przeciwnika i wyjaśnił, że na nogę oponenta i tak by polował. Doskonale wiedział, że Chorwata już niegdyś miał z nią problemy.

- Obaj są jedną wielką kontuzją – podsumował ich zmagania komentujący galę dla Polsatu Andrzej Janisz. To były zmagania dwóch starszych panów wyniszczonych przez kilkanaście lat przeciążeń, treningów i walk. Mimo, że co-main event gali, wielkim wydarzeniem sportowym nie był, był momentem emocjonalnym. Po pierwsze dla starszych i młodszych kibiców, po drugie dla samych podchodzących do siebie z szacunkiem zawodników, którzy na ważeniu przebrali się za bohaterów z gry Mortal Combat i mieli z tego sporo radości. Oni nic już w MMA nie muszą, pasów nie zdobędą, milionów nie zarobią. Walczą dla siebie i dla pokazania, że wojownikiem jest się niezależnie do wieku. To wszystko w pewien sposób uzależnia, co zresztą „Juras” często przyznaje otwarcie.

- Kocham ten sport, uwielbiam tę adrenalinę, te wyrzeczenia, tą niepewność, nawet te zwątpienie i ten ból, który towarzyszy samym przygotowaniom. Może brzmi to masochistycznie, ale to wszystko jest niesamowite. Samo wyjście do walki jest już tą wisienką na torcie – powiedział Jurkowski, tuż po podniesieniu jego ręki do góry.

Ręki, która... też mogła boleć.

Złamana ręka? “Było warto”

- Na bank po lewym sierpie połamałem sobie rękę, ale było warto. Warto, żeby to wszystko przeżyć – dodał Jurkowski. Nie deklarował, co będzie teraz, ale wiadomo, że będą kolejne wyzwania, kolejne dawki pożądanej adrenaliny, kolejne emocje i kolejne bóle. Byle jeszcze było co łamać. Świat MMA zna takich zapaleńców, bohaterów, którzy w kalendarz zaglądają tylko po to, by sprawdzić, o której mają trening, a nie ile mają lat.

Z większym lub mniejszym powodzeniem, ale na pewno z uśmiechem, po 40-stce biło się w MMA naprawdę sporo sportowców. Wspominając tylko kilku: Ken Shamrock (45 lat), Mark Koleman (46 lat), Jeff Monson (45 lat), czy walczący tak jak „Juras” w wadze półciężkiej Randy Couture. Amerykański mistrz UFC (w dwóch kategoriach) powiedział „pas” mając niemal 48 lat. Jurkowski komentował zresztą wtedy jego ostatnie walki. Patrząc z tej perspektywy, to przed polskim wojownikiem jeszcze sporo obrotówek i sierpów.

Wyniki KSW 48

Walka wieczoru 

Salahdine Parnasse pokonał Romana Szymańskiego przez TKO, runda 2

Karta główna

  • Łukasz Jurkowski pokonał Stjepana Bekavaca przez TKO , runda 1
  • Marian Ziółkowski pokonał Gracjana Szadzińskiego przez jednogłośną decyzję
  • Filip Pejić pokonał Filipa Wolańskiego przez TKO, runda 2
  • Michał Michalski pokonał Savo Lazicia przez KO, runda 2
Więcej o:
Komentarze (8)
KSW 48. Łukasz Jurkowski złamał rękę. "Było warto to wszystko przeżyć"
Zaloguj się
  • mistermadmat

    Oceniono 3 razy 3

    Proszę nie publikować mordobicia dla plebsu w dziale Sport ,to jest śmieszne i odrażające...

  • malepifko

    Oceniono 3 razy 3

    Śmiech na sali. Przecież wygrał tę walkę przez kontuzję rywala, który skręcił nogę, a nie po jakimś ciosie.

  • bardoso

    Oceniono 2 razy 2

    Jak śpiewał onegdaj Perfect: "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść"....

  • wqrwiony

    0

    Żenujący człowiek. Napie... gościa po tym jak ten sygnalizuje sędziemu kontuzję, celebruje zwycięstwo jakby pokonał Fedora (które de facto zwycięstwem nie było według jego zasad, wszak sam mówił, że pierwszej walki nie przegrał bo miał kontuzję). Chciał rzekomo ostrej uczciwej bitki ale po wywiadzie przyznaje, że celowo polował na chore kolano bo wiedział o kłopotach rywala z nim i operacji. Człowiek honoru i zasad.

  • rozal1971

    0

    Następnym razem niech ich wniosą do klatki, żeby kontuzji nie doznali po drodze. Gala była za darmo więc wczoraj zerknąłem na to i "walka" Jurasa byłą gorsza od freak figthów typu Popek z Burneiką. Do tego chyba nawet trwała nieco krócej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX