Sport.pl

KSW 46. Tomasz Narkun zdradza, co powiedział Mamedovi Khalidovovi

Na KSW 46 Tomasz Narkun pokonał Mameda Khalidova, który zdecydował się zakończyć karierę po porażce. - W głębi czuję smutek, że ten czas przemija, że mistrzowie odchodzą i że ja musiałem się do tego przyczynić - powiedział Narkun i przyznał, że to była dla niego trudna emocjonalnie walka.

KSW. Narkun pocieszał Khalidova

Walkę wieczoru gali KSW 46 w Gliwicach wygrał Tomasz Narkun, ale po zwycięstwie cieszył się połowicznie. Khalidov ogłosił, iż po swojej drugiej porażce z tym rywalem chce zakończyć karierę. Długo klęczał w klatce. Widać, że mocno przeżywał to co chce ogłosić. Zdjął i położył na macie swoje rękawice. Narkun podszedł do niego i starał się go pocieszać. 

 - Powiedziałem mu, że dla mnie zawsze będzie mistrzem. Jak zaczynałem przygodę ze sportami walki to wzorowałem się właśnie na nim. W głębi serca czuję jednak smutek, że ten czas przemija, że mistrzowie odchodzą i że ja musiałem się do tego przyczynić. U niego to spowodowało wielkie emocje. Ciężko jest odchodzić. Wierzę jednak, że to jest taki wojownik, który wróci – powiedział nam zawodnik urodzony w Stargardzie Szczecińskim.

Dodał, że sama walka, ale też to co działo się przed niej i po niej, kosztowało go dużo zdrowia. -To był trudniejsza walka niż ta pierwsza, głównie ze względów emocjonalnych. Mamedowi udowodniłem coś podczas naszego pierwszego starcia i teraz był tak zdeterminowany i tak waleczny, że jeszcze nigdy go takiego nie widziałem, a oglądałem jego wszystkie walki. Bardzo chciał wygrać i pokazać, że to był wypadek przy pracy, ale zderzył się ze ściana. Poza tym miesiąc przed walką zmarła moja babcia i byłem tak rozchwiany, że zastanawiałem się czy będę w stanie do tego starcia wyjść – zdradził zawodnik.

KSW. Narkun: Walczyłem z trzema Khalidovami

Narkun odniósł się też do palców, które w pewnym momencie Mamed włożył mu do oka. - Po tym walczyłem nie z jednym Mamedem, a z trzema. Trzech Mamedów i jeden Narkun, to było trochę nierówno – mówił z przekorą. Czy po pokonaniu 38-letniej legendy polskiego MMA, sam czuje się już bohaterem KSW? - Skoro pokonuje tą legendę to sami zadecydujcie czy nią jestem czy czy nie. Mi to obojętne – skwitował Narkun.

Więcej o:
Komentarze (8)
KSW 46. Tomasz Narkun zdradza, co powiedział Mamedovi Khalidovovi
Zaloguj się
  • Rafał Koperski

    Oceniono 1 raz 1

    Po pierwsze wypowiedzi Narkuna i Mammeda pokazują różnicę w dojrzałości, skromności i inteligencji. Mammed wygrał dużo więcej walk, niektóre z nich z bardzo ciężkimi i niewygodnymi rywalami a nigdy nie "kozaczył". Nie mówił o sobie "walczyli dwaj najlepsi zawodnicy gali", czy dwaj najwięksi mistrzowie. Dziękował wszystkim bogu, kibicom i trenerom, mówił że to ich zasługą, a nie że "przeciwnik zderzył się że ścianą, że poprzeczka była dla przeciwnika za wysoko postawiona." Narkun jest prostakiem, nadaje się do mordobicia ale wywiadu z nim ciężko się słucha, odpowiada do redaktora czy "jak wygrał z legendą to sami sobie odpowiedzcie czy też jest już legendą", nie jest. I jeszcze długo nie będzie. Mamed ma rację przegrał przez "głowę". Nie przegrał bo był słabszy, wolniejszy, tylko nie był "tym Mamedem", nietracącym czasu, po skutecznym ciosie nie poszedł na rywala, w parterze kiedyś przechodził z dźwigni do duszenia, do ciosów i z powrotem do dźwigni. Nie używał kombinacji w stójce, nie był tak jak zwykle pomysłowy. Zablokował się trochę. Ale przegrana nie była jakaś miażdżąca, nie był zamroczony itp. Pokazał serce i waleczność, ale brakło kombinacj i zaskoczenia czymś innym, co było zawsze jego głównym atutem. Mimo wszystko nie powinien tak odchodzić. Różnica wagi to też zła decyzja organizatorów (i samego mammeda) w zestawieniu tych zawodników. Szanuję go jako człowieka i sportowca, ale psychika jest w tym sporcie najważniejsza. Może zbyt mało czasu poświęcił treningowi psychiki?

  • Marcin Majdan

    Oceniono 3 razy 1

    Ale z was znawcy, tylko piepszyć potraficie głupoty, gdyby nie Mamed to piepszonego ksw by nikt nie oglądał, a tą walkę wygrał. Przekupni sędziowie i włodaże ksw.

  • qqracza

    0

    Mi piętnaście lat temu zmarł stryjeczny wujek w wieku 102 lat. Nie mogę się podnieść do dzisiaj, za każdym razem gdy się spóźniam do pracy, to mówię że jestem rozchwiany tragedią.

  • malkontent58

    Oceniono 10 razy -6

    Ałłach nie pomógł???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX