Sport.pl

Tybura na UFC przegrał z gwiazdą MMA. Ta walka mogła zbliżyć go do mistrzowskiego pasa

Marcin Tybura przyjął sporo mocnych ciosów. Z jedną z legend MMA dotrwał jednak do końca piątej rundy. Stracie z osiem lat starszym Fabricio Werdumem, przegrał jednak jednogłośną decyzją sędziów. Chociaż oddalił się od mistrzowskiego pasa, to pokazał klasę. To była główna walka wieczoru podczas UFC Fight Night 121 w Sydney.

Jeśli w UFC szukać 40 latka, który wciąż imponuje szybkością, siłą ciosu, a niezwykle groźny jest nawet w 25 minucie pojedynku, to z pewnością można by wskazać na Werduma. Brazylijczyk na gali w Sydney był jednym z trudniejszych i niewygodnych przeciwników, z którym przyszło się mierzyć 32-letniemu Polakowi.

Już początek ich walki pokazał, że dla Tybury może być to wyniszczające starcie. Niezwykle mocne kopnięcia, zawodnik z Uniejowa w większości starał się zbierać na gardę. Z potężnym kolanem na swoją głowę też jakoś sobie poradził. Z pewnością poczuł jednak sporo ciosów na korpus. Poza tym rywal nieustannie szedł do przodu. To czasem gasiło zapał naszego zawodnika do natarcia.

Podobnie wyglądały trzy kolejne rundy walki w Sydney. Starcie prowadzone było w stójce. Oczywiście Tybura w miarę upływu czasu, próbował naruszać głowę Werduma pojedynczymi atakami, celnie trafił nawet kilka razy high kickiem, ale były mistrz UFC kategorii ciężkiej mocno stał na nogach. Jedyną różnicą była jago szybkość. Po kwadransie starcia nieco oszczędniej gospodarował siłami. U Tybury też widać było jednak zmęczenie.

Werdum po nogi, Tybura po głowę

Nieco spokojniejszy Werdum w czwartej rundzie dość inteligentnie szukał sprowadzenia. Walkę do parteru przenieść się udało, ale Polak po minucie zdołał się podnieść i sam ruszył na Brazylijczyka. Polscy kibice nieco ożyli, zresztą duże emocje związane z występem rodaka czekały ich w ostatniej rundzie pojedynku.

Tybura trafił wtedy Werduma w głowę. Po wysokim kopnięciu rywal jakby na sekundę stracił kontakt z rzeczywistością, ale okazało się, że ma twardą szczękę. Efektu nie przyniosła też udana powtórka tej akcji. Polak nie zaryzykował szaleńczego ataku, Werdum cały czas kontrolował walkę i był groźny.

Sędziowie byli jednomyślni i wypunktowali pojedynek dla Brazylijczyka 50-45, 50-45,49-46. To oznacza, że tylko jeden z arbitrów przyznał rundę Polakowi.

Ta porażka sprawia, że Tybura nie znajdzie się w najlepszej trójce kategorii ciężkiej. Marzenia dotyczące walki o pas na razie musi odłożyć na później. Z pewnością jednak w starciu z weteranem MMA nie zawiódł. „Gratulacje! Masz przed sobą karierę” - mówili o Polaku komentatorzy kanału FOX.

Joanna Jędrzejczyk w "Wilkowicz Sam na Sam": Trochę się bałam przylotu do Polski. Jak ludzie zareagują. A z drugiej strony: nie, teraz muszę podnieść czoło jeszcze wyżej

Więcej o: