GP Pucharu Świata w Gdańsku! »
Po ubiegłorocznej klęsce na olimpiadzie w Pekinie i kilkumiesięcznym rozbracie z szermierką, najlepsza polska florecistka Sylwia Gruchała powróciła w wielkim stylu. Zajmując 2. miejsce w Pucharze Świata w Zrenjanin, przypomniała się polskim kibicom, dając jednocześnie wyraźny sygnał rywalkom, że nadal liczy się w światowej czołówce
Po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie atmosfera wokół kadry była fatalna. Zmienił się sztab szkoleniowy i po kilku tygodniach treningów wróciła forma.
Sylwia Gruchała: Na pewno była potrzebna zmiana. Klimat w kadrze zdecydowanie się poprawił. To bardzo ważne, bo zawodnik z trenerem tworzy zespół. Żeby odnieść sukces, między nami musi być porozumienie. Wbrew pozorom budowanie sprzyjającego klimatu w kadrze nie jest takie łatwe. Współpraca z Longinem Szmitem układa się bardzo dobrze, w klubie natomiast współpracuję z Adamem Kaszubowskim, do którego mam duże zaufanie. Na treningi przychodzę z przyjemnością.
Po klęsce w Pekinie kibice mówili, że dawnej wielkiej Gruchały już nie ma. Pojawiły się pogłoski o zakończeniu kariery, m.in. wzięła pani udział w "Tańcu z Gwiazdami".
- Zdecydowałam się na udział w tym programie, bo skończyły się igrzyska. Miałam trzy miesiące przerwy. Olimpiada kosztowała mnie dużo stresu i masę wyrzeczeń, potrzebowałam odpoczynku. Uznałam, że taniec może być dobrą regeneracją formy. O zakończeniu kariery nie było mowy. Od początku programu wiedziałam, że po jego zakończeniu wracam do sportu. Szermierka i taniec mają wiele wspólnego, ale nie da się ich porównać, choćby poziom stresu, jaki im towarzyszy. Taniec mimo wszystko jest tylko zabawą. Niewątpliwie każde z nich jest wielką sztuką. W tańcu walczy się z samym sobą, we florecie rywal jest po drugiej stronie maski. A wracając do porażki w Pekinie, to dała mi dodatkową motywację, aby przypomnieć o sobie w wielkim stylu i udowodnić, że jeszcze potrafię walczyć z najlepszymi.
Wiadomo już, że w Gdańsku zabraknie pani największej rywalki, mistrzyni olimpijskiej z Pekinu Włoszki Valentiny Vezzali.
- Valentina występuje obecnie we włoskiej edycji "Tańca z Gwiazdami", ale systematycznie trenuje, więc na pewno pozostaje w świetnej formie. Gdyby odpadła wcześniej, być może zdecydowałaby się przyjechać do Polski. Nie życzę jej porażki, ale wolałabym, żeby tak właśnie się stało, bo co to za satysfakcja wygrywać z "leszczami"?