Sport.pl

Rozmowa z trenerem kadry pływaków Janem Wiederkiem

Dziś trenerzy szukają pieniędzy, bo nie można wyżyć z pensji w klubie. Pracują na kilku etatach, mają po kilka zawodów
W niedzielę w Warszawie zakończyły się mistrzostwa Polski w pływaniu. Znakomicie wypadła w nich młodzież, 30 zawodników uzyskało minima na mistrzostwa Europy juniorów na Majorce. Natomiast tylko trójka seniorów zdobyła kwalifikacje na mistrzostwa świata w Fukuoce. Wśród nich byli: trenująca w Niemczech Otylia Jędrzejczak i pływający w USA Bartosz Kizierowski. Tylko Mariusz Siembida szkoli się ostatnich kilka lat w kraju.

Stefan Tuszyński: Czy polscy trenerzy potrafią prowadzić pływaków na poziomie seniora?

Jan Wiederek: Myślę, że nie. Można powiedzieć, że bazują na własnym doświadczeniu, czyli czasach, gdy sami pływali.

Tymczasem najsilniejsi w pływaniu stosują metody treningowe, o których nasi szkoleniowcy mają niewielkie pojęcie. Trener Peter Fischer, który przyjechał z Hanoweru z Otylią Jędrzejczak, mówił, że wagę liczby cykli na dystansie rozumiał tylko Bartosz Kizierowski, który pływa w Kalifornii.

- Jesteśmy na początku drogi w wyszkoleniu nowych umiejętności. Zaczęliśmy korzystać z pomocy ekspertów światowej sławy. Zorganizowaliśmy ostatnio wykłady niemieckiego fizjologa Bernda Pansolda. Techniką pływania zajął się estoński uczony Rein Haliand, który filmował i analizował styl większości pływaków naszej czołówki. I muszę przyznać, że od razu zauważyliśmy u wielu z nich postęp w startach i nawrotach. Każdy otrzymał kasetę wideo. Na AWF w Poznaniu stworzyliśmy zespół naukowy, który zajmuje się testami mleczanowymi.

Czy trenerzy chcą korzystać z tych nowości?

- Była kursokonferencja, w której wzięło udział 30 trenerów. Nie trzeba było nikogo zmuszać.

Ale wyniki MP nie świadczą o tym, by coś wynieśli z tej nauki.

- My dajemy informację. Staramy się, by była jak najszersza. Trenerzy muszą chcieć z niej skorzystać. Mam tu swoją teorię. Czasy się zmieniły. Dziś trenerzy szukają pieniędzy, bo nie można wyżyć z pensji w klubie. Pracują na kilku etatach, mają po kilka zawodów. Są zaganiani i trudno im się dokształcać. PZP nie ma na to wpływu. Zresztą nie decydujemy dziś nawet o tym, kto szkoli zawodników w Szkołach Mistrzostwa Sportowego.

Czy absolwenci AWF są przygotowani do pracy nowoczesnymi metodami?

- Nauka na AWF zatrzymała się na dalekiej przeszłości.

A może złe wyniki seniorów biorą się z tego, że nie ma sekcji pływackich na innych uczelniach niż AWF. Jeśli zawodnik chce kontynuować karierę po maturze musi wybrać AWF. Wielu nie chce, więc rzucają pływanie.

- To prawda. Amerykanie, Niemcy pływają i kończą medycynę, ekonomię etc. Ale u nas najwięcej zawodników kończy kariery po szkole podstawowej czy po gimnazjum. Nie potrafimy zachęcić młodzieży do kontynuowania nauki i sportu już w liceum. W świecie pływacy 17-18-letni robią skok do światowej czołówki, a u nas mają zastój albo obniżają loty. Tu mamy braki w wiedzy. Tego nie umiemy przełamać. Wtedy właśnie zawodnicy nam uciekają.