Sport.pl

Lekkoatleci skarżą się na opóźnienia stypendiów

Polski Związek Lekkiej Atletyki zwleka z wypłacaniem stypendiów olimpijskich swoim najlepszym zawodnikom. - To nie jest afera, tylko splot okoliczności - tłumaczy szef wyszkolenia związku
Czołowi polscy lekkoatleci skarżyli się radiowej "Trójce", że stypendia przyznane im przez UKFiS jako kadrze olimpijskiej trafiają do nich z kilkumiesięcznym opóźnieniem.

- PZLA zalega ze stypendiami za trzy miesiące - powiedział sprinter Marcin Urbaś. Mistrz olimpijski w rzucie młotem Szymon Ziółkowki był zdesperowany: - Gdy nie dostaję stypendium, nie mam z czego utrzymać rodziny.

Prezes UKFiS zapewnił, że to nie urząd jest odpowiedzialny za opóźnienia. - Zawsze wywiązywaliśmy się z tych zobowiązań - mówił Mieczysław Nowicki. - Przekazujemy pieniądze w terminie, a obowiązkiem związku jest wypłacanie stypendiów.

- Stypendia wypłacane są regularnie, choć przyznaję, że z dwumiesięcznym opóźnieniem. Zapewniam, że pieniędzy na stypendia nie przeznaczamy na inne cele. Gdy tylko dostajemy środki, to regulujemy zaległości - powiedział "Gazecie" szef wyszkolenia PZLA Jerzy Skucha.

Może niektórzy poczuli się zagrożeni, bo w tym roku wystąpił wyjątkowy splot okoliczności. Nie ma jednak powodu do paniki - dodał Skucha. - Wypadałoby płacić już za styczeń. Tymczasem nie mam jeszcze materiału z UKFiS z zatwierdzeniem składu nowej kadry upoważniającego mnie do wykonania listy stypendialnej. Po igrzyskach skończyła się umowa z Reebokiem i związane z tym środki pozabudżetowe. Jest przygotowany nowy kontrakt. Lada chwila powinien być zatwierdzony przez firmę w USA. Rozmawiałem dziś z działaczami UKFiS, którzy przyjęli moje tłumaczenia. Obiecałem, że uregulujemy zaległości tak szybko, jak tylko się da.