Budowlani vs związek. "Lobby z Wybrzeża znów działa. Chce nas osłabić przy zielonym stoliku"

- To, że wcześniej w podobnych sytuacjach szliśmy na ustępstwa, nie oznacza, że jest to zasadą - tak Polski Związek Rugby tłumaczy wykluczenie z gry w Budowlanych Jeana Boutesa. Dla łódzkiego klubu skandaliczna decyzja związku oznacza jedno: lobby z Wybrzeża znów działa.
W pierwszym półfinale mistrzostw Polski rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych pokonali na wyjeździe Posnanię 34:15, czym praktycznie zapewnili sobie awans do zaplanowanego za dwa tygodnie finału. Sobotnie spotkanie zostało rozegrane w cieniu skandalu, jakim było niedopuszczenie do gry Boutesa. O tym, że urodzony we Francji reprezentant Polski nie będzie mógł zagrać w Poznaniu, Budowlani dowiedzieli się na dwie godziny przed meczem. - Nie podano żadnego powodu. Uszanowaliśmy tę decyzję, bo nie chcieliśmy zostać ukarani walkowerem. Zaraz po meczu wysłaliśmy jednak do związku maila z prośbą o podanie punktu regulaminu, na podstawie którego Boutes został wykluczony z gry - mówi Mirosław Żórawski, trener łodzian.

Argumenty związku poznała jednak "Gazeta". Grzegorz Borkowski, sekretarz PZR, tłumaczy, że Boutes został wykluczony z gry, gdyż "nie został zgłoszony do rozgrywek w terminie przewidzianym regulaminem". To dziwne, gdyż wcześniej nic nie stało na przeszkodzie, by 23-letni młynarz mógł zagrać w półfinale Pucharu Polski z Arką Gdynia. Według Borkowskiego, "wykrycie" błędu nastąpiło dopiero teraz, gdyż po pucharowym meczu protest w tej sprawie złożyła Arka. - I to doprowadziło nas do podjęcia takiej decyzji - argumentuje.

Problem w tym, że zdaniem Budowlanych nieterminowe zgłoszenie zawodnika do rozgrywek... w ogóle nie miało miejsca. Klub z ul. Górniczej powołuje się na punkt związkowego regulaminu, według którego zawodnik dotychczas nierejestrowany w polskiej lidze może być potwierdzony do klubu w ciągu całego sezonu. Z kolei inny punkt mówi, że zawodnicy zagraniczni, którzy są reprezentantami Polski, nie muszą przed fazą play-off rozegrać wymaganych w przepisach trzech spotkań w sezonie zasadniczym.

Czy w przepisach nie jest zapisane, że jeśli zawodnik jest pierwszy raz zgłaszany do rozgrywek, to nie ma różnicy kiedy to się stanie? - dopytujemy Borkowskiego

- Tak. Jeśli to jest Polak i nie był wcześniej rejestrowany w polskim klubie - odpowiada sekretarz PZR.

No właśnie. A przecież tak z Boutes jest - to reprezentant Polski, a Budowlani są jego pierwszym klubem w Polsce.

- Owszem, jest w reprezentacji i nie był rejestrowany w Polsce, natomiast też nie jest tak, że jest zawodnikiem, który nigdy nie grał w rugby. A teoretycznie ten zapis regulaminu dotyczy zupełnie nowych zawodników. Ale to długa historia i dosyć szczegółowa, więc z przekazaniem pełnej informacji chciałbym się jeszcze wstrzymać.

Co ważne, wcześniej te same przepisy, na które teraz powołuje się Borkowski, wykorzystywały już inne kluby, które na kluczowe mecze sezonu potwierdzały do gry reprezentantów Polski z ligi francuskiej. Tak było w przypadku m.in. Cedrica Vaissiere'a i Davida Chartiera. - Wcześniej w podobnych sytuacjach były robione odstępstwa, ale to nie znaczy, że jest to stała zasada. A faktem jest, że Boutes został zgłoszony po terminie - podkreśla Borkowski.

Zdaniem Budowlanych zmiana podejścia do przepisów ewidentnie pokazuje stronniczość związku. - To, co w ostatnich latach nie było problemem, nagle się nim stało. Dlaczego? Bo dotyczy to klubu z Łodzi, który w tym sezonie jest niepokonany i ma duże szanse na tytuł. I dlatego ten klub trzeba osłabić - irytuje się Żórawski. - Jak widać lobby z Wybrzeża znów dało o sobie znać. Zresztą faworyzowanie klubów z Trójmiasta naszym kosztem to nic nowego.

Najlepszym tego przykładem był nierozegrany finał Pucharu Polski sprzed dwóch lat. Budowlani tłumaczyli wówczas, że ustalenia z PZR były takie, że o wyborze gospodarza zadecyduje losowanie, bądź finał odbędzie się na neutralnym boisku. Związek na kilka dni przed spotkaniem postanowił jednak przyznać organizację Arce, co nie spodobało się łodzianom, którzy za odmowę przyjazdu do Gdyni zostali ukarani walkowerem.

- Kolejna dziwna decyzja związku jest - mówiąc delikatnie - bardzo irytująca - nie ukrywa Żórawski. - Zwłaszcza, że zanim potwierdziliśmy Jeana do gry, dwa razy rozmawiałem z panem Borkowskim, który jednoznacznie potwierdził, że możemy zgłosić go do rozgrywek. Nie wiem co powiedzieć o decyzji związku. Rozgrywamy super sezon, w którym wygrywamy wszystko co możemy, jesteśmy chyba najlepiej zarządzanym klubem w lidze i zarazem jej wizytówką, a traktuje nas się w taki sposób... Wierzymy jednak, że nie wszystko jest jeszcze stracone.

O tym, czy występy Boutesa w Budowlanych skończą się na jednym meczu, przekonamy się już dzisiaj. We wtorek rano w siedzibie PZR odbędzie się posiedzenie zarządu, które będzie poświęcone głównie tej sprawie.

Zobacz także
  • Można kupować bilety na finał rugby. Zobacz historyczny mecz Budowlanych przy al. Piłsudskiego
  • Posnania ograna po raz drugi. Budowlani w finale mistrzostw Polski
  • W 2010 roku Budowlani cieszyli się ze zdobycia mistrzostwa Polski na stadionie przy ul. Górniczej. Tym razem o złoto przyjdzie im walczyć najprawdopodobniej gdzie indziej Budowlani zagrają finał rugby... na stadionie przy al. Piłsudskiego?!