Sport.pl

Jak Yankees wyprzedzili Man United, czyli bilet za 8 tys. złotych

Amerykański magazyn biznesowy ?Forbes? opublikował niedawno listę 40 najbardziej wartościowych sportowych marek. Wśród drużyn pierwsze miejsce zajęli New York Yankees przed Manchesterem United i Realem Madryt.
Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl »

Wartość marki (w oryginale: brand) to nie to samo, co wartość klubu. Tutaj, według "Forbesa", Man United jest lepszy o jakieś 150 mln dolarów. W ocenie marki bardziej chodzi o umiejętność zarabiania pieniędzy z biletów, sponsoringu, transmisji telewizyjnych, sprzedaży koszulek i pamiątek. Znaczenie ma także lokalny rynek, z którego zespół "ściąga" pieniądze. A trudno sobie wyobrazić lepsze sportowe położenie niż Nowy Jork. Tylko tam można sprzedawać bilety na zwykły mecz sezonu zasadniczego po 2600 dolarów (czyli ponad 8 tys. złotych).

Takie są stawki w Yankees, którzy od 2009 r. grają na nowym stadionie wybudowanym za 1,5 mld dolarów. Dzięki niemu zyski ze sprzedaży biletów wzrosły niemal dwukrotnie. Nowy obiekt ma bowiem trzy razy więcej luksusowych lóż (najtańsze za 600 tys. dolarów za sezon) niż stary i więcej miejsc typu premium - w pierwszych rzędach za tzw. home plate (to tam stoi zawodnik odbijający piłkę, sędzia i łapacz drużyny broniącej), gdzie nie tylko widok jest najlepszy, ale także żaden niepożądany gość nie zakłóci spokoju (ceny od 2600 dolarów za mecz). W poprzednim sezonie (2010), choć nowojorczycy mieli tylko 88,9 proc. wypełnienia stadionu (średnia frekwencja 46,5 tys.), przychody z biletów i lóż wyniosły 325 mln dolarów, czyli ponad 4 mln z jednego meczu. Do tego trzeba dodać wpływy z reklam na Yankee Stadium - 85 mln dol.

Teoretycznie Yankees nie mają dochodów z praw do transmisji meczów. Ma je za to ich właściciel. To dość skomplikowana sprawa. W 2001 r. ówczesny szef Yankees George Steinbrenner (zmarł w 2010 r. i pozostawił klub synom) postanowił, że nie będzie sprzedawał praw do pokazywania meczów swojego klubu, ale założy własną telewizję - YES Network. Tej stacji Yankees przekazali prawa do transmisji swoich meczów na najbliższe 15 lat. Zaraz potem Steinbrenner sprzedał 63 proc. YES Network bankowi inwestycyjnemu Goldman Sachs za 545 mln dolarów. Dziś stacja jest najbardziej dochodową regionalną telewizją sportową w całych USA. W ubiegłym roku miała 400 mln dolarów przychodu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać, że co najmniej 130 mln z tego wylądowało w kieszeniach rodziny Steinbrennerów. Przez takie rozwiązanie właściciele Yankees unikają płacenia wysokiego podatku od luksusu. W MLB najbogatsze kluby muszą go płacić na rzecz tych najbiedniejszych. Oblicza się go od przychodów klubu.

Nawet gdy Yankees byli na dużym minusie (w 2008 r. było to aż 47 mln dolarów, ale od dwóch lat klub przynosi solidne zyski - średnio 25 mln za sezon), to w rzeczywistości ich właściciele i tak zarabiali.

Podobnie jak z prawami do transmisji telewizyjnych jest ze sprzedażą gadżetów, koszulek, dochodami z cateringu itp. Wszystkim tym zajmuje się firma Legends Hospitality Management, która również w części należy do Steinbrennerów. Legends Hospitality Management w ubiegłym roku wypracowało 25 mln czystego zysku.

Według "Forbesa" łączna wartość New York Yankees, YES Network i Legends Hospitality Management to co najmniej 5,1 mld dolarów, czyli dużo więcej niż Manchesteru United, Realu Madryt i FC Barcelony razem wziętych.

Sport według Forbesa:

Najbardziej wartościowe sportowe marki

Zespoły:

1. New York Yankees 340 mln

2. Manchester United 269 mln

3. Real Madryt 264 mln

Zawodnicy

1. Tiger Woods 55 mln

2. Roger Federer 26 mln

3. Phil Mickelson 24 mln

Wydarzenia

1. Super Bowl 425 mln

2. Letnie igrzyska olimpijskie 230 mln

3. Piłkarski mundial 147 mln

Firmy

1. Nike 15 mld dol.

2. ESPN 11,5 mld. dol.

3. Adidas 5 mld dol.

Nie tylko David Haye - ośmiu sportowców, którzy przedwcześnie kończyli kariery&nnbsp»


Więcej o: