Sport.pl

Jeśli dziś piątek, to zagram dla Anglii

Eoin Morgan dostąpił w sierpniu szczególnego zaszczytu. Jako kapitan Anglii poprowadził zespół w rodzinnym Dublinie w meczu przeciwko Irlandii, której barwy reprezentował do 2007 r. Było to możliwe, bo krykietowa federacja dość swobodnie podchodzi do kwestii przynależności narodowej. Morgan nawet nie musiał mieć brytyjskiego paszportu, wystarczyło, że mieszka w Anglii i gra dla zespołu hrabstwa Middlesex.
Morgan zaczął marzyć, aby grać w krykietowej reprezentacji Anglii, gdy chodził do katolickiej szkoły średniej w Dublinie. Wiedział, że w Irlandii nie będzie miał szans na wielką karierę w tym sporcie, dlatego nikt nigdy nie robił mu w ojczyźnie wyrzutów, choć Irlandczycy przez setki lat byli gnębienie przez Anglików. Wystarczy przypomnieć choćby lorda protektora Olivera Cromwella, który w XVII w. wymordował ze 40 razy więcej irlandzkich katolików niż hiszpańska inkwizycja spaliła na stosach heretyków w wiekach najbardziej energicznej działalności. Irlandczycy obarczają też winą brytyjski rząd za ogromną liczbę ofiar, którą pociągnął za sobą wielki głód z lat 40. XIX w., gdy na wyspie będącej częścią największego i najbogatszego państwa ówczesnego świata - imperium, nad którym nie zachodziło słońce - w ciągu czterech lat zmarło z głodu i wyemigrowało tylu Irlandczyków, że nawet dziś - 170 lat po tamtych wydarzeniach - liczba mieszkańców wyspy jest o jakieś 2,5 mln mniejsza (czyli 25 proc.), niż była w 1840 r., zanim plaga się zaczęła.

To taki historyczny wtręt, żeby uświadomić sobie, jak decyzja Morgana mogła zostać odebrana w jego ojczyźnie.

Morgan nie jest jedynym obcokrajowcem w barwach angielskiej reprezentacji krykieta. Ma ona ich więcej niż zespół Franciszka Smudy Polaków z odzysku. Tylko w tym roku w różnych rozgrywkach Anglię reprezentowało dziewięciu zawodników urodzonych za granicą. W zespole, który latem rozbił w pył Indie w pięciu meczach i wywalczył awans na pierwsze miejsce w światowym rankingu, było ich pięciu, czyli co trzeci w składzie. Jest jedna różnica z piłkarską reprezentacją Polski, wszyscy krykietowi obcokrajowcy w reprezentacji Anglii na co dzień grają na wyspach.

Nie tylko w krykiecie wybór reprezentacji narodowej to nie jest decyzja na całe życie. W turnieju World Baseball Classic, gdzie grają wszyscy najlepsi baseballiści świata, Alex Rodriguez - słynny zawodnik New York Yankees - w pierwszej edycji (2006 r.) reprezentował USA (urodził się w Nowym Jorku), a w drugiej - trzy lata potem - miał grać dla Dominikany (stamtąd pochodzą jego rodzice), ale na przeszkodzie stanęła mu kontuzja. Ciekawe, dla kogo zagra w 2013 r.?

Niedoścignionym wzorem dla Smudy i jego drużyny pozostanie reprezentacja Libanu w rugby 13-osobowym, która wystąpiła w Pucharze Świata w 2000 r. Składała się wyłącznie z zawodników wychowanych i grających na co dzień w Australii. To głównie dzieci emigrantów, których z ojczyzny wygnała wojna domowa. Między 1975 r. a 1990 r. Liban opuściło co najmniej milion osób, czyli jedna czwarta ludności.

Najsłynniejszym libańskim rugbystą był Hazem El Masri, wielka gwiazda australijskiej National Rugby League. Grał w niej 14 lat. Na arenie międzynarodowej rozegrał cztery mecze - trzy w barwach Libanu, jeden - Australii.

Decyzja, który kraj reprezentować, nie zawsze musi być kwestią do rozstrzygnięcia raz na całe życie. W dzisiejszych czasach, gdy ludzie w każdej chwili mogą zmienić kraj zamieszkania; męża czy żonę (nawet po kilka razy), którym przysięgali "że cię nie opuszczę aż do śmierci"; ba - nawet płeć, dogmatyczne podejście do reprezentowania barw narodowych trąci myszką. Dlaczego taki Łukasz Podolski nie może zmienić już zdania i zagrać w reprezentacji Polski? Komu by to przeszkadzało? Czy przez niego rywalizacja drużyn narodowych straci sens? W krykiecie, baseballu czy rugby nie straciła. Choć to Liga Mistrzów uchodzi za stojące na najwyższym poziomie rozgrywki piłkarskie świata, jak na razie jakieś pięć razy więcej ludzi obejrzało Hiszpanię z Holandią w finale mundialu niż Manchester United i Barcelonę w Champions League.

Wzór dla Smudy

Niedoścignionym wzorem dla Smudy i jego drużyny pozostanie reprezentacja Libanu w rugby 13-osobowym z PŚ w 2000 r. Składała się wyłącznie z zawodników wychowanych w Australii.

Bez adminów. Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl »