Sport.pl

Herosi w Hali Stulecia: Sto lat temu we Wrocławiu atleci pchali kamieniem i rzucali ciężarem

W 1913 roku sportowcy rywalizowali w nowiutkiej Hali Stulecia, a tych z wagi ciężkiej prasa opisywała jak antycznych herosów. Rywalizowano w rwaniu sztangi osobno lewą oraz prawą ręką. O dawnych zmaganiach ciężarowców opowiada historyk sportu Sławomir Szymański.
Michał Karbowiak: Od 20 października mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów po stu latach znów odbędą się we Wrocławiu. Czy wiadomo, jak wyglądała ta impreza przed wiekiem?

Sławomir Szymański: Przede wszystkim wówczas we Wrocławiu odbyły się mistrzostwa świata w ciężkiej atletyce. Poza podnoszeniem ciężarów mieliśmy więc zawody w zapasach, pchnięciu kamieniem, rzucie ciężarem czy przeciąganiu liny. Sama impreza stanowiła zaś część obchodów otwarcia Hali Stulecia i stulecia bitwy pod Lipskiem. Była ledwie dwudniowa i odbywała się pod koniec lipca 1913 roku. Zapaśnicy i ciężarowcy rywalizowali w nowiutkiej hali, natomiast przedstawiciele innych konkurencji startowali przy ul. Wróblewskiego, w miejscu obecnego stadionu Ślęzy.

W sumie w mistrzostwach wzięło udział około 200 uczestników, którzy formalnie byli obywatelami ówczesnego Cesarstwa Rosyjskiego, Cesarstwa Niemieckiego, Cesarstwa Austro-Węgier i Szwecji. Oczywiście wśród zawodników znaleźli się przedstawiciele wielu narodów, w tym także Polski. Widać to choćby po nazwiskach startujących w danych konkurencjach. Znajdziemy wśród nich np. Herudzińskiego, Mikołajczyka czy Stallmacha.

Czy mistrzostwa ściągnęły wtedy do miasta prawdziwe gwiazdy sportu?

- Jeśli zaś chodzi o gwiazdy, to największymi byli policjanci ze Sztokholmu, występujący w konkurencji przeciągania liny. Ledwie rok wcześniej zdobyli oni u siebie mistrzostwo olimpijskie, pokonując w finale policję z Londynu. Szwedzi w tamtym okresie nie mieli sobie równych na świecie. Ich występ przyniósł jednak wrocławskiej publiczności pewne rozczarowanie. Po prostu ta drużyna była tak dobra, że zawody kończyła w kilka sekund, ledwie jednym pociągnięciem. W klasyfikacji końcowej uplasowały się za nią ekipy Breslauer Athleten Verein i Achilles Breslau.

Czy poza wynikiem drużynowym miejscowi zawodnicy odgrywali w zawodach jakąś rolę?

- W jednej z kategorii zapaśniczych wygrał zawodnik nazwiskiem Hegenwald z Jeleniej Góry. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli chodzi o zapasy, to w takich imprezach jak mistrzostwa świata w ciężkiej atletyce startowali wówczas amatorzy. Tak naprawdę znacznie wyższy poziom był więc na mistrzostwach Europy zawodowców, które rozpoczęły się w mieście ledwie kilka dni później. Samo miasto miało zresztą dość duże tradycje w tym sporcie. Co ciekawe, jak donosi ówczesna prasa, na mistrzostwach świata największe problemy sprawiali zapaśnicy ze Szwecji i Węgier. Nie dość, że nie mówili po niemiecku, to jeszcze słabo znali zasady stylu klasycznego. Organizatorzy nijak nie mogli się z nimi dogadać.

Jakie znaczenie mistrzostwa miały dla samego Wrocławia?

- Były jednym z elementów programu otwarcia Hali Stulecia. Warto jednak pamiętać, że cały rok 1913 był we Wrocławiu rokiem sportu. Po raz pierwszy pokazano, że sport może mieć ważne znaczenie społeczne, że może być istotny dla całego miasta. Wcześniej bardzo popularne były głównie konkurencje widowiskowe: wyścigi kolarskie czy wyścigi konne. W 1913 roku pokazano, że sport może być jeszcze czymś więcej.

Samych ciężarowców, zwłaszcza wagi ciężkiej, ówczesna prasa przedstawiała niemal jak antycznych herosów. Możemy domniemywać, że wyglądali oni nieco inaczej niż np. dzisiejsi zawodnicy. Swoją sylwetkę zawdzięczali głównie wrodzonym cechom fizycznym, a nie treningowi czy odżywkom.

Da się jakoś porównać wyniki osiągane przez dzisiejszych zawodników i tych sprzed stu laty?

- To dość ciężkie zadanie. Choćby dlatego, że w podnoszeniu ciężarów rywalizowano inaczej niż dziś. Były takie konkurencje jak rwanie lewą czy prawą ręką. Jeśli chodzi o pchnięcie kamieniem i rzut ciężarem, to w obu konkurencjach wygrał Niemiec o nazwisku Otto. W pchnięciu kamieniem osiągnął 8,5 metra, a w rzucie ciężarem 19,5 metra. W tym drugim Niemiec ustanowił we Wrocławiu rekord świata.

Sławomir Szymański: Jest historykiem sportu, wykładowcą Dolnośląskiej Szkoły Wyższej

Komentarze (2)
Herosi w Hali Stulecia: Sto lat temu we Wrocławiu atleci pchali kamieniem i rzucali ciężarem
Zaloguj się
  • popierwsze

    Oceniono 2 razy 0

    W tych dniach mija 200-setna rocznica bitwy pod Lipskiem. W tej bitwie wojska prusko-rosyjsko-austriackie pokonały wojska Napoleona w tym wojsko polskie. W tej bitwie zginął ks. Józef Poniatowski.
    Setną rocznicę tej bitwy Niemcy uczcili wybudowaniem hali sportowej nazwanej Halą Stulecia.
    W Polsce Ludowej zmieniono jej nazwę na Hala Ludowa.
    Ale od czego są sługusy niemieckie ? Niejaki Rafał Dutkiewicz wyznał, że ciążyła mu "komunistyczna" nazwa Hala Ludowa i razem z innymi postanowił przwrócić dawna nazwę.
    Tak więc Dutkiewicz i jemu podobni wolą czcić zwyciestwo Niemców i Rosjan nad Polakami, byle tylko nie było w nazwie "komunistycznego" słowa "ludowa"

  • burnsphone

    0

    >>>>>Eksperci mobilni wprowadzili na rynek najnowszy program
    który służy do znalezienia osób po ich numerze telefonu.
    Naprawdę Rewelacja!! znaleźć można dosłownie każdego
    znając TYLKO numer telefonu komórkowego osoby!!!
    Czegoś takiego nie było na ogólnodostępnym rynku aplikacyjnym
    --- xurl.pl/54mp

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX